Stanisław Chomski, od tygodni wymieniany jako główny kandydat do objęcia stanowiska selekcjonera żużlowej reprezentacji Polski, wciąż czeka na telefon. Jak jednak informuje Interia, w cieniu faworyta pojawił się zupełnie nowy, niespodziewany kandydat. To Tomasz Bajerski, który… sam zgłosił swoją kandydaturę.


Bajerski zgłosił się sam

Według doniesień wspomnianego portalu, były trener Abramczyk Polonii Bydgoszcz jeszcze przed oficjalnym rozstaniem ze swoim dotychczasowym klubem przesłał do Polskiego Związku Motorowego zgłoszenie, w którym wyraził gotowość do objęcia stanowiska trenera kadry narodowej.

Bajerski, który kilka dni temu pożegnał się z bydgoskim klubem, jak sam podkreśla, był świadomy, że jego przygoda w Polonii dobiega końca — i jak widać, z odpowiednim wyprzedzeniem rozpoczął działania mające na celu poszukiwanie nowego wyzwania.

Jego kandydatura nie jest jedynie ciekawostką. Zyskała poparcie osób uznawanych w żużlowym środowisku za autorytety. – Bajerski jest młody, ambitny i ma poważanie wśród zawodników – powiedziała jedna z osób związanych z PZM, która jednak poprosiła o zachowanie anonimowości – jak donosi Inetria.


Poparcie i kontrowersje

W środowisku mówi się, że nazwisko Bajerskiego trafiło już do osób z Polskiego Związku Motorowego, które będą decydować o wyborze następcy Rafała Dobruckiego. Choć nie widać tam wielkiego entuzjazmu, to faktem jest, że kandydatura 48-letniego szkoleniowca jest rozważana.

Problemem nie jest nawet brak awansu Polonii Bydgoszcz do PGE Ekstraligi w ostatnich dwóch sezonach, a raczej barwna i kontrowersyjna przeszłość Bajerskiego. Jego historia to gotowy scenariusz filmowy – pełna wzlotów, upadków i prób powrotu na właściwe tory.


Od „złotego dziecka żużla” do więzienia

Tomasz Bajerski urodził się w 1975 roku i był uznawany za jeden z największych talentów swojego pokolenia. Po znakomitym sezonie 1996 stał się bohaterem najdroższego transferu w historii polskiego żużla – Stal Gorzów wykupiła go z Apatora Toruń za rekordowe 600 tysięcy złotych, co w tamtych czasach było astronomiczną kwotą.

Jego kariera rozwijała się błyskawicznie, ale z czasem zaczęły pojawiać się problemy. Na początku lat 2000 Bajerski popadł w konflikt z Tomaszem Gollobem – doszło do głośnego incydentu, gdy po kolizji z Jackiem Gollobem, Tomasz uderzył Bajerskiego pięścią. Sprawa trafiła do sądu i ciągnęła się przez długi czas.


Cień przeszłości

W 2010 roku nazwisko Bajerskiego znów trafiło na czołówki gazet – tym razem w zupełnie innym kontekście. Były żużlowiec usłyszał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności za próbę wyłudzenia kredytu bankowego na podstawie fałszywych dokumentów.

Po wydaniu wyroku Bajerski zniknął, a w pewnym momencie został za nim nawet wystawiony list gończy. Ostatecznie w 2012 roku trafił do półotwartego zakładu karnego, gdzie odsiedział wyrok. Jak sam później wspominał, to był moment refleksji i przełomu w jego życiu.

Po wyjściu na wolność wrócił do żużla — najpierw jako ekspert telewizyjny, a następnie jako trener. Jego nazwisko znów zaczęło pojawiać się w kontekście sukcesów sportowych, nie afer.


Powrót na właściwe tory

W roli trenera Tomasz Bajerski udowodnił, że potrafi skutecznie prowadzić zespoły. Z Apatorem Toruń świętował awans do PGE Ekstraligi, a wcześniej odniósł sukces z PSŻ Poznań, również awansując z zespołem na wyższy szczebel rozgrywek.

Mimo braku sukcesów z Polonią Bydgoszcz, Bajerski zachował opinię fachowca i osoby potrafiącej zbudować dobry kontakt z zawodnikami. W Interii podkreślono, że po jego rozstaniu z klubem trzech żużlowców natychmiast złożyło mu propozycje współpracy w charakterze mentora.


Czy Bajerski poprowadzi reprezentację?

Choć kandydatura Bajerskiego wydaje się zaskakująca, trudno ją zignorować. W środowisku nie brakuje opinii, że jego doświadczenie w pracy z młodymi zawodnikami, ambicja i determinacja mogą być atutem.
Nie bez znaczenia jest również jego zdolność do motywowania żużlowców i otwartość na nowoczesne metody pracy.

Jednocześnie w PZM panuje świadomość, że wybór Bajerskiego na selekcjonera mógłby wzbudzić kontrowersje – właśnie ze względu na jego przeszłość. Dlatego wciąż za faworyta uważa się Stanisława Chomskiego, choć decyzja nie została jeszcze podjęta.


Podsumowanie

Historia Tomasza Bajerskiego pokazuje, że sport często daje drugą szansę. Były gwiazdor, który upadł i podniósł się z kolan, dziś chce stanąć na czele reprezentacji Polski – drużyny, która od lat uchodzi za jedną z najmocniejszych na świecie.

Czy Polski Związek Motorowy zaufa człowiekowi, który zna żużel od podszewki, ale ma za sobą trudną przeszłość?
Na razie jedno jest pewne — ta kandydatura wywołała w środowisku żużlowym prawdziwe poruszenie.