To miał być wieczór odpowiedzi. Pierwszy domowy mecz sezonu, okazja do odbudowy po kompromitacji we Wrocławiu, sygnał dla całej ligi: Falubaz wraca do gry o play-off. Zamiast tego Zielona Góra dostała brutalną lekcję rzeczywistości. Bayersystem GKM Grudziądz wygrał przy W69 aż 51:37, a samo spotkanie – zamiast święta żużla – zamieniło się w chaotyczne, pełne upadków i kontrowersji widowisko, które bardziej przypominało walkę o przetrwanie niż sport na najwyższym poziomie.
W czwartek 23 kwietnia, już przed pierwszym biegiem było jasne, że to nie będzie zwykły mecz. Konflikt kibiców z władzami klubu sprawił, że trybuny świeciły pustkami, a słynna „Trybuna K” milczała. Brak dopingu, bojkot i napięcie w powietrzu stworzyły atmosferę daleką od ligowego święta. Szacowano, że na stadionie pojawi się zaledwie około czterech tysięcy widzów – liczba symboliczna, jak na aspiracje klubu.
Problemy Falubazu zaczęły się jednak nie na trybunach, a na torze.
Mocny początek i szybki upadek
Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy. W pierwszym biegu duet Przemysław Pawlicki – Dominik Kubera wygrał podwójnie (5:1), dając nadzieję na zupełnie inny scenariusz. Jak się jednak okazało – była to jedynie iluzja.
Kolejne wyścigi to już dominacja gości. GKM wygrał aż pięć następnych biegów, przejmując pełną kontrolę nad meczem. Po sześciu gonitwach było już 21:14 dla przyjezdnych, a Falubaz wyglądał na zespół zagubiony – zarówno sprzętowo, jak i mentalnie.
Sędzia i tor bohaterami… drugiego planu?
Wyścig siódmy przyniósł kulminację chaosu. Dwa upadki, dwa wykluczenia i decyzja, która wywołała burzę.
Najpierw z powtórki wykluczony został Andrzej Lebiediew – decyzja oczywista. Prawdziwe kontrowersje wybuchły jednak chwilę później, gdy po upadku Dominika Kubery arbiter zdecydował się wykluczyć Michaela Jepsena Jensena.
— Niezrozumiała decyzja — komentował na gorąco Patryk Malitowski.
Sam Duńczyk tłumaczył sytuację spokojnie, wskazując na stan toru:
— To jest po prostu szczęście, że nic większego tam się nie wydarzyło. Jeżeli naprawiają tor, a widać, że tego wymaga, to upadek Dominika był spowodowany stanem tej nawierzchni, a nie błędem jeździeckim. Gdy weszliśmy w łuk, rzeczywiście były turbulencje, ale to ta dziura spowodowała, że Dominik tego wyścigu nie ukończył. Kontrolując motocykle, obaj wjechaliśmy w łuk.
To był moment, który najlepiej oddał charakter całego spotkania – chaos, przypadek i brak kontroli nad widowiskiem.
Tor, który zniszczył widowisko
W połowie meczu sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zawodnicy zaczęli masowo upadać, tracąc panowanie nad motocyklami. Nawierzchnia sprawiała ogromne problemy – zarówno liderom Falubazu, jak i zawodnikom GKM-u.
Upadek Maxa Fricke’a na prowadzeniu w dziewiątym biegu był jednym z najbardziej niebezpiecznych momentów wieczoru. Tylko cud sprawił, że nie doszło do poważniejszej kolizji.
Mecz trwał blisko trzy godziny. Emocje sportowe ustąpiły miejsca frustracji.
GKM – konkret i skuteczność
W tym chaosie lepiej odnaleźli się goście. GKM był zespołem bardziej poukładanym, skuteczniejszym i – co najważniejsze – stabilnym.
Świetne zawody pojechał Maksym Drabik (12+1), który zrehabilitował się za słabszy występ w pierwszej kolejce. Bardzo dobrze zaprezentowali się także juniorzy – Kevin Małkiewicz (8) i Bastian Pedersen (8+1). Kluczowe momenty należały również do Wadima Tarasienki (9) oraz Michaela Jepsena Jensena (10), który zamknął mecz fenomenalnym występem w końcówce, wykręcając „przy okazji” najlepszy czas dnia.
Falubaz bez liderów
Po stronie gospodarzy zawiodło praktycznie wszystko. Owszem, Przemysław Pawlicki (9+1) był najrówniejszym punktem drużyny, ale to zdecydowanie za mało.
Leon Madsen (9) miał dwa kosztowne zera. Dominik Kubera (8+1) stracił impet w drugiej części zawodów. Najbardziej rozczarował Andrzej Lebiediew (5), który nie był w stanie udźwignąć roli lidera.
Brak kontuzjowanego Damiana Ratajczaka był widoczny gołym okiem – formacja juniorska nie była w stanie zrównoważyć strat.
Decydująca końcówka
Choć Falubaz zdołał zbliżyć się na dwa punkty (28:30 po 10. biegu), końcówka należała już wyłącznie do GKM-u.
Wyścigi nominowane przypieczętowały los gospodarzy:
- 14. bieg: Tarasienko i Fricke wygrywają 4:2
- bieg: Jepsen Jensen i Drabik demolują rywali 5:1
Końcowy wynik: 37:51.
