W cyklicznych poradach Damiana Wojczyńskiego nie chodzi o marketing, ładne zdjęcia ani tabelki producentów. Liczy się jedno: czy dana część wytrzyma realne ściganie. Po wczorajszej historii z zębatką, która nie sprawdziła się w warunkach torowych, dziś czas na kolejną – z pozoru bardzo podobną, ale w praktyce zupełnie inną.
Ta sama grubość 1,8 mm, ten sam element napędu, a jednak diametralnie odmienne zachowanie na torze. Tym razem na warsztat trafia zębatka ZTTO, sprawdzona nie w garażu, lecz w zawodach – od treningów, przez Memoriał Kuby Kroczaka, aż po starty w ćwierćfinałach mistrzowskich. Bez defektów, bez niespodzianek, za to z wyraźną ceną, jaką trzeba zapłacić… w gramach.
To wstęp do porady dla tych, którzy wolą cięższy, ale pewny sprzęt, zamiast lekkich rozwiązań kończących się defektem sprzętu. Jeśli kompletujesz napęd i zastanawiasz się, gdzie naprawdę leży granica kompromisu – ta historia jest właśnie dla Ciebie.
Dziś na warsztat bierzemy zębatkę od ZTTO. Podobnie jak opisana wczoraj ma grubość 1,8mm ALE… aluminiowa stopka skręcona śrubami nadaje jej dużo większej sztywności.
Dostępne rozmiary to przedział 16-23T. Ceny skrajnie różne – u kolegów z Azji +-50zł. W sklepach sprzedażowych w Polsce +-100zł.
Celowo nie zamieszczam pięknych studyjnych zdjęć z internetu, a pokazuję Wam coś, co faktycznie siedziało w rowerze.
Przejechałem na niej ubiegłoroczny Memoriał Kuby Kroczaka, kilka sesji treningowych, Ćwierćfinał CS w Gnieźnie oraz Eliminacje i Ćwierćfinał Mistrzostw Świata.
Zero defektów, brak śladów zużycia ale coś za coś – waga to 77.7g wersji 18T (dla porównania aluminiowy PASS QUEST 18T = 33g, wczorajszy Reverse CrMo 18T =43g).
Źródło i zdjęcie: publiczny FB Damian Wojczyński Cyclespeedway Rider






