Nie milkną echa (same ochy i achy) dotyczące organizacji i przebiegu samych zawodów we Wrocławiu.

Osoby funkcyjne SGP we Wrocławiu, czyli przewodniczący jury Tony Olsson, sekretarz FIM SGP Graham Brodie, czy też sędzia zawodów Krister Gardell o torze na wrocławskim Stadionie Olimpijskim wypowiadają się słowami: tor był znakomity, czy też tor był dobrze przygotowany i pozostawał w znakomitej kondycji przez całe zawody, a zawodnicy mieli możliwość wyboru wielu ścieżek do ścigania. Nie brakowało opinii, iż było to wspaniałe Grand Prix. Dzięki tak przygotowanemu torowi kibice podziwiali żużel w najlepszym wydaniu. Podczas całych zawodów było bardzo dużo walki i wyprzedzania na torze. Phill Morris odpowiedzialny za przygotowanie toru podczas rund Grand Prix zaufał osobom na co dzień opiekującym się torem we Wrocławiu. Tor na zawody przygotowywał zawieszony, za nieregulaminowe przygotowania toru na zawody ekstraligi, toromistrz Grzegorz Węglarz. Niech powyższe opinie stanowią najlepszy komentarz do prac torowych wykonywanych przez pracowników WTS Wrocław.

We Wrocławiu obserwowaliśmy najlepsze ściganie w Grand Prix sezonu 2019. W jakim kierunku zmierzają władze PGE Ekstraligi, które ukarały min. toromistrza Sparty za to, że we Wrocławiu oglądaliśmy w tym sezonie najciekawsze zawody ligowe, a co najważniejsze bezpieczne i z największą ilością wyprzedzeń w lidze (o przygotowaniu toru przez komisarza ligi mogliśmy się przekonać podczas meczu Sparta – GKM)? W pracach za tak doskonały do ścigania tor na Stadionie Olimpijskim bardzo duży udział ma Rafał Dobrucki. Jemu również należą się słowa podziękowania.

Miejmy nadzieję że tak wysoko postawiona poprzeczka na zawodach GP we Wrocławiu sprawi, że w innych miastach w których odbędą się kolejne rundy SGP, działacze z Phillem Morrisem na czele zrobią wszystko by zawody były równie ciekawe z walką od pierwszego do ostatniego biegu i wyprzedzeniami na całej długości i szerokości toru.

Zawody SGP we Wrocławiu z 03.08.2019 przeszły już do historii. Należy wspomnieć o znakomitym występie wszystkich polskich zawodników podczas piątej rundy SGP sezonu 2019.

Dla Polaków zawody te były wyjątkowe z kilku powodów. Podczas rundy GP rozgrywanej we Wrocławiu wszyscy polscy zawodnicy startujący w turnieju przynajmniej raz wygrali swój wyścig. Bartosz Zmarzlik wygrał cztery swoje starty – w tym bieg półfinałowy i finał. Cztery wygrane biegi we Wrocławiu miał również Emil Sayfutdinov, który zakończył udział turnieju w półfinale.

Janusz Kołodziej wygrał trzy biegi, Patryk Dudek dwa, a zawodnicy Sparty Wrocław – Maciej Janowski i Maksym Drabik mieli po jednym wygranym biegu. Do tej pory sytuacja, iż wszyscy startujący we Wrocławiu Polacy wygrali choć jeden bieg, miała miejsce trzy razy. W 1995 r przynajmniej jedno zwycięstwo odnotowali Tomasz Gollob (wygrał całe zawody) i Dariusz Śledź. Rok później w GP we Wrocławiu uczestniczył tylko Tomasz Gollob, który wygrał trzy biegi, co pozwoliło mu zając dziesiąte miejsce. W 2004 roku swoje biegi w GP we Wrocławiu wygrywali: drugi Jarosław Hampel, czwarty Piotr Protasiewicz, zajmujący szóste miejsce Grzegorz Walasek, jedenasty Tomasz Gollob i osiemnasty Wiesław Jaguś.

Na 23 rozegrane biegi w sobotę 03.08. br Polacy wygrali ich jedenaście – dziewięć w rundzie zasadniczej i dwa w finałowej (półfinał i finał).

Kibice zgromadzeni na Stadionie Olimpijskim podczas całych zawodów emocje z udziałem Polskich żużlowców mieli w 20 biegach. Tylko wyścigi nr 6, 15 i 20 odbywały się w zagranicznej obsadzie. Jeśli dodamy do tego walkę na torze i wyprzedzania zawodników niemal w każdym z biegów, pokazuje to jakie emocje mieli polscy kibice podczas GP we Wrocławiu. O ilości wyprzedzeń niech świadczy fakt, iż Sławomir Kryjom stwierdził żartobliwie, że przestał liczyć mijanki na torze Stadionu Olimpijskiego po 47 takim zdarzeniu.

Najważniejsze jednak jest to, iż w końcu po dwóch tryumfach Tomasza Golloba podczas GP we Wrocławiu, zawody te wygrał kolejny Polak, Bartosz Zmarzlik, dwadzieścia lat po ostatniej wygranej Golloba.

Na zwycięstwie we Wrocławiu zależało bardzo innemu Polakowi – urodzonemu we Wrocławiu i jeżdżącemu w barwach Sparty Wrocław Maciejowi Janowskiemu. Na torze był i waleczny i szybki. Niestety finał przegrał w 22 biegu, po walce przez cztery okrążenia z Januszem Kołodziejem. O tym jak bardzo przeżył porażkę w walce o finał niech świadczy bardzo przygnębiona mina Magica, jaką miał podczas pożegnalnej rundy po drugim półfinale SGP we Wrocławiu. Po zawodach Maciej Janowski stwierdził, iż „Było naprawdę ciężko w każdym wyścigu i każdy pokazał wielką klasę. Popełniłem parę błędów w półfinale, jednak Janusz (Kołodziej – red.) był dużo szybszy ode mnie. Jest jak jest. Bardzo chciałem być w finale, lecz nie starczyło dla mnie miejsca. Może następnym razem.” Czego z całego serca Magicowi życzymy!

Maciej Janowski walczy o najlepszą ósemkę SGP. Przez kontuzję jakiej nabawił się w Grudziądzu nie wystąpił w inaugurującej SGP 2019 rundzie w Warszawie. Na temat swoich szans do wejścia i pozostania w ósemce wypowiada się następująco: „Zdobyłem sporo ważnych oczek i pomału się wspinam. Daleka droga do mety. Mamy za sobą połowę serii. Zobaczymy co się wydarzy. Mam nadzieję, że pojadę jeszcze lepiej niż w sobotę już w Malilli”.

I na koniec o bohaterze wieczoru, jeżdżącym znakomicie podczas całych zawodów we Wrocławiu, doskonale „czytającego tor” Bartoszu Zmarzliku.

Bartosz Zmarzlik rozegrał jedne z najlepszych zawodów w historii startów w SGP. Po, jak niektórzy podają, najlepszym turnieju w historii zasiadł na fotelu lidera całego cyklu GP i mając 61 pkt. prowadzi razem z Emilem Sayfutdinovem i Leonem Madsenem w klasyfikacji przejściowej. Za najlepszy czas wieczoru 64,55 sek. uzyskany w finale Bartosz Zmarzlik otrzymał nagrodę od firmy Aztorin. W całych zawodach zawodnik Stali Gorzów uzyskał 17 punktów.

Po zawodach tak o swoim sukcesie mówił bardzo szczęśliwy ich zwycięzca: „Myślę, że to było najlepsze SGP w historii, gdyż tak wielu z nas zmieniało pozycje cały wieczór. To był świetny żużel. Jestem bardzo szczęśliwy, gdyż to moje pierwsze zwycięstwo w Polsce poza moim Gorzowem. Cieszę się, że zdobyłem sporo punktów i było to kapitalne spotkanie. Pięknie na to pracowaliśmy. Nie było łatwo na starcie jednak w polu to była po prostu bajka.”

Bartosz Zmarzlik wygrał w drugich zawodach tegorocznego cyklu GP. Po zwycięstwie w 2014 r. w Gorzowie, są to drugie zawody żużlowca z nr 95 które wygrał w Polsce. Pierwsze zawody w Polsce wygrał jadąc z dziką kartą w wieku 19 lat i jest najmłodszym tryumfatorem zawodów SGP.

O swoich szansach na wygraną w całym cyklu GP 2019 wypowiada się ze spokojem: „Nie patrzę na klasyfikację, tylko na siebie. Dziś to już historia i zobaczymy co wydarzy się w Malilli”.

Należy dodać, iż Bartosz Zmarzlik doskonale czuje się na torach w Szwecji. W obecnym sezonie szwedzkiej Elitserien notuje doskonałe wyniki (średnia 2,892 pkt./bieg), często przywożąc komplety punktów dla swojej drużyny. Poza tym, w 2016 r.  Zmarzlik wygrał już jedną z rund SGP na torze w Malilli. Szansę na kolejną wygraną ma Bartosz Zmarzlik bardzo duże.

O Polskich kibicach, którzy dopingowali Polaków podczas ostatniej rundy SGP we Wrocławiu wypowiada się w samych superlatywach: „Oczywiście uważam, że polscy kibice są najlepsi na świecie. Cały wieczór atmosfera była świetna i dziękuję bardzo moim kibicom i sponsorom, trzymajcie za mnie kciuki”.