Decyzja Piotra Protasiewicza o odejściu ze stanowiska trenera Stelmet Falubazu Zielona Góra wywołała w środowisku żużlowym szeroką dyskusję. Weteran zielonogórskiego klubu wprost przyznał, że jego odejście było efektem złych relacji z prezesem Adamem Golińskim. Teraz głos w tej sprawie zabrał jeden z najbardziej szanowanych polskich trenerów – Marek Cieślak, były selekcjoner reprezentacji Polski oraz wieloletni szkoleniowiec ligowych drużyn.

Cieślak, zaproszony do studia magazynu PGE Ekstraligi w WP SportoweFakty, nie tylko potwierdził, że spodziewał się rozstania Protasiewicza z Falubazem, ale także bardzo ostro ocenił sposób działania władz klubu.

Cieślak: „Już w połowie sezonu byłem pewny, że Protasiewicz odejdzie”

Doświadczony trener nie miał wątpliwości, że sytuacja w klubie zmierzała w złym kierunku. Jak przyznał:

– Już w połowie sezonu byłem pewny, że Protasiewicz odejdzie z Falubazu. Kiedy przeczytałem, że klub rozgląda się za nowym trenerem i że pasowałby im Rafał Dobrucki, to już czułem, co się święci. Byłem przekonany, że Piotrek zacznie się rozglądać za nowym zajęciem – powiedział Cieślak.

Jego zdaniem sam fakt, że władze klubu publicznie analizowały potencjalnych kandydatów na stanowisko trenera w czasie trwania sezonu, był jednoznacznym sygnałem dla obecnego szkoleniowca.

„Nie wiem, czy skończył pięć klas szkoły działania w klubie” – najmocniejsza wypowiedź Cieślaka o prezesie Golińskim

Marek Cieślak stanął jednoznacznie po stronie Protasiewicza, podkreślając, że sam zachowałby się identycznie. Jednocześnie niezwykle krytycznie ocenił działania prezesa Falubazu.

– Nie dziwię mu się ani trochę. Nie może być tak, że w czasie sezonu szuka się innego trenera i wskazuje kandydatów. Dla obecnego szkoleniowca to jest jasny sygnał. Gdyby padło na mnie, to zapewniam, że nie czekałbym do końca roku. Piotr ma swoje ambicje i jego reakcja była prawidłowa. O prezesie Adamie Golińskim tego samego już bym nie powiedział. Nie wiem, czy skończył pięć klas szkoły działania w klubie, bo tak nie powinno się postępować. Myślę, że jeszcze dwie klasy musi skończyć, żeby wiedział, co opowiada. Dla mnie ta sytuacja była druzgocąca. Myślę, że Falubaz stracił na tej transakcji – zaznaczył.

Słowa te odbiły się szerokim echem, bo Cieślak bardzo rzadko używa tak ostrych sformułowań wobec działaczy.

Cieślak broni Protasiewicza: „Tych problemów było aż za dużo”

W opinii wielu kibiców Protasiewicz ponosi odpowiedzialność za słaby sezon Falubazu po powrocie do PGE Ekstraligi. Cieślak jednak takiej narracji zdecydowanie nie akceptuje.

Jak wyliczył:

– Były kontuzje, spadek formy wielu zawodników. Pierwsze mecze słabo jechał Madsen. Kryzys miał też Jensen. Do tego Hampel był dużo gorszy. Na to Piotr nie miał aż takiego wpływu. Tych problemów spadło mu na głowę aż za dużo – powiedział.

Według Cieślaka zespół zmagał się z tak wieloma przeszkodami, że ocena pracy trenera wyłącznie przez pryzmat końcowego wyniku byłaby niesprawiedliwa.

Walasek i Janas zastąpią Protasiewicza. „Może to wypalić”

Falubaz ogłosił już, że nowy sztab szkoleniowy będą tworzyć Grzegorz Walasek oraz Aleksander Janas. Marek Cieślak uważa, że jest to zestawienie, które może przynieść efekty.

O Walasku i Janasie powiedział:

– Pamiętam dyskusje Grzegorza Walaska z sędziami. Jednego chciał nawet wytargać za uszy, czyli nie przebiera w środkach i słowach. Do pomocy będzie Aleksander Janas, o którym mogę mówić tylko bardzo dobrze. To fachowiec i porządny człowiek, który świetnie prowadził szkolenie młodzieży. Jest bardziej wyciszony, więc taka spółka jednego bardziej krzykliwego i drugiego mniej może wypalić – podsumował.

To jedno z najbardziej wyważonych i pozytywnych zdań w całej rozmowie – mimo wcześniejszej ostrej krytyki władz klubu, Cieślak dostrzega wartość nowego duetu szkoleniowego.

Zdjęcie: Marek Niewiedzioł