Od Bartlewa do żużlowych torów

Franciszek Szrubkowski urodził się 31 sierpnia 1905 roku w Bartlewie. W młodości interesował się sportem, ale dorastał w czasach, gdy Polska wciąż była pod zaborami. W okresie międzywojennym należał do Klubu Motocyklowego Związku Strzeleckiego – organizacji, która łączyła miłość do motocykli z patriotyzmem i przygotowaniem wojskowym.

Wojna, która zmieniła wszystko

We wrześniu 1939 roku, mając 34 lata, włączył się w walkę o wolność. Brał udział w II wojnie światowej, a w 1945 roku uczestniczył w szturmie na Berlin. Podczas walk został poważnie ranny – odłamek pozbawił go jednego oka. Mimo to przeżył i po zakończeniu wojny wrócił do swojej pasji – wyścigów motocyklowych na żużlu.

„Jeździec śmierci”

Jeszcze przed wojną Szrubkowski startował w zawodach w Bydgoszczy, wyróżniając się odwagą. Po wojnie, mimo utraty oka, powrócił na tor, zakładając charakterystyczną czarną przepaskę. To właśnie wtedy zyskał przydomek „jeździec śmierci”. Jak wspominał historyk żużla Daniel Ludwiński (autor min. książki „Od dirt-tracku do Motoareny. Opowieść o toruńskim żużlu”):

– Krążyły legendy, że niektórzy zawodnicy bali się przez to z nim startować. W tamtych czasach żużlowcy jeździli na tym, co mieli. Popularne były motocykle Rudge, NSU – często sprzęt poniemiecki, jedynie przystosowany do jazdy na żużlu. Nietrudno się domyśleć, że motocykle miały różną moc, więc wprowadzono podział na klasy.

Wielu rywali uważało go za nieprzewidywalnego, co dodatkowo podsycało jego legendę.

Kluby i kariera sportowa

Szrubkowski po wojnie reprezentował SSM Gdynia, gdzie angażował się także w budowę stoczni. Na prośbę żony Henryki przeniósł się jednak do rodzinnej Bydgoszczy, gdzie startował dla Polonii/Gwardii Bydgoszcz.
W 1949 roku otrzymał nominację do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski, lecz kontuzja uniemożliwiła mu start. Największym sukcesem sportowym był srebrny medal Drużynowych Mistrzostw Polski w 1951 roku.
Karierę zakończył właśnie w tym sezonie, mając 46 lat. Powodem były zmieniające się realia sportowe oraz spadek formy.

Ostatecznie na ligowych torach rywalizował w latach 1948 – 1951.

Zawodnik, który nie odszedł od żużla

Choć zakończył starty, pozostał wierny żużlowi. Regularnie pojawiał się na zawodach, odwiedzał park maszyn i utrzymywał kontakt z kolegami z toru.

Śmierć i pamięć

Franciszek Szrubkowski zmarł 3 stycznia 1981 roku w wieku 76 lat. Spoczął na cmentarzu przy ul. Wiślanej w Bydgoszczy.
W 2023 roku jego grób, podobnie jak grób żony Henryki, był zagrożony likwidacją. Wspólna inicjatywa Abramczyk Polonii Bydgoszcz i Stowarzyszenia „Bohaterowie Czarnego Gryfa” w ramach akcji „Ocalić od zapomnienia” uratowała to miejsce pamięci.

„Dzięki wsparciu kibiców możemy poinformować, że grób został ocalony, a środki zebrane z licytacji plastronu i kevlaru pozwolą także na wykonanie pamiątkowej tablicy na pomniku!” – przekazali organizatorzy.

„Pragniemy bardzo podziękować i pogratulować zwycięzcom licytacji: Adamowi Stobie i Krystianowi Jankowiakowi oraz Michałowi Popie, który nie brał udziału w licytacjach, ale wsparł naszą akcję” – dodano w komunikacie.

Dziś Franciszek Szrubkowski jest wspominany nie tylko jako zawodnik, ale także jako człowiek, który wbrew wszelkim przeciwnościom walczył o swoje marzenia – zarówno na polu bitwy, jak i na żużlowym torze.

Zdjęcie: publiczny FB Polonia1920 – od lewej: Józef Buda, Bolesław Bonin, Franciszek Szrubkowski