Krótkie wprowadzenie

Po siedmiu rundach tegorocznego cyklu Speedway Grand Prix (SGP) liderem klasyfikacji generalnej pozostaje Bartosz Zmarzlik – ikona polskiego żużla i pięciokrotny indywidualny mistrz świata. Jednak sytuacja w tabeli zrobiła się bardzo napięta. Rozpędzony Brady Kurtz, dla którego jest to pierwszy pełny sezon w roli stałego uczestnika SGP, wygrał dwie ostatnie rundy (Gorzów i Malilla) i zredukował stratę do Polaka do zaledwie 9 punktów (131 do 122). Przed nami trzy finałowe odsłony: Ryga (2 sierpnia), Wrocław (30 sierpnia) i Vojens (13 września) — i to właśnie one rozstrzygną, czy Zmarzlik dopisze kolejny rozdział do swojej złotej kariery, czy też historia napisze debiutancki cud w wykonaniu Australijczyka.


Aktualna czołówka klasyfikacji generalnej po 7 rundach

PozycjaZawodnikPunktyStrata do lidera
1Bartosz Zmarzlik131
2Brady Kurtz1229
3Fredrik Lindgren9932
4Dan Bewley9734

Dane wg stanu po rundzie w Malilli.


Jak do tego doszło: Malilla znów zmieniła układ sił

Szwedzka runda w Malilli (5 lipca) miała być dla wielu testem odporności — opady deszczu spowodowały odwołanie popołudniowej sesji kwalifikacyjnej, a tor wymagał czujności i właściwej adaptacji nie tylko sprzętu do panujących warunków. Na takich nawierzchniach świetnie czuje się Brady Kurtz i udowodnił to po raz drugi z rzędu, sięgając po zwycięstwo — zaraz po triumfie w Gorzowie.

Zmarzlik musiał w Malilli iść krętą drogą: nie wszystko układało się po jego myśli w fazie zasadniczej, ale kiedy przyszło do biegu ostatniej szansy, Polak wywalczył awans znakomitym pierwszym okrążeniem, a następnie dojechał drugi w finale, minimalizując straty punktowe w walce o złoto. To właśnie ta, uzyskana we wcześniejszej fazie rywalizacji o tytuł IMŚ, przewaga punktowa trzyma go na szczycie.


Ryga: teren, który lubi lider

Następna runda — OlyBet FIM Speedway Grand Prix Łotwy w Rydze (sobota, 2 sierpnia) — ma dla Bartosza Zmarzlika bardzo duże znaczenie. Polak wygrywał na łotewskim torze w 2023 i 2024 roku, a teraz stoi przed szansą uzyskania hat‑tricka jeśli chodzi o zwycięstwa w stolicy Łotwy. Sam zainteresowany patrzy na to z właściwym sobie realizmem i koncentracją:

„Dlaczego nie?” – powiedział. „Ale w tym sporcie każdy rok jest inny. Muszę być ponownie w pełni skoncentrowany i robić wszystko, co w mojej mocy w każdej rundzie. Zawsze skupiam się na sobie i robię wszystko, co w mojej mocy, aby osiągać dobre wyniki”.

Słowa te dobrze oddają filozofię Zmarzlika: żadnego przeszacowywania przewagi, żadnego startu na pamięć. Każda runda to nowe ustawienia silnika, inne linie jazdy, czy reakcje na tor i warunki. To podejście wielokrotnie utrzymywało go w grze o tytuły i pomagało punktować wysoko nawet w dni „nieidealne”.


Malilla oczami lidera: „ciężka praca, ale podium smakuje”

Po drugim miejscu w Szwecji Polak nie dramatyzował. Podkreślił, że podium — nawet zdobyte w trudzie — to w mistrzowskim sezonie waluta o najwyższej wartości:

„To nie była zła noc, ale dla mnie i mojego zespołu była to naprawdę ciężka praca. Cieszę się, że stanąłem na podium i zająłem drugie miejsce; to naprawdę miłe uczucie. Nie miałem najlepszego dnia, ale i tak stanąłem na podium”.

W kontekście całego sezonu takie „ratunkowe” wieczory mogą być decydujące. Kurtz odrobił kilka punktów, ale nie tyle, ile mógłby, gdyby Zmarzlik nie dotarł do finału.


Presja rośnie: debiutant naciska

Brady Kurtz jedzie sezon życia. Najpierw przełomowy triumf w Gorzowie — i to pokonując Zmarzlika na jego „domowym” polskim gruncie — a następnie powtórka formy w Malilli, gdzie znów okazał się najlepszy. Australijczyk potwierdził, że potrafi jechać szybko na torach po deszczu, że nie boi się presji i że regularność daje mu realną szansę nawet na triumf w generalce.

Z dotychczas uzyskanych wyników wiemy, że obaj ze Zmarzlikiem dotarli do sześciu finałów w pierwszych siedmiu rundach, co podkreśla skalę ich dominacji w tegorocznym cyklu. Kiedy liderzy tak równo punktują, każdy wypadek, defekt, błąd na starcie lub pech w biegu ostatniej szansy o awans do finału, może odwrócić tabelę. Dlatego 9 punktów przewagi nie stanowi żadnej gwarancji komfortu dla Zmarzlika.


Zostały trzy ostatnie rundy SGP 2025. Co nas czeka?

1. Ryga (2 sierpnia) – tor, na którym Zmarzlik ma serię dwóch zwycięstw z rzedu, ale Kurtz pojedzie bez bagażu presji „obrony tytułu”. Jeśli Polak utrzyma łotewską passę, może odbudować dwucyfrową przewagę nad Australijczykiem.

2. Wrocław (30 sierpnia) – jeden z największych żużlowych ośrodków, a tor zwykle oferujący różne ścieżki jazdy i sporo ścigania. Tu szeroka lista kandydatów do wygrywania punktów może spłaszczyć czołówkę.

3. Vojens (13 września) – runda finałowa zawsze bywa nerwowa; układ pół startowych, nawierzchnia i pogoda nierzadko wprowadzają element losowości.


Podsumowanie: przewaga istnieje, ale gra zaczyna się od nowa

Dziewięć punktów to bezpieczna przewaga tylko na papierze. Przy formacie SGP, gdzie biegi finałowe mogą przynieść duże zdobycze punktowe, lider tabeli musi utrzymywać bardzo wysoką formę meldując się w decydujących o podium wyścigach, by nie zostać „wciągniętym” przez rywala. Zmarzlik pokazuje, że nawet trudne zawody potrafi kończyć na podium. Kurtz natomiast udowadnia, że nie jest sezonową ciekawostką, lecz realnym kandydatem do mistrzostwa.

Ryga 2 sierpnia odpowie na pierwsze z kluczowych pytań: czy Polak utrzyma łotewski monopol, czy Australijczyk przerwie serię i zmniejszy stratę do symbolicznych kilku punktów? Sezon wchodzi w fazę, w której każdy start, każdy błysk refleksem spod taśmy i każdy wybór ścieżki może zdecydować o tytule mistrza świata.

Zdjęcie: publiczny Fb FIM Speedway Grand Prix