Wyniki
STELMET FALUBAZ ZIELONA GÓRA – BAYERSYSTEM GKM GRUDZIĄDZ 37:51
Stelmet Falubaz Zielona Góra (37):
- Dominik Kubera – 8+1 (2*,3,1,2,0,0)
- Andrzej Lebiediew – 5 (2,w,2,1,-)
- Przemysław Pawlicki – 9+1 (3,0,2*,2,2)
- Michał Curzytek – 3+1 (0,2,-,1*)
- Leon Madsen – 9 (2,0,3,3,0,1)
- Mitchell McDiarmid – 2 (2,0,w)
- Oskar Hurysz – 1 (w,1,0)
Bayersystem GKM Grudziądz (51):
- Max Fricke – 4+1 (1,2*,w,0,1)
- Maksym Drabik – 12+1 (1,3,3,3,2*)
- Wadim Tarasienko – 9 (1,1,1,3,3)
- Michael Jepsen Jensen – 10 (3,w,1,3,3)
- Kevin Małkiewicz – 8 (w,3,3,2,0)
- Bastian Pedersen – 8+1 (0,3,2,1,2*)
Bieg po biegu:
1. bieg (62,43)
Przemysław Pawlicki, Dominik Kubera, Max Fricke, Bastian Pedersen
5:1 (5:1)
Świetny start gospodarzy i od razu podwójne prowadzenie Falubazu.
2. bieg (61,96)
Bastian Pedersen, Mitchell McDiarmid, Oskar Hurysz (w/su), Kevin Małkiewicz (w/su)
2:3 (7:4)
Bieg młodzieżowy przerywany, dwa wykluczenia — chaos od samego początku.
3. bieg (61,87)
Michael Jepsen Jensen, Leon Madsen, Maksym Drabik, Michał Curzytek
2:4 (9:8)
GKM zaczyna odrabiać straty.
4. bieg (61,87)
Kevin Małkiewicz, Andrzej Lebiediew, Wadim Tarasienko, Mitchell McDiarmid
2:4 (11:12)
Goście wychodzą na prowadzenie.
5. bieg (62,75)
Kevin Małkiewicz, Michał Curzytek, Wadim Tarasienko, Przemysław Pawlicki
2:4 (13:16)
Falubaz zaczyna się gubić — kolejny cios gości.
6. bieg (61,78)
Maksym Drabik, Max Fricke, Oskar Hurysz, Leon Madsen
1:5 (14:21)
Mocne uderzenie GKM-u — odjazd z wynikiem.
7. bieg (62,43)
Dominik Kubera, Bastian Pedersen, Michael Jepsen Jensen (w/su), Andrzej Lebiediew (w/u)
3:2 (17:23)
Kontrowersje i wykluczenia — jeden z najbardziej dyskusyjnych momentów meczu.
8. bieg (61,85)
Leon Madsen, Kevin Małkiewicz, Wadim Tarasienko, Mitchell McDiarmid (w/2x)
3:3 (20:26)
Falubaz próbuje wracać, ale strata nadal wyraźna.
9. bieg (61,61)
Maksym Drabik, Andrzej Lebiediew, Dominik Kubera, Max Fricke (w/u)
3:3 (23:29)
Groźny upadek Fricke’a — problemy z torem coraz bardziej widoczne.
10. bieg (61,75)
Leon Madsen, Przemysław Pawlicki, Michael Jepsen Jensen, Kevin Małkiewicz
5:1 (28:30)
Najlepszy moment Falubazu — wracają do gry!
11. bieg (62,16)
Wadim Tarasienko, Dominik Kubera, Michał Curzytek, Max Fricke
3:3 (31:33)
GKM utrzymuje minimalne prowadzenie.
12. bieg (62,13)
Maksym Drabik, Przemysław Pawlicki, Bastian Pedersen, Oskar Hurysz
2:4 (33:37)
Kolejny cios Drabika — GKM znów odskakuje.
13. bieg (61,24)
Michael Jepsen Jensen, Bastian Pedersen, Andrzej Lebiediew, Leon Madsen
1:5 (34:42)
Decydujący moment — GKM praktycznie zamyka mecz.
14. bieg (61,74)
Wadim Tarasienko, Przemysław Pawlicki, Max Fricke, Dominik Kubera
2:4 (36:46)
Falubaz jeszcze walczy, ale to już za mało.
15. bieg (60,91)
Michael Jepsen Jensen, Maksym Drabik, Leon Madsen, Dominik Kubera
1:5 (37:51)
Demolka na koniec — GKM stawia kropkę nad „i”.
Podsumowanie
To nie był mecz, który buduje markę ligi. To było widowisko pełne błędów – organizacyjnych, sportowych i sędziowskich. Falubaz po dwóch kolejkach znajduje się w bardzo trudnym położeniu, a wizja walki o play-off zaczyna się oddalać.
Z kolei GKM wysłał jasny sygnał: w tym sezonie nie zamierza być tłem.
A Zielona Góra? Na razie musi zmierzyć się nie tylko z rywalami, ale przede wszystkim z własnymi problemami.








