Emocje i rekord w otwartym kanale
Transmisja z Grand Prix Danii w Vojens, decydująca o losach tytułu mistrza świata, okazała się ogromnym sukcesem Telewizji Polskiej. Widzowie masowo zasiedli przed ekranami, aby śledzić walkę Bartosza Zmarzlika z Brady’m Kurtzem. Ostatecznie Polak sięgnął po swój szósty złoty medal, a jego zwycięstwo śledziła rekordowa liczba widzów.
Jak poinformował szef redakcji sportowej TVP, Jakub Kwiatkowski:
„Na żywo zawody oglądało w telewizji średnio 488 tysięcy, a w internecie 40 tysięcy widzów. To najlepszy wynik żużla na naszej antenie od lat i ogólnie bardzo dobra oglądalność. Jesteśmy zadowoleni z tego wyniku”.
Łącznie ponad pół miliona widzów śledziło rozstrzygnięcia w Vojens – wynik, jakiego nie notowano od kilku lat w transmisjach żużlowych.
Darmowy dostęp kontra płatne pakiety
Ten sukces TVP nie wziął się znikąd. Wielu kibiców od dawna narzeka na politykę Canal+, które przeniosło część kluczowych transmisji żużlowych do dodatkowo płatnych pakietów. To sprawia, że nawet najwierniejsi fani muszą ponosić spore koszty, aby oglądać całe rozgrywki.
Tymczasem TVP Sport pozostaje kanałem otwartym – dostępnym bez dodatkowych opłat. To zapewne jeden z głównych powodów, dla których transmisja z GP Danii przyciągnęła tak szeroką publiczność. Warto dodać, że nie każdy kibic żużla ma możliwość (lub chęć) wydawania dużych sum na wykupienie transmisji w Canal+.
Kwiatkowski: to była jednorazowa okazja
Choć wynik oglądalności był znakomity, TVP na razie nie planuje większego wejścia w rynek transmisji z cyklu Speedway Grand Prix. Jak tłumaczy Kwiatkowski:
„Jak już wcześniej informowałem, ta transmisja wynikała z kilku innych czynników i była elementem większej całości. Obecnie nie prowadzimy rozmów z władzami Grand Prix na temat praw telewizyjnych”.
To oznacza, że kibice nie powinni liczyć na stałą obecność Grand Prix w TVP, choć przykład z Vojens pokazuje, jak ogromny potencjał ma żużel pokazywany w otwartym kanale.
Canal+ – od „domu żużla” do spadku oglądalności
Jeszcze kilka lat temu to Canal+ kreował się na „dom żużla” i przyciągał nawet 200 tysięcy widzów przed telewizory. Rekord padł w 2021 roku podczas meczu Apator – Sparta, który śledziło 287 465 osób. Jednak przeniesienie części transmisji do droższych pakietów i coraz większa fragmentacja oferty sprawiły, że dziś oglądalność jest znacznie niższa niż kiedyś.
Dla porównania – TVP Sport, mimo że pokazuje żużel sporadycznie, potrafi zgromadzić nawet 300 tysięcy widzów przy finałach Złotego Kasku czy 230 tysięcy podczas Kryterium Asów.
Podsumowanie: lekcja dla rynku
Rekord oglądalności z Vojens to jasny sygnał: kibice żużla chcą mieć łatwy i tani dostęp do transmisji. Canal+ przez lata dominował rynek, ale polityka płatnych pakietów sprawiła, że część fanów zrezygnowała. Sukces TVP Sport pokazuje, że żużel wciąż ma ogromny potencjał – szczególnie wtedy, gdy jest dostępny dla szerokiej publiczności.
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix








