Zacięta walka o tytuł mistrza świata wkracza w decydującą fazę. Po turnieju SGP w Rydze Bartosz Zmarzlik prowadzi w klasyfikacji generalnej z przewagą zaledwie trzech punktów nad Brady’m Kurtzem. Kolejny turniej – już 30 sierpnia – odbędzie się we Wrocławiu, na Stadionie Olimpijskim, który dla Australijczyka jest jak dom. To właśnie tam na co dzień startuje jako zawodnik Betard Sparty. Czy Zmarzlik utrzyma prowadzenie?

Historia startów Zmarzlika we Wrocławiu

Bartosz Zmarzlik doskonale zna wrocławski tor i w przeszłości potrafił na nim zachwycać, choć nie brakowało również momentów trudnych. Dotychczas siedmiokrotnie startował w turniejach SGP na Stadionie Olimpijskim i trzykrotnie sięgał po zwycięstwo.

Pierwszy raz wygrał tam w 2019 roku – turniej ten przeszedł do historii jako jeden z najbardziej emocjonujących w dziejach Grand Prix. Zmarzlik po zawodach komplementował organizatorów i tor przygotowany do walki:
– To był naprawdę świetny turniej, tor sprzyjał ściganiu i każdy mógł znaleźć coś dla siebie – komentował wtedy.

W 2020 roku rozegrano we Wrocławiu aż dwa turnieje. W pierwszym Zmarzlik był dopiero szósty, natomiast w drugim awansował do finału i zakończył zawody na trzeciej pozycji – za Maciejem Janowskim i Taiem Woffindenem.

Sezon 2021 to absolutna dominacja Polaka we Wrocławiu. Zmarzlik wygrał oba turnieje – najpierw po kapitalnym pojedynku z Maciejem Janowskim w finale (po wykluczeniu Emila Sajfutdinowa), a dzień później po emocjonującej walce z Artiomem Łagutą. Wówczas rozstrzygnął losy zwycięstwa różnicą zaledwie kilku centymetrów!

W 2022 roku Bartosz Zmarzlik nie awansował do wielkiego finału i ostatecznie zajął piąte miejsce. Polak w drugim półfinale przyjechał do mety za plecami: Daniela Bewley’a i Roberta Lamberta i odpadł wówczas z dalszej rywalizacji w tym turnieju.

W 2023 roku nie było turnieju Speedway Grand Prix we Wrocławiu.

Ostatni turniej cyklu Speedway Grand Prix na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu odbył się 31 sierpnia 2024 roku. Kolejny raz zmagania w stolicy Dolnego Śląska nie poszły najlepiej pięciokrotnemu indywidualnemu mistrzowi świata. Zmarzlik był w tym turnieju dopiero siódmy. W półfinale Polak zanotował defekt motocykla. Wówczas wygrał Lindgren przed Michelsenem. Trzeci był Patryk Dudek. Swój start w ubiegłym roku w rundzie SGP we Wrocławiu Zmarzlik podsumował krótko:

— Cóż mogę powiedzieć taki jest ten sport. Nie zawsze się wygrywa i czasem sprzęt również zawodzi. Jedziemy dalej. Mam nadzieję, że w kolejnym turnieju pójdzie mi lepiej.

W ostatnich dwóch turniejach cyklu SGP we Wrocławiu Zmarzlik nie awansował do finału. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to w kontekście walki o tytuł indywidualnego mistrza świata z Brady Kurtzem, może mieć to ogromne znacznie.

Kurtz na swoim terenie

Teraz na tej samej nawierzchni Zmarzlik będzie musiał odpierać ataki Brady’ego Kurtza – rewelacji tegorocznego cyklu SGP. Australijczyk po świetnym występie w Rydze ma tylko trzy punkty straty do lidera klasyfikacji generalnej.

Zmarzlik zdaje sobie sprawę z trudności:

– We Wrocławiu zawsze jedzie się ciężko. Tor potrafi zaskoczyć, a Brady zna go jak własną kieszeń. Dam jednak z siebie wszystko. Mam swoje ustawienia, wiem, jak się tu ścigać i nie zamierzam składać broni – powiedział Zmarzlik w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet po rundzie w Rydze.

Stawka rośnie

Dwa ostatnie turnieje sezonu mogą zdecydować nie tylko o tym, kto sięgnie po złoto, ale i o tym, kto zbuduje legendę. Zmarzlik walczy o szósty tytuł mistrza świata i chce udowodnić, że mimo presji i rywala czującego się „jak w domu”, potrafi być najlepszy wszędzie. Ale Kurtz nie ma nic do stracenia – i to czyni go wyjątkowo niebezpiecznym.

Klasyfikacja generalna SGP przed Grand Prix Wrocławia:

  1. Bartosz Zmarzlik – 145 pkt
  2. Brady Kurtz – 142 pkt
  3. Fredrik Lindgren – 117 pkt
  4. Dan Bewley – 108 pkt
  5. Jack Holder – 98 pkt

Wnioski:
Turniej we Wrocławiu będzie najprawdopodobniej kluczowym momentem sezonu. Tor, który dla Zmarzlika bywał i przyjazny, i bezlitosny, teraz znów może zdecydować o tytule. Równocześnie Brady Kurtz – na swoim domowym owalu – staje przed szansą życia. A że do rozegrania, poza Wrocławiem, pozostaje tylko jeszcze Grand Prix Danii W Vojens, margines błędu właściwie przestaje istnieć.