Tak dramatycznego sezonu polski żużel nie pamięta od lat. Niemal każdy tydzień przynosi kolejne informacje o groźnych upadkach, złamaniach i wielotygodniowych przerwach czołowych zawodników. Lista kontuzjowanych rośnie w zastraszającym tempie, a kluby zaczynają mieć gigantyczne problemy kadrowe. Wystarczy spojrzeć na Betard Spartę Wrocław, która w ciągu kilku dni straciła Daniela Bewleya, Mikkela Andersena i Artioma Łagutę. Problemy mają również Stelmet Falubaz Zielona Góra, Moonfin Malesa Ostrów, Orlen Oil Motor Lublin czy Gezet Stal Gorzów.
Coraz częściej pojawia się pytanie: czy żużel wszedł właśnie w najbardziej niebezpieczny okres ostatnich lat?
Tylko we wtorek 26 maja br. lista kontuzjowanych powiększyła się o trzy kolejne nazwiska. W lidze szwedzkiej rękę złamał Artiom Łaguta, obojczyk złamał Dominik Kubera, a podobnego urazu doznał również Matias Nielsen. To kolejny cios dla klubów walczących o najważniejsze cele sezonu.
Najbardziej dramatyczna sytuacja panuje obecnie we Wrocławiu. Sparta jeszcze kilka tygodni temu była jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa Polski. Dziś bardziej przypomina szpital niż drużynę gotową do walki o złoto. Daniel Bewley złamał kość udową podczas meczu ligi duńskiej i czeka go nawet kilkumiesięczna przerwa. Mikkel Andersen doznał złamania kości strzałkowej podczas Speedway of Nations 2. Później z gry wypadł także Artiom Łaguta, który w Szwecji złamał rękę.
W Zielonej Górze sytuacja również robi się dramatyczna. Najpierw kontuzji doznał Leon Madsen, później Damian Ratajczak, a teraz do listy dołączył Dominik Kubera ze złamanym obojczykiem. Dla Falubazu to ogromny problem w kontekście walki o utrzymanie kontaktu z czołówką ligi.
Pojawia się coraz więcej komentarzy dotyczących zawodów w ligach duńskiej i szwedzkiej podsumowujące tamtejsze mecze: „tym razem obyło się bez kontuzji”.
Niestety nie można tego powiedzieć o zmaganiach w Metalkas 2 Ekstralidze. W czwartek 4 czerwca podczas meczu w Poznaniu, pomiedzy PSŻ a Poloni a piła w 5. biegu na pierwszym wirażu podniosło motocykl Williama Drejera, który z impetem uderzył w Adriana Cyfera. Obaj wstali o własnych siłach, lecz Polak nie był w stanie kontynuować zawodów. U Cyfera stwierdzono złamanie kilku żeber, mostka, odcinka piersiowego kręgosłupa, stłuczenia płuc oraz wstrząsu mózgu.
Coraz więcej ekspertów zwraca uwagę, że problem zaczyna wykraczać poza zwykły pech.
Były reprezentant Polski Jan Krzystyniak nie ukrywa ogromnego niepokoju.
— „Aż mnie ciarki przechodzą, gdy patrzę, co się dzieje. Jadą na łeb na szyję! Są pod taką presją wyników w Polsce, że nawet w innych ligach próbują za wszelką cenę udowodnić, ile są warci. Niebezpiecznie jadą zwłaszcza ci, którym w naszych ligach nie idzie. Przecież byliśmy świadkami sytuacji, że nawet kolegę z własnej drużyny potrafili wywieźć w płot, byle tylko zdobyć jakiś punkt. Najbardziej rażącym przykładem Leon Madsen, który w Gorzowie sfaulował swego partnera z pary — Mitchella McDiarmida” — stwierdził Krzystyniak.
Sporo dyskusji wywołał zwłaszcza wypadek Daniela Bewleya w lidze duńskiej. Brytyjczyk po starcie nagle stracił kontrolę nad motocyklem i z ogromną siłą uderzył w dmuchaną bandę. Wielu kibiców i ekspertów zaczęło zastanawiać się, czy wpływu na takie sytuacje nie mają nowe rozwiązania sprzętowe.
Pojawiły się nawet sugestie dotyczące opon.
Krzystyniak nie uważa jednak, by to właśnie tam należało szukać głównej przyczyny problemu.
