W świecie żużla detale decydują o wielkich tytułach. Doskonale wie o tym Bartosz Zmarzlik, który choć w sezonie 2025 sięgnął po szóste mistrzostwo świata, to droga do złota była jedną z najtrudniejszych w jego karierze. Pięć przegranych rund z rzędu, napór rywali i przede wszystkim technologiczny wyścig z Brady Kurtzem sprawiły, że zimą w obozie mistrza zapadła jedna decyzja: trzeba zrobić krok naprzód.
I wygląda na to, że ten krok został wykonany.
Technologia w służbie mistrza
Jeszcze kilka miesięcy temu to Kurtz był symbolem nowoczesnego podejścia do żużla. Laptop w parku maszyn, analiza danych w czasie rzeczywistym i nowoczesny tyrystor dawały Australijczykowi przewagę, której nie dało się zignorować. Zmarzlik, choć nadal imponował czystą prędkością i techniką jazdy, w kluczowych momentach musiał gonić.
Dziś sytuacja może się odwrócić.
W odpowiedzi na technologiczne wyzwanie powstał nowy projekt – efekt współpracy dwóch Polaków: byłego żużlowca Marcela Kajzera oraz Szymona Koschela. Pierwszy odpowiadał za zaplecze techniczne i materiały, drugi stworzył oprogramowanie. Efektem ich pracy jest nowoczesny tyrystor zintegrowany z aplikacją mobilną.
To rozwiązanie zmienia sposób pracy zawodnika z motocyklem.
Dane w czasie rzeczywistym – rewolucja w parku maszyn
Największą innowacją jest sposób przetwarzania informacji. Po zakończeniu biegu dane z motocykla automatycznie trafiają do aplikacji w iPhonie Zmarzlika. Telemetria, parametry pracy silnika, reakcja na gaz – wszystko dostępne niemal natychmiast.
To oznacza jedno: koniec zgadywania.
Zawodnik i jego team mogą analizować każdy detal i wprowadzać korekty jeszcze w trakcie zawodów. W praktyce to dokładnie ten sam kierunek, który wcześniej obrał Kurtz – z tą różnicą, że teraz mistrz świata również ma dostęp do tej „broni”.
Pierwsze testy? Bardzo obiecujące
Nowe rozwiązanie nie jest już tylko eksperymentem. Zmarzlik korzystał z niego co najmniej trzykrotnie – w finale MPPK w Gdańsku, podczas turnieju pożegnalnego Grzegorza Walaska oraz w meczu ligowym Orlen Oil Motor Lublin przeciwko Apatorowi Toruń.
Efekty? Bardzo konkretne:
- 15 punktów z bonusem w finale MPPK
- 11 punktów w turnieju pożegnalnym Grzegorza Walaska
- 12 punktów z dwoma bonusami w meczu ligowym przeciwko Pres Toruń
- łącznie dziewięć wygranych biegów
To nie są przypadkowe liczby. To sygnał, że nowy system działa – i to działa skutecznie.
Tyrystor – mały element, wielka różnica
W żużlu tyrystor odgrywa kluczową rolę w pracy silnika. Odpowiada za kontrolę zapłonu, co bezpośrednio przekłada się na charakterystykę jazdy. Lepsza reakcja na gaz, stabilniejsze parametry i możliwość precyzyjnej regulacji – to wszystko daje przewagę, której nie widać gołym okiem, ale która decyduje o wyniku na mecie.
Nowy system Zmarzlika pozwala tę przewagę nie tylko uzyskać, ale też kontrolować.
Jeszcze rok temu Polak testował różne rozwiązania w tym zakresie, jednak nie był w pełni usatysfakcjonowany. Tym razem sytuacja wygląda inaczej – wszystko wskazuje na to, że szybko „złapał” wspólny język z nowym sprzętem.
Kurtz kontra Zmarzlik – technologiczny rewanż
Sezon 2026 zapowiada się jako kolejny rozdział rywalizacji dwóch światów. Z jednej strony Kurtz – pionier analizy danych w trakcie zawodów. Z drugiej Zmarzlik – zawodnik, który do tej pory opierał się głównie na instynkcie i doświadczeniu, a teraz dokłada do tego zaawansowaną technologię.
Różnica? Może być kluczowa.
W 2025 roku kilka drobnych decyzji – wybór pola, ustawienia czy przebieg pojedynczego biegu – kosztowały Polaka cenne punkty. Teraz ma narzędzie, które może te straty zminimalizować.
Landshut da pierwszą odpowiedź
Już 2 maja, podczas inauguracji cyklu Grand Prix w Landshut, okaże się, czy nowy kierunek przyniesie oczekiwane efekty. To tam po raz pierwszy zobaczymy bezpośrednie starcie dwóch koncepcji – laptopa Kurtza i iPhone’a Zmarzlika.
Jedno jest pewne: w tej rywalizacji nie chodzi już tylko o prędkość na torze.
To także wyścig technologiczny.
Źródło: sport.ineria.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap








