Zapraszamy na kolejny felieton Przemysława Sierakowskiego ( https://www.facebook.com/photo/?fbid=122167116956263907&set=a.122096781884263907 )

Depczą wszelkie tradycje. Nie masz świętości. Sport, rywalizacja schodzą na dalszy plan. Zupełny margines. Teraz to cyrk. Show. Widowisko, które ma się sprzedać. Małpy (zawodnicy) mają stulić twarz i wygłaszać okrągłe banały o dobrodziejstwie regulaminów. Jeśli się nie podoba – wypad. Nikt płakać nie będzie. Czy zatem wieloletnie przyzwyczajenia i czytelne reguły wadzą cyklowi pod jakimkolwiek względem? Moim zdaniem – absolutnie nie. Po cóż więc ciągłe udziwnienia? Zapytajcie Castagny. Broni tych wymysłów z uporem godnym lepszej sprawy. Nie będę rozwodził się nad szczegółami. Szkoda strzępić jęzora. Mnie zastanawia bardziej, co przeszkadza „nowoczesnym” w jasnym, przejrzystym, uporządkowanym świecie? Zmieniać dla zmian? Tak to wygląda. Nie żeby poprawić. Nie żeby nowy telewidz, który przypadkiem zatrzymał się na kanale transmitującym szlakę mógł łatwo ogarnąć „o co kaman”? Byle zgłaszać regularnie wnioski racjonalizatorskie i kasować premię – bez względu na (opłakane zazwyczaj) skutki. Nie masz klimatu. Biznes na pierwszym planie. Dlaczego więc decydenci nie chcą powtarzalności? To proste. Mają być sensacje. Przymusowo. Skoro jeden zdominował cykl, to ów staje się „nudny”. Jeśli zatem ściganci nie potrafią dogonić dominatora uczciwie – należy szczęściu „pomóc”. Ledwie dziesiąty po zbędnej rundzie zasadniczej, jak mu się cudem fura doklei do toru, zdoła „zwyciężyć”. To dopiero sportowa „sprawiedliwość”, o którą rzekomo tak „walczą” marynarki. Dla mnie to chore „myślenie”, nie mające nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, takoż dura lex-sed lex. Ale jam ci starej daty. Co ja się tam znam na „nowoczesności”. Nawet wyznaję zasadę, że istnieją jeno dwie płci na tym ziemskim padole. Taki Castagna za to musi idzie z duchem „postępu”. Jemu fikołki nieobce. Nawet przy starej, dobrej szlace. Powtórzę zatem za Sienkiewiczem z dzieła „Bez dogmatu” taki fragmencik. Niezbyt optymistyczny dodam. „Ja ze wszystkich zadań życiowych nie rozwiązałem żadnego, jestem niczym; sceptycyzm trawi mnie, nie jestem szczęśliwy, a czuję się znużony”. Chciałbym obok SGP jednodniowych finałów z gęstym sitem rozsianych po świecie kwalifikacji. Tam dopiero byłyby sensacje. Tylko… . Byłby jeden finał. Skoro opłaca się kolarzom czy skoczkom narciarskim – może i dirt track zdołałby zarobić? Bo obecnie musicie wiedzieć – jedynym kryterium jest kasa. Jeśli show nie daje hajsu – ginie. Można narzekać, krytykować jednakowoż takie mamy czasy. Nie poradzisz. Tradycja? To dobre imię dla dziewczynki.

W KLŻ problemy narastają. Niektórzy najbardziej zainteresowani umyślili nawet, że pomoże im więcej… czasu. Mnie uczono, że jak brakuje siana… nie, nie dzwoń do Bociana – zarób. Czas ma być panaceum. Biletów będących prawnym środkiem płatniczym w ten sposób nie przybędzie. Tak uważam. Atrakcyjność rywalizacji nie wzrośnie. Marketingowo takoż KLŻ nie zyska. Cóż więc ma przynieść odroczenie wyroku? Uważam, iż trzeci poziom jest zbędny i nieuzasadniony. Skoro jednak „musi” funkcjonować – należy go rozsądnie wspomóc. O przenieseniu zmagań U24 już pisałem, zatem nie zamierzam się powtarzać. Co się wydarzy? Ano tradycyjnie… nic. Władze przesuną terminy spłaty przychylając się do wołania tłumów i tyle. Na koniec wydadzą komunikat, ża jeszcze nigdy nie było tak dobrze, bowiem dołączył (na to się zapowiada) Kraków. Zatem mamy sytuację idealną, komfortową, cudowną wręcz – po cóż więc ingerować? A już rewolucje – zbytek łaski. Te zostawią dla Castagny i spółki.

A w najlepszej lidze świata? Bankruci zbroją się na potęgę bijąc kolejne rekordy… głupoty. I zadłużenia. Amen. Będzie reset, radykalna zmiana zasad przyznawania licencji, poszerzone, obiektywne, wiarygodne audyty? Oczywiście… że nie. Nikt nie ma w tym interesu. Poszerzą hermetyczną konserwę, dopuszczając aspirujących do Pańskiego stołu? Także nie. Czyli znowu nic nie zrobią? Też… nie. Wygląda na to, że za chwilę wprowadzą nową, zmodyfikowaną wersję KSM. Tej samej KSM, która już raz się nie sprawdziła i którą „w trymiga” zlikwidowano. Ma się rozumieć od kolejnego sezonu. Ta wersja będzie jednakowoż przemyślana i doskonała wręcz. Idealna. Naturalnie zdaniem wprowadzających i to przed startem rozgrywek. Później, podczas rywalizacji, to się dopiero okaże w praniu. Najwyżej znowu zlikwidują. No i jeszcze. Przypomnę tylko o pewnym kuriozum, które już sygnalizowałem. Orędownik wyłączenia SSP z grona dobrodziejów żużla szuka ratunku dla swej macierzy w… SSP. Cóż. Widać normą staje się margines. Jak ja mam jedną krowę, a sąsiad sto, to na te jego trzeba sprowadzić pomór. Nie żebym sam się dorobił setki. Typowa moralność Kalego. Widać mamy nową-starą świecką… tradycję. Bareja w grobie się przewraca.

Przemysłąw Sierakowski

Fot.publiczny FB

#sport#fim#pzm#speedway#zuzel#pgeekstraliga#SGP