Sparta nie szkoli – i to głównie oni stoją za pomysłem wprowadzenia zagranicznego juniora do PGE Ekstraligi. Ale czy na pewno?

Szczycimy się najlepszą na świecie ligą żużlową, z zagranicznymi gwiazdami. Podobnie jest z ligą NBA w koszykówce męskiej. Jeszcze praktycznie do końca lat 80-ych XX w. mistrz NBA nazywany był przez Amerykanów mistrzem świata. I w takiej najlepszej koszykarskiej lidze świata, jeszcze niedawno na palcach jednej ręki można było policzyć zawodników rodem z Europy. Ś.p. Adam Wójcik polski koszykarz, jeden z najlepszych (w swoim czasie) zawodników w Europie, wyprzedający swoją grą epokę był na przedsezonowym campie w USA i niestety nie dostał się do najlepszej koszykarskiej ligi świata. Maciej Zieliński, ikona Śląska Wrocław, studiował za oceanem. Grę zakończył na etapie uniwersyteckiej drużyny Providence.

O czym to świadczy? Otóż w NBA grają rzeczywiście najlepsi koszykarze na świecie. Tam nie ma przymusu występowania w drużynie zawodników młodzieżowych. W USA koszykówka jest jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportu (podobnie jak w Polsce żużel) i władze NBA nie obawiają się o „dopływ świeżej” krwi do tej ligi, o czym świadczą coroczne drafty. Zawodnik chcący występować w NBA, wśród najlepszych musi być od razu gotowy do gry. Tam nie ma miejsca na terminowanie. A gdy pozyskany zawodnik się nie sprawdza, jest odsyłany do mniej wymagających lig – np. w Europie. Tam nie ma miejsca dla graczy na kredyt.

Sporo złego można mówić w Polsce o władzach polskiego żużla. Ale nie można stwierdzić, że rządzący żużlem nie mają wizji rozwoju tej dyscypliny. Za pieniądze od telewizji, która dość znacznie zwiększyła kwoty przekazywane na żużel wprowadzono sporo zmian w rozgrywkach ligowych. Od sezonu 2022 każda drużyna PGE Ekstraligi będzie musiała posiadać drugi zespół składający się z zawodników do lat 24. Jest to jak najbardziej słuszny krok, gdyż przed zmianami w regulaminie ekstraligi żużlowej w sezonie 2021, wielu zawodników po skończeniu wieku juniora, kończyło swoją przygodę ż żużlem, albo w akcie desperacji lądowali w klubach na skraju bankructwa…

Oprócz tego kluby muszą szkolić młodzież, doprowadzając co roku określoną ilość zawodników do licencji „Ż”. No ale Sparta nie szkoli… Tylko, że wychowanek Sparty Wrocław, Maciej Janowski jest kolejny raz czwartym zawodnikiem świata, który od 2015 r. nieprzerwanie startuje w prestiżowym cyklu Speedway Grand Prix, do tego wygrywając co najmniej raz jedną rundę GP w sezonie. Gdzie są wychowankowie klubów seryjnie szkolących młodych zawodników – w dorosłym światowym żużlu?

Czy w szkoleniu chodzi o ilość czy o jakość?

Rozumiemy podejście polskich władz żużlowych i całkowicie je popieramy. Jeśli PGE Ekstraliga ma być najlepszą żużlową ligą świata to niech w tej lidze rzeczywiście startują najlepsi. Wprowadzono bardzo wiele przepisów zapewniających ochronę polskim zawodnikom. I to jest bardzo dobrze. Ale na ten moment wystarczy.

Nie będziemy operować nazwiskami, ale przez ekstraligę przewinęło się wielu zawodników u21, którzy mentalnie nie byli gotowi na rywalizację z najlepszymi zawodnikami świata. Młody żużlowiec rokujący na „bycie’ dobrym zawodnikiem w przyszłości, w bardzo wczesnym wieku, był wyrywany ze swojego środowiska i rzucany na głęboką wodę. Nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. Ale czy kibic musi być zmuszany do oglądania zawodnika jadącego o pół okrążenia z tyłu za walczącymi o zwycięstwo w biegu? Jeden z redaktorów żużlowych opisał takie przypadki zmarnowania polskich talentów.

