Menedżer ORLEN OIL Motoru Lublin szczerze o porażce w Toruniu, sytuacji w lidze i stanie rywali. „Niektóre tory po prostu nie pasują zawodnikom” – przyznaje.

Ósma kolejka PGE Ekstraligi przyniosła sporo emocji – szczególnie dla zespołu z Lublina, który najpierw przegrał hit kolejki w Toruniu, a dwa dni później, w zaległym spotkaniu szóstej rundy rozgrywek ligowych, rozbił Gorzów na wyjeździe. O ocenę ostatnich wydarzeń i szczerą analizę obecnej sytuacji zapytano Jacka Ziółkowskiego – menedżera mistrzów Polski. Ziółkowski nie owija w bawełnę – i trafnie punktuje nie tylko swój zespół, ale i rywali.


Toruń? Trudny teren i cztery „armaty”

Motor przegrał w Toruniu 42:48, ale w opinii menedżera to nie jest powód do dramatyzowania.

– Na pewno Toruń był dla nas trudniejszy, bo mają jak ja to nazywam cztery armaty w postaci bardzo dobrych seniorów. Wiemy, że to może być jeden z naszych głównych rywali do tytułu. Porażka sześcioma punktami nie jest jednak jakaś duża, zwłaszcza, że tydzień wcześniej udało się z nimi wygrać dwudziestoma. Szkoda też naszej fajnej serii bez porażki, bo w tym sezonie do tej pory byliśmy niepokonani – mówi Jacek Ziółkowski.


Motoarena nadal tajemnicą dla mistrzów

Statystyki są bezlitosne – w ostatnich pięciu meczach ligowych na Motoarenie Motor wygrał tylko raz. Dlaczego?

– To jest inny tor niż u nas – ma łagodniejsze łuki i jest zdecydowanie krótszy, ale czasami różne rzeczy mają wpływ na te porażki. Rok temu przegraliśmy w Toruniu po Grand Prix w Rydze, gdzie czterech naszych zawodników było silnie zmęczonych po całonocnej podróży. W niedzielę słabiej nieco poszło Mateuszowi Cierniakowi, ale też Dominik Kubera i Fredrik Lindgren nie pojechali na miarę swoich możliwości. Dobre zawody odjechał natomiast Bartek Zmarzlik, choć w ubiegłych latach też miewał problemy w Toruniu. Patrząc na jego obecną formę myślę, że wszedł on w tej chwili na taki swój “top topów”, czyli bardzo wysoki poziom, wobec czego z wielkim zainteresowaniem wyczekuję najbliższych dwóch rund Grand Prix w Manchesterze.


Cierniak raz na minus, raz na plus

Ziółkowski nie unika też tematu słabszego występu Mateusza Cierniaka w niedzielę. Młodzieżowiec zdobył wtedy tylko jeden punkt, ale we wtorek w Gorzowie wrócił do świetnej formy.

– Delikatnie rzecz ujmując, nie jest to jeden z jego ulubionych torów. Niektóre tory po prostu nie pasują niektórym zawodnikom i myślę, że tak jest w przypadku Mateusza i Motoareny – ocenia menedżer Motoru.


Lider, ale trzeba być czujnym

Motor nadal jest liderem PGE Ekstraligi i ma cztery punkty przewagi nad drugim zespołem. Ziółkowski jednak tonuje euforię.

– Nie będę ukrywał, że chcielibyśmy powiększać naszą przewagę, bo nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Na pewno jest to pewne ułatwienie, że podchodząc do play-offów z pierwszej pozycji, możemy zdecydować o tym, z kim będziemy chcieli jechać w półfinale, chociaż jeżeli się walczy o tytuł mistrza Polski, trzeba wygrywać ze wszystkimi – przekonuje Ziółkowski.


Falubaz wraca do gry? Ziółkowski nie zmienia zdania

Falubaz Zielona Góra pewnie pokonał ROW Rybnik na wyjeździe i powoli odbudowuje swoją pozycję w tabeli. Czy wraca na ścieżkę półfinału?

– Przed sezonem stawiałem, że czwartą drużyną ligi będzie STELMET FALUBAZ, a ich cztery porażki z rzędu nie zmieniły mojego zdania. Na wybieranie przeciwnika do półfinału jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale myślę, że decyzję podejmiemy w ostatniej chwili, bo zależy to też od dyspozycji naszych rywali – mówi szef lubelskiego klubu.


Kontrowersje w Częstochowie? Ziółkowski: To był mecz do jazdy

Piątkowy mecz w Częstochowie między KRONO-PLAST Włókniarzem a osłabioną Betard Spartą Wrocław zakończył się po 13. biegu przy wyniku 46:31. Mimo kontrowersji wokół stanu toru, Ziółkowski nie ma wątpliwości, kto był bliżej zwycięstwa.

– To był mecz do jazdy. Uważam, że trudno byłoby BETARD SPARCIE wygrać te zawody nawet w normalnych warunkach. Wrocław ma w tej chwili kolokwialnie mówiąc szpital. Uważam, że gdyby mecz odbył się na normalnej nawierzchni i tak byłby bardzo trudny dla gości. W PGE Ekstralidze nie można jednak narzekać na nawierzchnię. To są zawodnicy najwyższej klasy. Czasami jest sucho i się kurzy, a czasami błoto, więc trzeba zakasać rękawy i jechać – puentuje Ziółkowski.


Co dalej?

Przed Motorem seria ważnych meczów i kluczowe rundy Grand Prix dla Bartosza Zmarzlika. Forma liderów i zdrowie drużyny będą mieć teraz ogromne znaczenie. Jedno jest pewne – pod wodzą Jacka Ziółkowskiego lublinianie nie spuszczają z tonu. A ich menedżer jasno daje do zrozumienia, że mistrzostwo zdobywa się, wygrywając z każdym – bez wyjątków.

Zdjęcie: publiczny Fb Orlen Oil Motor Lublin