Już dziś – sobota 17 maja – PGE Narodowy w Warszawie ponownie zamieni się w żużlową świątynię. Po emocjonującym otwarciu sezonu w niemieckim Landshut, cykl Speedway Grand Prix przenosi się do Polski. Liderem klasyfikacji jest Bartosz Zmarzlik, ale lista kandydatów do zwycięstwa w stolicy jest wyjątkowo długa. Z dziką kartą wystartuje Patryk Dudek, który przed własną publicznością będzie chciał przypomnieć o swoim potencjale.
🔥 Zmarzlik na kursie po piąty tytuł?
Obrońca mistrzowskiego tytułu rozpoczął sezon tak, jak na mistrza przystało – od kompletnego triumfu w Landshut. Zgarnął pełną pulę punktów: 20 za zwycięstwo turnieju i 4 dodatkowe za wygrany sprint. Zmarzlik jest nie tylko w świetnej formie fizycznej, ale i mentalnej – widać w nim luz, pewność siebie i sportowy głód kolejnych sukcesów.
Tor na Stadionie Narodowym w Warszawie nigdy nie należał do najłatwiejszych, a jego specyfika sprawia, że nawet najlepsi mogą się potknąć. Jednak Zmarzlik, mający w dorobku zwycięstwo w stolicy z 2023 roku, wie, jak się po nim poruszać.
– Narodowy to wyjątkowe miejsce. Czuję ogromne wsparcie kibiców i to mnie zawsze niesie – mówił Zmarzlik przed zawodami.
🚀 Bewley i Lebiediew zaskoczą ponownie?
Największymi pozytywnymi zaskoczeniami pierwszej rundy byli Dan Bewley i Andrzej Lebiediew. Brytyjczyk zajął drugie miejsce w Landshut i wyglądał na bardzo dobrze przygotowanego zarówno pod względem sprzętowym, jak i startowym. Jego jazda była dojrzała, agresywna i skuteczna – a to nieczęsto szło u Bewleya w parze w poprzednich sezonach.
Z kolei Łotysz Lebiediew, startujący dzięki stałej dzikiej karcie FIM, udowodnił, że należy do światowej czołówki. 17 punktów w debiutanckim turnieju sezonu to wynik, który daje mu realne nadzieje na walkę o miejsce w czołowej ósemce. Trudno powiedzieć, jak poradzi sobie na tymczasowym torze w Warszawie, ale w Landshut pokazał, że potrafi jechać z każdym.
🔥 Dudek jako joker gospodarzy
Patryk Dudek otrzymał dziką kartę na warszawski turniej i – mimo braku stałego miejsca w cyklu – może odegrać kluczową rolę. Dla popularnego „Duzersa” będzie to okazja, by przypomnieć się polskim kibicom na największej scenie i być może dać impuls do ewentualnego powrotu do elity.
– Start na Narodowym to zaszczyt i wielkie wyzwanie. Dam z siebie wszystko – zapowiada Dudek.
W ostatnich sezonach Dudek borykał się z problemami sprzętowymi i brakiem stabilności formy, ale jeśli trafi z ustawieniami, może sprawić niespodziankę i znaleźć się nawet w półfinale.
⚡ Czarny koń: Brady Kurtz
Dużym zaskoczeniem pierwszego turnieju był także Brady Kurtz. Australijczyk, przez lata oceniany jako solidny ligowiec, ale bez błysku w zawodach najwyższej rangi, w Landshut pokazał odmienioną wersję siebie. Jechał dynamicznie, z dobrym wyczuciem momentu startowego i skutecznie na dystansie.
Jeśli Kurtz utrzyma ten poziom, może z powodzeniem rywalizować o miejsce w półfinale także w Warszawie. Jego atutem może być brak presji – nikt nie stawia go w roli faworyta, a on sam zdaje się czerpać z tego swobodę.
❓ Lindgren i Lambert – czas na przełamanie
Wielu kibiców liczyło, że Fredrik Lindgren rozpocznie sezon mocniej. Szwed zdobył w Landshut 12 punktów i był jednym z bardziej nerwowych zawodników wieczoru. Podobnie Robert Lambert, który zdobył 11 „oczek”, ale jego jazda była nierówna i często tracił punkty po błędach taktycznych.
Dla obu zawodników Warszawa może być punktem zwrotnym. Lindgren dobrze zna ten tor, a jego styl jazdy – oparty na precyzji i cierpliwości – może przynieść efekty na śliskiej nawierzchni tymczasowego obiektu. Lambert z kolei musi poprawić wyjścia spod taśmy i skuteczność na pierwszym łuku, jeśli marzy o półfinale.
📊 Klasyfikacja generalna po rundzie w Landshut:
- Bartosz Zmarzlik – 24 pkt
- Dan Bewley – 18 pkt
- Andrzej Lebiediew – 17 pkt
- Brady Kurtz – 17 pkt
- Fredrik Lindgren – 12 pkt
- Dominik Kubera – 11 pkt
- Robert Lambert – 11 pkt
- Max Fricke – 10 pkt
🔮 Kto wygra w Warszawie?
Zmarzlik jest faworytem bukmacherów, ale tymczasowy tor w Warszawie potrafi płatać figle. O wyniku może zadecydować start i dopasowanie do warunków torowych, które często zmieniają się w trakcie zawodów.
Możemy być jednak pewni jednego – w sobotni wieczór PGE Narodowy znów będzie pulsować żużlowymi emocjami, a fani stworzą niesamowitą atmosferę. Czy Polak zwycięży po raz kolejny na własnej ziemi? Czy ktoś z zagranicznych zawodników pokrzyżuje plany liderowi cyklu? Odpowiedź już 17 maja w Warszawie.






