Przed nami rywalizacja w bieżący roku i choć do sezonu 2027 pozostało jeszcze sporo czasu, wokół osoby Bartosza Zmarzlika już teraz narasta atmosfera transferowej niepewności. Sześciokrotny indywidualny mistrz świata niezmiennie znajduje się w centrum zainteresowania czołowych klubów PGE Ekstraligi, a medialne spekulacje dotyczące jego przyszłości przybierają coraz bardziej serialowy charakter. Jednym z najczęściej wymienianych kierunków jest Betard Sparta Wrocław, która – jak wynika z doniesień – bardzo poważnie rozważała pozyskanie lidera reprezentacji Polski.

Sam zawodnik dolał oliwy do ognia, potwierdzając publicznie, że propozycja z Wrocławia rzeczywiście się pojawiła. W rozmowie z WP SportoweFakty Bartosz Zmarzlik przyznał, że oferta ze strony Sparty była realna, jednocześnie zaznaczając, że nie jest to jedyny klub zainteresowany jego usługami. To tylko podsyciło spekulacje i sprawiło, że temat transferu zaczął żyć własnym życiem.

Ostatnio wodę w tym stawie zmąciły doniesienia jednego ze sportowych portali, jakoby żużlowiec z Kinic podpisał umowę z Motorem do końca 2027 roku. Jednak żadnej oficjalnej informacji w tej sprawie klub z Lublina nie opublikował, co – mając na uwadze dotychczasowe zachowanie Motoru w sytuacji podpisywanych kontraktów z zawodnikami – nie jest naturalne. Bartosz Zmarzlik także milczy.

Sparta zatrzymała Łagutę, ale temat Zmarzlika nie zniknął

W międzyczasie wrocławski klub dopiął ważny ruch kadrowy, zatrzymując w składzie Artioma Łagutę. Dla wielu obserwatorów mogło to oznaczać definitywne zamknięcie drzwi przed ewentualnym transferem Zmarzlika. Jednak, jak podkreślają osoby związane ze środowiskiem żużlowym, pozyskanie Łaguty nie musi automatycznie wykluczać innego głośnego nazwiska. W kontekście długofalowej strategii i sezonu 2027 temat Zmarzlika wciąż pozostaje aktualny i nie został ostatecznie zamknięty.

Głos z Gorzowa. Marek Towalski o możliwym transferze

O ocenę tego scenariusza zapytany został Marek Towalski, były zawodnik Stali Gorzów, a dziś uważny obserwator kariery Bartosza Zmarzlika. Już na wstępie studził emocje, zwracając uwagę na medialny charakter doniesień.

W teorii wszystko jest możliwe i niczego nie można wykluczać. To chyba też trochę plotki czy medialne doniesienia, które mogą nie znaleźć potwierdzenia w rzeczywistości – ocenił na wstępie rozmowy z WP SportoweFakty.

Jednocześnie Towalski nie miał wątpliwości, że sportowo taki ruch byłby dla Sparty ogromnym wzmocnieniem. Chwilę później wskazał jednak argument, który – jego zdaniem – może mieć kluczowe znaczenie przy podejmowaniu decyzji przez mistrza świata.

Bartek ma teraz znakomite połączenie z domu do Wrocławia. Zapewne cały jego team chciałby już przenieść się zdecydowanie bliżej. Oni też mają małe dzieci, a do Lublina przecież nie jedzie się na jeden dzień i wraca. Tam trzeba jechać praktycznie na dwa dni. Do meczów dochodzą jeszcze treningi. Finanse mogą nie rekompensować tego zmęczenia całego teamu – stwierdził.

Wypowiedź ta wyraźnie pokazuje, że w przypadku zawodnika tej klasy czynniki logistyczne i komfort funkcjonowania całego zespołu mogą odgrywać równie istotną rolę, co same kwestie finansowe.

Chętnych nie brakuje. Gorzów i inne kluby w tle

Towalski zaznaczył również, że – zgodnie z tym, co sam Zmarzlik sygnalizował – lista zainteresowanych klubów jest znacznie dłuższa. W tym kontekście nie wykluczył także powrotu do macierzystego ośrodka.

Myślę, że wiele klubów składa mu oferty. Moim zdaniem Stal Gorzów też nie jest skreślona w tym przypadku – tutaj zapewne też jakieś rozmowy się toczą. Co prawda tego nie wiem, ale przypuszczam, że nasi działacze też mogą mieć takie zakusy, by ponownie ściągnąć tutaj Bartka. Jakby nie patrzeć, to gwarancja około tysiąca czy nawet dwóch tysięcy widzów więcej na stadionie. Wizerunkowo, marketingowo i sportowo byłby to bardzo pozytywny czynnik. Zakusy może mieć też np. Falubaz Zielona Góra, ale nie sądzę, by Bartek – przy porównywalnych pieniądzach, kiedykolwiek zdecydował się na Zieloną Górę. Choć nigdy nie można mówić „nigdy” – podsumował Marek Towalski.

Serial trwa, a finał wciąż nieznany

Na dziś jedno jest pewne – przyszłość Bartosza Zmarzlika po sezonie 2026 nadal pozostaje otwartą kwestią, a transferowa telenowela z jego udziałem dopiero się rozkręca. Sparta Wrocław jest jednym z realnych graczy, ale w tle pozostają inne kluby, w tym Motor Lublin czy Stal Gorzów. Ta ostatnia nie zamyka sobie drogi do powrotu do klubu swojego wychowanka.

Decyzja, którą podejmie mistrz świata, będzie miała ogromne znaczenie nie tylko sportowe, ale także wizerunkowe i marketingowe dla całej ligi. Na ostateczne rozstrzygnięcia przyjdzie jeszcze poczekać, lecz jedno nie ulega wątpliwości – temat Bartosza Zmarzlika i sezonu 2027 długo nie zniknie z żużlowych nagłówków.

Zdjęcie: Patrycja Knap