Betard Sparta Wrocław nie zamierza biernie przyglądać się problemom kadrowym, które w ostatnich dniach spadły na drużynę Piotra Protasiewicza. Po dramatycznej kontuzji Daniela Bewleya, który w środowym meczu ligi duńskiej doznał złamania kości udowej i na dłuższy czas wypadł ze składu, klub z Dolnego Śląska błyskawicznie zareagował na rynku transferowym. Efekt? Jeden z najbardziej zaskakujących ruchów tego sezonu.

Nowym zawodnikiem Betard Sparty został Mikkel Bech Laursen, 31-letni Duńczyk, który po kilkuletniej przerwie wrócił w tym roku do ścigania i – jak się okazuje – ponownie jest gotowy do rywalizacji na najwyższym poziomie.

To transfer, którego mało kto się spodziewał. Jeszcze kilka tygodni temu sam zawodnik zapewniał, że nie planuje powrotu do polskiej ligi.

Nieoczekiwany zwrot akcji

Jeszcze 8 marca Mikkel Bech w rozmowach medialnych stanowczo podkreślał, że jego jedynym klubem na sezon 2026 będzie duński Slangerup Speedway.

Wówczas mówił jasno:

– Nie szukam żadnego innego klubu. Slangerup to jedyny klub, do którego dołączę. Będę jeździł tylko w Danii.

Dziś wiadomo już, że sytuacja zmieniła się diametralnie.

Kontuzja Daniela Bewleya zmusiła działaczy i sztab szkoleniowy Sparty do szybkiego działania. Potrzebny był zawodnik, który nie tylko dysponuje odpowiednim doświadczeniem, ale także jest już w rytmie startowym i gotowy do natychmiastowego wejścia do drużyny.

Wybór padł właśnie na Becha.

Oficjalne oświadczenie Betard Sparty Wrocław

Wrocławski klub poinformował o transferze oficjalnym komunikatem, opublikowanym w piątek 22 maja br., który jasno wyjaśnia motywy tego ruchu.

Betard Sparta Wrocław przekazała:

„Do drużyny Betard Sparty Wrocław dołącza 31-letni Duńczyk Mikkel Bech Laursen. Zawodnik, który ma w swoim dorobku m.in. złoty medal drużynowych mistrzostw świata, w sezonie 2026 powrócił do ścigania po kilkuletniej przerwie. Po serii dobrych występów na duńskich torach, będzie miał okazję do powrotu do ścigania w najsilniejszej żużlowej lidze świata – PGE Ekstralidze.”

To krótki, ale bardzo wymowny komunikat. Sparta stawia na zawodnika, który zna presję dużych imprez, ma doświadczenie międzynarodowe i – co najważniejsze – ponownie zaczął osiągać dobre wyniki.

Powrót po kilkuletniej przerwie

Mikkel Bech jeszcze kilka lat temu uchodził za jedno z największych duńskich odkryć żużla. Już jako nastolatek był określany mianem „złotego dziecka” skandynawskiego speedwaya.

Jego kariera rozwijała się bardzo dynamicznie, ale później z różnych powodów wyhamowała. Ostatni raz w polskiej lidze oglądaliśmy go w sezonie 2020, kiedy reprezentował Wybrzeże Gdańsk.

Później praktycznie zniknął z wielkiego żużla.

W 2026 roku zdecydował się jednak wrócić. I szybko pokazał, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Świetna forma w Danii

Powrót Becha nie był jedynie symboliczną próbą. Duńczyk od początku sezonu imponuje formą na krajowych torach.

Kilka dni temu zanotował komplet punktów w rozgrywkach duńskiej Division 1, czym zwrócił uwagę nie tylko lokalnych obserwatorów, ale również skautów z Polski.

Co ciekawe, działacze jego macierzystego klubu Slangerup Speedway początkowo mieli wobec niego zupełnie inne plany.

Bech miał pełnić rolę… klubowego komentatora i eksperta medialnego.

Tymczasem życie napisało zupełnie inny scenariusz.

Najpierw wrócił na tor. Teraz wraca także do PGE Ekstraligi.

Odpowiedź na dramat Bewleya

Transfer Becha jest bezpośrednią reakcją na kontuzję Daniela Bewleya, która może całkowicie zmienić układ sił w walce o mistrzostwo Polski.

Brytyjczyk doznał bardzo poważnego urazu – złamania kości udowej – podczas środowego meczu ligi duńskiej. Wszystko wskazuje na to, że jego powrót na tor może nastąpić dopiero w fazie play-off.

To ogromny cios dla Sparty.

Bewley był jednym z liderów zespołu i obecnie zajmował drugie miejsce w klubowej klasyfikacji średnich biegowych, ustępując jedynie Artiomowi Łagucie.

ZZ-tka prawdopodobnie od 8. kolejki

Dla Betard Sparty niezwykle ważna będzie kwestia możliwości stosowania przepisu o zastępstwie zawodnika (ZZ).

Jeśli Bewley zakończy pierwszą połowę rundy zasadniczej wśród dwóch najlepszych średnich w drużynie, Sparta od ósmej kolejki będzie mogła rozdzielać jego biegi między innych zawodników.

Na ten moment wszystko wskazuje na to, że taki scenariusz jest bardzo realny.

Maciej Janowski i Brady Kurtz mają sporo niższą od Brytyjczyka średnią biegową, a najbliższy mecz z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa raczej nie powinien tego zmienić – Magic i Kurtz nie „przeskoczą” Bewleya w klasyfikacji najskuteczniejszych żużlowców PGE Ekstraligi.

To oznacza, że Bech niekoniecznie będzie od razu stałym elementem podstawowego składu, ale może być niezwykle ważnym zabezpieczeniem i dodatkową opcją dla Piotra Protasiewicza.

Więcej możliwości dla sztabu

Właśnie to wydaje się największą wartością tego transferu.

Sparta nie musi rzucać Becha od razu na głęboką wodę. Może stopniowo ocenić jego dyspozycję, dać mu czas na adaptację i jednocześnie zyskać komfort przy planowaniu składu.

W obliczu ostatnich wydarzeń taka elastyczność może okazać się bezcenna.

Zwłaszcza że wrocławianie w piątek 22 maja, stracili również juniora Mikkela Andersena, który doznał złamania kości strzałkowej podczas Speedway of Nations 2 w Pradze.

Problemy zdrowotne zaczynają się więc piętrzyć.

Transfer z potencjałem

Czy Mikkel Bech okaże się jednym z największych transferowych zaskoczeń sezonu?

Na razie trudno to przewidzieć. Jedno jest jednak pewne – Sparta nie mogła pozwolić sobie na bezczynność.

Wrocławianie walczą o mistrzostwo Polski i każdy tydzień bez odpowiedniego zabezpieczenia kadrowego mógłby kosztować ich bardzo wiele.

Powrót Duńczyka po niemal sześciu latach przerwy to ruch odważny, ale przemyślany.

Jeśli Bech utrzyma formę z duńskich torów i szybko odnajdzie się w realiach PGE Ekstraligi, może okazać się jednym z najciekawszych nazwisk drugiej części sezonu.

A wtedy dzisiejszy „sensacyjny transfer” może zostać zapamiętany jako jeden z najważniejszych ruchów Betard Sparty w walce o złoto.

Zdjęcie: publiczny X Speedway Ekstraliga