Na pewno ta wiadomość nie ucieszy kibiców Drużynowych Mistrzów Polski zespołu Sparty Wrocław. W tym roku organizatorem IMP nie będzie tryumfator PGE Ekstraligi z ubiegłego sezonu.

Od 1961 r. w polskim żużlu tradycją było, iż Drużynowy Mistrz Polski organizuje w roku następnym Finał Indywidualnych Mistrzostw Polski na żużlu. Niestety od tej reguły zdarzały się wyjątki. W 1983 r IMP zorganizowano w Gdańsku (zamiast w Zielonej Górze). W 1984 nie przyznano tytułu mistrzowskiego i w natępnym roku zorganizowano finał w Gorzowie Wielkopolskim, gdyż Stal w DMP 1984 zajęła drugie miejsce. W 1990 r Lublin gościł najlepszych żużlowców Polski (w 1989 mistrzem była Unia Leszno). Do ostatniej zmiany doszło w 1996 r. Wówczas finał IMP powinien zostać rozegrany we Wrocławiu. Ale Sparta w 1995 r. trzeci raz z rzędu wywalczyła drużynowe mistrzostwo Polski i finał IMP postanowiono rozegrać w Warszawie.

Rozgrywki o tytuł indywidualnego mistrza Polski od lat cieszą się ogromnym prestiżem i uznaniem wśród żużlowców. Niestety ostatnich latach na stadionie w Lesznie frekwencja kibiców podczas finałów IMP nie była zadowalająca. Wielu fachowców twierdzi wręcz, iż w Lesznie jest przesyt żużla.

No cóż „kowal zawinił, a Cygana powiesili”. To, że ostatnie finały nie wypełniły szczelnie „Smoczyka” nie świadczy, iż w tym sezonie we Wrocławiu byłoby tak samo. Wręcz przeciwnie. Twierdzę, iż na Olimpijskim podczas tegorocznego finału IMP byłyby komplet widzów. Ale teraz to pozostaje już tylko w sferze gdybań.

Piotr Szymański, Przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego stwierdza jedynie, iż „regulamin się zmienił i drużynowy mistrz Polski od tego roku nie będzie miał na swoim torze finału Indywidualnych Mistrzostw Polski”. Szymański nie chce zdradzać więcej szczegółów. Stwierdza jedynie, iż pełne informacje odnośnie tegorocznego finału iMP zostaną podane na przełomie lutego i marca.

Obecnie trwają prace nad nowymi rozwiązaniami dotyczącymi sposobu wyłonienia najlepszego żużlowca Polski. Marcin Majewski z Canal+ nie ukrywa, że stacja telewizyjna proponuje by indywidualnego mistrza Polski wyłaniano w cyklu turniejów. Podobno za taką zmianą w regulaminie mistrzostw opowiadają się sami zawodnicy.

Bardzo nietrafny jest argument wysuwany przez zwolenników zmian formuły IMP, iż skończy się z tak zwanymi „mistrzami z przypadku”. Jeśli jakiekolwiek zawody wygrywa, ktoś spoza grona faworytów to właśnie jest to piękne w sporcie. Na tym polega rywalizacja, iż właśnie tego jednego dnia, w danym momencie jakiś zawodnik okazuje się najlepszy.

Po co organizować rozgrywki, w taki sposób by faworyt wygrał daną imprezę? Przecież w takiej sytuacji medale można rozdać przy „zielonym stoliku” i wówczas nie będzie żadnych niespodzianek. Czy o takie rozwiązania chodzi w sporcie?