Betard Sparta Wrocław wygrała niedzielny (27 lipca) mecz 13. kolejki PGE Ekstraligi ze Stelmet Falubazem Zielona Góra 50:40 i zapewniła sobie co najmniej trzecie miejsce w fazie play-off. Mimo triumfu na wyjeździe, wrocławianie nie mogą być do końca zadowoleni z przebiegu meczu, a w wypowiedziach zawodników i sztabu szkoleniowego wybrzmiewa jedno – nie wszystko działa jak należy. Przed kluczową częścią sezonu pojawia się coraz więcej pytań.


Wynik korzystny, gra – niekoniecznie

Na papierze wszystko wygląda dobrze – dziesięciopunktowa wygrana na trudnym, zielonogórskim torze, w tabeli zapisane dwa punkty meczowe oraz punkt bonusowy i wysoka pozycja w tabeli. Ale wystarczy spojrzeć głębiej, by dostrzec, że Betard Sparta męczyła się z rywalem, który jechał poważnie osłabiony.

Zespół Stelmet Falubazu musiał radzić sobie bez trzech podstawowych ogniw: Damiana Ratajczaka (który miał groźny upadek podczas próby toru), Oskara Hurysza oraz Przemysława Pawlickiego. Mimo to zielonogórzanie przez większą część spotkania trzymali wynik w okolicach remisu i nie pozwalali faworytom na wypracowanie przewagi. Dopiero końcówka należała do wrocławian.


Janowski: „Forma jest nierówna”

W ekipie Sparty słychać głosy zaniepokojenia. Maciej Janowski, jeden z liderów drużyny, nie ukrywa, że forma zespołu daleka jest od optymalnej.

Sami borykamy się z problemami. Forma jest nierówna, chociaż mam nadzieję, że do play-off naprawimy to wszystko i będziemy w stanie pokazać swoją najsilniejszą wersję — przyznał po spotkaniu były uczestnik cyklu Grand Prix.

W Zielonej Górze Janowski zdobył 8 punktów z bonusem, co jest wynikiem przyzwoitym, ale nie spektakularnym. W jego wypowiedzi czuć było jednak nie tylko autokrytykę, ale też pewną wyrozumiałość wobec przebiegu meczu.

Wiedzieliśmy, że Falubaz niejednokrotnie pokazywał, że walczy do końca. Ogromny pech, że Damian Ratajczak na próbie toru zanotował upadek, co na pewno było osłabieniem. Nie było to łatwe spotkanie. My też mieliśmy swoje problemy, więc ten wynik był na styku. Po takim meczu jest przede wszystkim więcej doświadczenia. Każdy mecz to daje. Czy jestem podbudowany? Nie ruszają mnie gorsze występy, raczej motywują, żeby pracować jeszcze więcej — dodał.


Śledź: „Rywale mocno na nas naciskali”

Podobne wnioski wyciągał po meczu menedżer Sparty, Dariusz Śledź. Choć zadowolony z wyniku, nie zamierzał ukrywać, że jego zespół zagrał znacznie poniżej oczekiwań, biorąc pod uwagę kłopoty kadrowe rywala.

Cieszymy się ze zwycięstwa, choć nie przyszło nam ono łatwo, bo rywale mocno na nas naciskali. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jeśli chcemy zawalczyć o wyższe cele, musimy być silniejsi — podkreślił.


Apator czeka za rogiem

Wszystko wskazuje na to, że w półfinale PGE Ekstraligi Sparta Wrocław zmierzy się z Pres Grupą Deweloperską Toruń, choć teoretycznie możliwy jest inny wariant, jeśli triumfator rundy zasadniczej – Orlen Oil Motor Lublin – zdecyduje się na ryzykowny wybór innego rywala. Mało kto jednak spodziewa się takiej roszady.

Starcie Sparty z ekipą Pres Toruń w ostatniej kolejce rundy zasadniczej będzie zatem przedsmakiem półfinału, a przy okazji walką o drugie miejsce w tabeli. Obie drużyny mają po 23 punkty (dodatkowo Torunianie jeden mecz zaległy z Włókniarzem Częstochowa na wyjeździe), a pierwszy mecz w Toruniu zakończył się wynikiem 49:41 dla gospodarzy, co oznacza, że kwestia punktu bonusowego nadal pozostaje otwarta.


Presja rośnie

Choć sytuacja w tabeli nie wygląda dramatycznie, a udział Spartan w play-off jest już zapewniony, z wypowiedzi Janowskiego i Śledzia można wyczytać, że wrocławianie mają świadomość, iż nie są obecnie maszyną do wygrywania. Indywidualne wahania formy, niewykorzystane atuty i problemy sprzętowe sprawiają, że w obozie Sparty trudno o pełny spokój.

Czy wrocławianie będą w stanie w pełni się odbudować i w fazie play-off pokazać zupełnie inną twarz? Z pewnością mają na to potencjał – ale jak pokazuje mecz w Zielonej Górze, sam potencjał to za mało. W decydujących meczach liczyć się będą nie nazwiska, lecz forma tu i teraz.

Zdjęcie: materiały prasowe Falubazu Zielona Góra – Foto Forysiak