Po zwycięstwie w SGP Szwecji Bartosz Zmarzlik był szczęśliwy, że przezwyciężył trudności z początku zawodów i odniósł czwarte zwycięstwo w FIM Speedway Grand Prix w 2021 roku – tym razem w Malilli. 

Po pierwszych czterech biegach Zmarzlik miał na swoim koncie tylko 5 punktów. Jednak później już tylko wygrywał. Dwukrotny indywidualny mistrz świata zwyciężył w piątym biegu, a później był niepokonany w półfinale i w finale.

W ostatnim biegu wieczoru pokonał Artema łagutę i Fredrika Lindgrena. Tym samym powiększył swoją przewagę w SGP nad Rosjaninem do trzech punktów. 

Po ulewnym deszczu na torze były bardzo ciężkie warunki. W pierwszej serii przewagę mieli żużlowcy startujący z pół wewnętrznych. Zmarzlik przyznaje, że on i jego zespół ciężko pracowali, aby motocykl jak najlepiej dopasować do warunków torowych. Po tryumfie był zachwycony, że w Malilli udało mu się potówrzyć sukces z 2017 roku. 

Szczęśliwy po zawodach stwierdził: Jestem bardzo szczęśliwy, bo to był drugi raz, kiedy wygrałem w Malilli. Dla mnie to niewiarygodne. Uwielbiam się tu ścigać.

Początek zawodów nie był dla mnie taki łatwy. Bardzo trudno było znaleźć właściwe ustawienia motocykla. W każdym starcie coś zmieniałem – zapłon, dysze i zębatki. Za każdym razem było inaczej. Czułem, że mój piąty wyścig był trochę lepszy. Ale zmieniłem ustawienia na półfinał i miałem dobrą prędkość. Przed finałem zmieniłem ustawienia ponownie, ale tylko trochę. I wszystko wyszło bardzo dobrze. 
Generalnie jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego wyniku – wygrałem i w trakcie zawodów zrobiłem wszystko, co mogłem by zwyciężyć. Znowu to był wspaniały dla mnie wieczór. Ale już teraz jestem skupiony na kolejnej rundzie SGP. Trzymajcie kciuki za mój występ w Togliatti.  

Artem Łaguta w Malilli był drugi i w klasyfikacji generalnej traci trzy punkty do Zmarzlika. Zawodnik Sparty Wrocław ukończył część zasadniczą turnieju w Malilli na pierwszym miejscu z 14 punktami na koncie, ale w finale, po przegranym starcie przyjechał za plecami Zmarzlika.  

Łaguta po zawodach był zadowolony ze swojego wystęu: To absolutnie wspaniałe uczucie być w pierwszej trójce zawodów w Malilli i pić szampana ma podium dla zwycięzców – to coś wyjątkowego. Bardzo się z tego cieszę. To były ciężkie zawody. Wcześniej wiedziałem, że w Malilli będzie bardzo ciężko.
Po pierwszym wyścigu zmieniłem motocykl i to była dobra decyzja. Ciężko pracowaliśmy, aby uzyskać najlepszą prędkość motocykla. Cały zespół włożył dużo wysiłku, a motocykl spisywał się bardzo dobrze.
 
W klasyfikacji SGP jesteśmy z Bartkiem bardzo blisko i wiemy, że walka o tytuł będzie trwała do końca. Tutaj nie ma miejsca na błędy. Wraz z moim teamem jesteśmy skoncentrowani na kolejnych zawodach o mistrzostwo świata, aby motocykle były jak najszybsze. W kolejnych rundach chcę dostawać się do finału i zdobywać jak najwięcej punktów. To jest najważniejsze. 
Dziękuję mojemu zespołowi i moim sponsorom. Bardzo się cieszę i do zobaczenia w Togliatti! – zakończył wypowiedź szczęśliwy Artem. 

Fredrik Lindgren trzeci zawodnik SGP rozgrywanej w jego ojczyźnie był również zadowolony ze swojego występu. Zauwżył też, że dwójka najlepszych obecnie żużlowców – Zmarzlik i Laguta mają zbyt dużą prędkość by móć z nimi wygrywać. 

Szwed powiedział po zawodach: Czuję się całkiem dobrze. Uważam, że odjechałem bardzo dobre zawody. Czułem się dziś szybki przez całe zawody. Szkoda tylko, że nie udało mi się wygrać w finale. 
Kolejny raz Bartosz Zmarzlik i Artem Laguta byli dla mnie za szybcy. Gratulacje dla nich obu. W tej chwili są o krok przede mną. Tę rundę skończyłem na trzecim miejscu, ale ogólnie jestem bardzo zadowolony.
Oczywiście, chciałbym wygrać. Tym razem jednak tak się nie stało. Ale wiem, że jechałem naprawdę dobrze w dość trudnych warunkach, zaraz po deszczu.