Czy w najlepszej lidze świata potrzebne są widoki, gdy młody, niedoświadczony zawodnik bardziej walczy z sobą, z motocyklem, lub z torem, niż z przeciwnikami? A często – poprzez wymóg regulaminowy tacy nieprzygotowani do jazdy na najwyższym poziomie zawodnicy startują w ekstralidze. I co się potem dzieje? Młody zawodnik często nie rozwija się jak powszechnie uważano, staje się przeciętniakiem i po zakończeniu wieku juniora daje sobie spokój z żużlem.

Poza tym wprowadzenie jednego zagranicznego juniora do drużyny, nie byłoby obowiązkowe. Ten przepis nie zmuszałby klubów do wprowadzenia na siłę zawodnika u21, nie posiadającego polskiego paszportu. Zabranych byłoby więc maksymalnie 8 miejsc dla polskich zawodników.

Szczycimy się najlepszą ligą świata, to dlaczego nie dążymy do podnoszenia poziomu tej ligi? Wprowadzenie zagranicznego zawodnika u21, który okaże się lepszy od swoich polskich kolegów sprawi tylko to, że poziom naszej ekstraligi będzie wyższy, rywalizacja będzie bardziej wyrównana i zacięta, co tylko podniesie atrakcyjność widowisk dla kibiców.

Co ze szkoleniem? Wymóg posiadania przez zespoły ekstraligowe, drużyny u24 sprawi, że młodzi zawodnicy muszą być szkoleni. Rozumieją to doskonale również w (nieszkolącej) Sparcie. Zatrudniono trenera Wojciecha Kończyło (byłego zawodnika), który pod Wrocławiem prowadzi szkółkę żużlową na mini torze.

Marcin Kuźbicki, dziennikarz Eleven Sports powiedział: Chciałbym, żeby PGE Ekstraliga była faktycznie miejscem dla najlepszych zawodników – w tym najlepszej młodzieży – a nie poligonem doświadczalnym. Wiadomo, że wprowadzenie zagranicznego juniora nie spowodowałoby, że nagle wszystkie wyścigi stałyby się mega pasjonujące, ale poziom na pewno by się podniósł. 

Dziennikarz dodał również: Walka z zagranicznym juniorem nie powinna zrujnować nikomu kariery. Przecież nie jest tak, że wszyscy obecni żużlowcy z szerokiej czołówki od samego początku nie mieli żadnej konkurencji i dlatego się rozwinęli. Maciej Janowski, Patryk Dudek, Przemysław Pawlicki, Grzegorz Zengota, Tobiasz Musielak, Kacper Gomólski – oni wszyscy zaczynali w czasach zagranicznych juniorów (gdy w składach drużyn ekstraligowych mogło startować nawet dwóch zawodników zagranicznych u-21 – red.). W drugą stronę mamy też mnóstwo przypadków żużlowców, którzy w młodości mieli pewne miejsce w składzie w Ekstralidze, a teraz już nie jeżdżą. Łukasz Sówka, Łukasz Kret, Kamil Adamczewski, Adam Strzelec, Kacper Rogowski, Patryk Malitowski, Patryk Dolny i wielu innych. Zmierzam do tego, że niezależnie od regulaminu, niektórzy żużlowcy będą kończyć kariery, a na placu boju zostaną najlepsi. Jeśli ktoś ma papiery na dobrego żużlowca, to naprawdę nie powinna mu przeszkodzić odrobina walki o skład z rówieśnikiem zza granicy.

Wierzymy, że w najlepszej żużlowej lidze świata, jaką mamy w naszym kraju zwycięży chęć podnoszenia poziomu sportowego i zarazem zwiększania atrakcyjności spotkań ligowych, niż równanie w dół do przeciętności.

Ale jak już wcześniej wspomnieliśmy, pewne ruchy żużlowej centrali wyglądają na przemyślane i spójne. Uważamy, że możliwość wprowadzenia do składu drużyny występującej w PGE Ekstralidze jednego zawodnika zagranicznego u21 nie spowoduje upadku szkolenia polskich zawodników, a także nie sprawi, iż z definicji zawodnik zagraniczny będzie miał miejsce w składzie.

Okazuje się, że wielkim wygranym ewentualnego wprowadzenia przepisu o możliwości występowania zagranicznego juniora w drużynie PGE Ekstraligi, może być Unia Leszno. Z informacji jakie dochodzą z tego klubu wynika, iż kilku wychowanków u21 opuści ten klub. Oczywiście Damian Ratajczak zostaje w Lesznie. Ale Unia ma zakontraktowanych utalentowanych młodych zawodników z Danii oraz Australijczyka.