— „Opon bym się nie czepiał. Ręce mi opadają, gdy to słyszę. Czy jest aż tak duża różnica między jednymi i drugimi, że motocykle stają się niebezpieczne i trudne do opanowania? Nie wierzę! Mówimy przecież w wielu przypadkach o klasowych zawodnikach. W przeszłości, gdy jeździliśmy się na arenie międzynarodowej przywożono nam opony przed zawodami i ścigaliśmy się na nich w ciemno. Kombinowało się, żeby lepiej się kleiły, szukało dziur na torze, nacinało. Nikt jednak kiepskich wyników czy wypadków nie tłumaczył oponami” — powiedział były reprezentant Polski.
Jego zdaniem problem może tkwić gdzie indziej — w samym charakterze współczesnego sprzętu.
— „Jeśli już miałbym szukać przyczyn wypadków w sprzęcie, to postawiłbym na silniki. Te są teraz wyżyłowane do granic możliwości i ustawiane tak, żeby motocykl maksymalnie kleił do toru. Potem wystarczy mikrodziurka, plac ciemniejszego, polanego toru i jest problem. Nawet świetnie wyszkoleni zawodnicy sobie nie radzą. Prędkości są podobne do tych sprzed dwudziestu, trzydziestu czy czterdziestu lat. Widzę to po czasach biegów. Wtedy jednak dużą rolę odgrywali żużlowcy, a dziś zawodnicy sami przyznają, że dziś 95 proc. sukcesu to sprzęt. To szokujące” — ocenił Krzystyniak.
Były żużlowiec nie ma złudzeń, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć.
— „Nic się nie zmieni. W kolejnych tygodniach wypadną następni, a wynika to przede wszystkim z brawury, presji i z lęku. Wszyscy się boją, żeby ich notowania w klubach nie spadły” — zakończył.
Lista kontuzjowanych robi ogromne wrażenie
PGE Ekstraliga
Stelmet Falubaz Zielona Góra
- Leon Madsen — ogólne potłuczenia
- Damian Ratajczak — złamana kość udowa
- Dominik Kubera — złamany obojczyk
- Kamil Witrykus — złamanie kości piszczelowej prawej nogi, urazy żeber i obojczyka
Betard Sparta Wrocław
- Daniel Bewley — złamana kość udowa
- Artiom Łaguta — złamana kość promieniowa
- Mikkel Andersen — złamana kość strzałkowa
Orlen Oil Motor Lublin
- Fredrik Lindgren — złamana kostka
Gezet Stal Gorzów
- Anders Thomsen — uraz kręgosłupa i złamane trzy żebra
- Oskar Paluch — uraz nadgarstka
Fogo Unia Leszno
- Janusz Kołodziej — problemy z barkiem i kolanem
- Piotr Pawlicki — uraz kostki
Pres Grupa Deweloperska Toruń
- Mikkel Michelsen — ogólne potłuczenia
- Antoni Kawczyński — uraz obojczyka
Metalkas 2. Ekstraliga
Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski
- Tai Woffinden — złamana łopatka, sześć żeber i przebite płuco
- Gleb Czugunow — problemy z barkiem
- Jakub Krawczyk — problemy z kolanem
- Chris Holder — złamany obojczyk
Polonia Piła
- Wiktor Jasiński — uraz barku
- Matias Nielsen — złamanie obojczyka
- Wiliam Drejer — wstrząśnienie mózgu
- Adrian Cyfer – złamanie kilku żeber, mostka, odcinka piersiowego kręgosłupa, stłuczenia płuc oraz wstrząsu mózgu.
Cellfast Wilki Krosno
- Markus Birkemose — uraz nogi
Hunters PSŻ Poznań
- Niels Kristian Iversen — złamane trzy żebra i przebite płuco
Innpro ROW Rybnik
- Kacper Tkocz — złamane palce
- Jan Kvech — uraz kręgosłupa
Skala problemu zaczyna być ogromna. Kluby łatają składy awaryjnymi transferami, trenerzy kombinują z zastępstwami zawodników, a kibice coraz częściej oglądają mecze w mocno okrojonych zestawieniach. Jeśli ten trend się utrzyma, druga część sezonu może zostać zdominowana nie przez sportową rywalizację, lecz przez walkę o przetrwanie kadrowe.
Źródło: przegladsportowy.onet.pl








