Niedzielny mecz 12. kolejki PGE Ekstraligi (rozegrany 20 lipca br.) pomiędzy Bayersystem GKM Grudziądz a Stelmet Falubazem Zielona Góra miał być sportowym świętem i szansą na ważne punkty w walce o utrzymanie. Zamiast tego, spotkanie zakończyło się burzą – nie tylko na torze, ale przede wszystkim na trybunach. Do redakcji portalu grudziadz365.pl dotarła poruszająca relacja kibica GKM-u, który twierdzi, że został wyrzucony ze swojego opłaconego miejsca… przez kibiców tej samej drużyny.
❌ Zakaz, który nie zadziałał
Przypomnijmy: po incydentach podczas derbów Ziemi Lubuskiej, Komisja Orzekająca Ligi nałożyła na kibiców Falubazu Zielona Góra zakaz wyjazdowy na trzy spotkania oraz grzywnę w wysokości 200 tysięcy złotych. Zakaz miał obowiązywać również podczas meczu w Grudziądzu – tymczasem fani Falubazu pojawili się na stadionie i zostali – jak wynika z relacji – wpuszczeni na sektor znajdujący się tuż obok przeznaczonego dla kibiców gości.
💬 „Zostaliśmy potraktowani jak kibice drugiej kategorii”
Autor listu, który postanowił nagłośnić sprawę, nie kryje emocji. Jego relacja, opublikowana w całości na stronie grudziadz365.pl, rzuca cień na organizację meczu i stawia poważne pytania o bezpieczeństwo na obiekcie.
„Powód był nad wyraz absurdalny – by wpuścić na sektor kibiców gości, objętych zakazem nałożonym przez Ekstraligę Żużlową” – pisze kibic. – „Poprzez grupę kibicowską, która również reprezentuje ten klub, zostaliśmy potraktowani jako kibice drugiej kategorii. A kibicujemy tej samej drużynie…”
Z relacji wynika, że miejscowi ultrasi – najzagorzalsi kibice GKM-u – mieli wulgarnie i agresywnie przeganiać zwykłych kibiców, w tym rodziny z dziećmi, by zwolnić miejsca dla fanów Falubazu. Całość miała się dziać tuż pod nosem służb porządkowych.
❓ Gdzie była ochrona?
„Cała sytuacja odbywała się przy biernej postawie ochrony, która dała temu ciche przyzwolenie” – czytamy dalej w liście.
To właśnie ten aspekt najbardziej niepokoi. Jak to możliwe, że na stadionie dochodzi do siłowego usuwania kibiców z miejsc, za które zapłacili – i nikt nie reaguje? Dlaczego ochrona i organizatorzy nie zareagowali, gdy dochodziło do eskalacji napięcia i realnego zagrożenia bezpieczeństwa?
🆘 Kibic: „Na własnym stadionie nie czułem się bezpiecznie”
„Na własnym stadionie nie czułem się bezpiecznie, a sytuacja na sektorze powodowała wręcz poczucie zagrożenia” – relacjonuje autor listu. – „To było bardzo przykre. Nikt z nami nie rozmawiał, nikt nie wyjaśniał. Po prostu musieliśmy ustąpić.”
Jego świadectwo stawia pod znakiem zapytania wizerunek klubu i jego zdolność do zapewnienia bezpiecznego udziału w wydarzeniach sportowych wszystkim – nie tylko tzw. „kumatym” kibicom. To także sygnał ostrzegawczy dla rodzin z dziećmi, dla których atmosfera meczu miała być okazją do radości, a nie strachu.
📣 Grudziadz365.pl: Będziemy domagać się wyjaśnień
Redakcja portalu grudziadz365.pl, która opublikowała list kibica, zapowiedziała już oficjalne wystąpienie do zarządu GKM Grudziądz z pytaniami o organizację meczu, działania służb ochrony i przyczyny dopuszczenia do sytuacji, która – jak wynika z relacji – miała miejsce.
Sprawa jest poważna i z pewnością będzie miała dalszy ciąg. W sytuacji, w której kibice z tej samej drużyny traktują się nawzajem z wrogością, a zasady bezpieczeństwa są łamane w imię „kibicowskiej solidarności”, trudno mówić o atmosferze fair play – nie tylko na torze, ale i na trybunach.
Źródło: grudziadz365.pl






