Sezon 2025 był dla Tomasza Gapińskiego jednym z najtrudniejszych w całej, ponad dwudziestoletniej karierze. Doświadczony zawodnik Pronergy Polonii Piła cudem uniknął tragedii po fatalnym wypadku w Gnieźnie. Mimo to nie zamierza odwieszać kevlaru na kołek. Jak sam przyznaje – wciąż czuje głód jazdy i liczy na kolejne wyzwania.
Koszmar w Gnieźnie
4 maja 2025 roku Gapiński wystartował w meczu ligowym w Gnieźnie, który okazał się dla niego prawdziwym koszmarem. Już w pierwszym biegu, na wejściu w pierwszy łuk, doszło do dramatycznego incydentu. Zawodnik Polonii Piła zahaczył o tylne koło motocykla swojego klubowego kolegi Adriana Cyfera. Obaj z ogromną siłą upadli na tor.
Gapiński został niezwłocznie przetransportowany karetką do szpitala w Gnieźnie. Diagnoza lekarzy była dramatyczna: pęknięcie siedmiu żeber, uszkodzenie kręgów szyjnych, złamanie łopatki oraz odma płucna na obu płucach. Przez kilka dni pozostawał w stanie nieprzytomności.
To właśnie po tym wypadku jego żona miała powiedzieć słowa, które wstrząsnęły samym zawodnikiem: „Koniec z żużlem”.
„Chcę jeszcze startować” – determinacja mimo bólu
Mimo tragicznych wydarzeń i długiej rekonwalescencji, Tomasz Gapiński nie myśli o zakończeniu kariery. Ostatnio 43-latek zdradził, że nie tylko wrócił do zdrowia, ale także planuje kolejne starty.
– Spokojne rozmowy są prowadzone, więc zobaczymy. Chcę jeszcze startować. Chęć do jazdy jest jeszcze większa, niż była. Kontuzja zepsuła mi cały rok. Bolało mnie mocno, że nie mogłem startować. Na play-offy już byłem gotowy, ale drużyna była w takim sztosie, że nie było za kogo wskoczyć. Zobaczymy, jak potoczy się przyszły rok. Chcę nadal jeździć, a w jakim klubie? Myślę, że to jeszcze kwestia kilku dobrych dni – zaznaczył Gapiński.
Słowa doświadczonego żużlowca pokazują, że mimo licznych urazów i wieku, wciąż nie brakuje mu ambicji i pasji do sportu.
Powrót do pracy z młodzieżą?
Gapiński od lat angażuje się również w szkolenie młodych adeptów żużla w rodzinnym mieście. Współpracuje z pilską akademią, której celem jest wychowywanie nowych pokoleń żużlowców. Jak sam przyznaje, jego przyszłość w tej roli zależy od decyzji dotyczącej startów w nadchodzącym sezonie.
– Rozmawiamy na ten temat z naszą pilską akademią. Wszystko jest jednak uzależnione od tego, gdzie będę startował w przyszłym roku. Dopiero później będę dogrywał szczegóły dotyczące pilskiej młodzieży. Jakoś to poukładamy – zapewnił zawodnik.
Seria dramatów i nieustępliwość
Wypadek w Gnieźnie nie był pierwszym poważnym urazem w karierze Tomasza Gapińskiego. Już w sezonie 2023 zawodnik doznał podwójnego złamania nadgarstków, co mogło zakończyć jego karierę. Wrócił jednak na tor i w 2024 roku podpisał kontrakt z Polonią Piła, chcąc pomóc klubowi w walce o awans.
Plan na 2025 rok był jasny – wykorzystać doświadczenie i stać się jednym z liderów zespołu w Metalkas 2. Ekstralidze. Niestety, fatalny upadek przekreślił te plany.
Wnioski i nadzieje na przyszłość
Historia Tomasza Gapińskiego to opowieść o nieustępliwości i ogromnej miłości do żużla. Mimo dramatycznych kontuzji, rodzinnych obaw i 43 lat na karku, „Gapa” nie zamierza się poddać. Wciąż czeka na konkretne propozycje kontraktowe i chce jeszcze raz pokazać, że doświadczenie w żużlu ma ogromne znaczenie.
Czy znajdzie się klub gotowy dać mu szansę? Na odpowiedź nie trzeba będzie długo czekać – sam zawodnik zapowiada, że decyzja zapadnie w najbliższych dniach.






