Prezes PZM Michał Sikora stwierdził niedawno, iż dziką kartę na drugi turniej cyklu Speedway Grand Prix, zaplanowany 11 maja 2024 na PGE Narodowym w Warszawie otrzymał Jarosław Hampel:
– On na to zasłużył – stwierdził Michał Sikora.
Ale patrząc na „zasługi” to z cyklu, w którym mają rywalizować najlepsi żużlowcy świata robi się pomału nie cykl MŚ, a cyrk MŚ.
Jarosław Hampel za pomocą Interii stwierdził, iż jest zaszczycony pomysłem startu w Warszawie podczas majowej rundy SGP i jeśli tylko będzie w dobrej formie, a propozycja zostanie oficjalnie złożona, to on ją przyjmie.
11 maja 2024 runda w ramach cyklu Speedway Grand Prix odbędzie się już po raz ósmy w historii. Pisaliśmy już, iż najlepsze wyniki jak do tej pory na PGE Narodowym uzyskiwał Maciej Janowski, który jako jedyny z Polaków dwukrotnie stanął na drugim miejscu podium w Warszawie (2017 i 2018). Po Macieju Janowskim na podium SGP w Warszawie stawali jeszcze Patryk Dudek (2019) oraz Bartosz Zmarzlik (2023) – obaj zajmowali trzecie miejsce.
Na łamach polskizuzel.pl przeanalizowano osiągnięcia polskich żużlowców, którzy podczas siedmiu rund cyklu Speedway Grand Prix organizowanych na PGE Narodowym występowali z „dziką kartą”.
Wyniki nie porywają. Najlepszy występ z „dziką kartą” zanotował jak dotąd Bartosz Smektała, który w 2019 roku dotarł do półfinału i został ostatecznie sklasyfikowany na piątej pozycji. W ubiegłym sezonie jadący z „dziką kartą” junior Betard Sparty Wrocław Bartłomiej Kowalski na początku zawodów był jedynym Polakiem, który wygrał bieg.
Rok 2015 i Tomasz Gollob. Generalnie był to blamaż ekipy Ole Olsena, która przygotowywała tor w Warszawie. Zawody w atmosferze skandalu zakończono po rozegraniu trzech serii, czyli po 12 wyścigach. Do kłopotów z torem doszła jeszcze awaria maszyny startowej. Zawody w Warszawie były oficjalnym pożegnaniem z cyklem SGP Tomasza Golloba. 45-letni wówczas zawodnik zajął 10 miejsce, zdobywając w trzech startach 4 punkty (wraz z dwoma innymi zawodnikami).
Rok 2016 i Patryk Dudek. W sumie niezły występ i 8 punktów. Normalnie tyle starcza na półfinał, ale akurat Patrykowi wtedy półfinału to nie dało. Zajął 9 miejsce.
Rok 2017 i Przemysław Pawlicki. 15 miejsce i rozczarowujący występ z trzema jedynkami i dwoma zerami.
Rok 2018 i Krzysztof Kasprzak. Zaczął Polak dobrze, bo od dwóch wygranych biegów, ale w trzecim starcie został wykluczony i wszystko się posypało. Zgubił regulacje i w końcówce zrobił 1 i 0. 7 punktów dało mu 11 miejsce.
Rok 2019 i Bartosz Smekała. Najlepsza jak dotąd dzika karta w Warszawie. 3, 0, 1, 3 i 3 w zasadniczej dało Smektale półfinał. W nim przyjechał na ostatnim miejscu i finalnie został sklasyfikowany na piątej pozycji.
Rok 2020 i 2021 wtedy nie rozgrywano zawodów z powodu COViD-19 i perturbacji z tym związanych.
Rok 2022 i Maksym Drabik. 4 punkty, defekt w ostatnim biegu. Nie wyglądało to dobrze. Końcowy efekt, dopiero 13 miejsce.
Rok 2023 i Bartłomiej Kowalski. Miał być Dominik Kubera, ale doznał kontuzji kręgosłupa na treningu, więc jego miejsce zajął rezerwowy Kowalski. Zajął 13 miejsce, zdobywając 4 punkty. Nikt jednak nie narzekał, bo trudno było więcej oczekiwać od juniora. I tak zaskoczył, wygrywając jeden z wyścigów i wprowadzając PGE Narodowy w ekstazę.
Kto wystartuje z „dziką kartą” w 2024 roku? Miejmy nadzieję, że zdecyduje o tym aktualna forma wybranego zawodnika, a nie zasługi jakie ma dla polskiego speedwaya.
Źródło: polskizuzel.pl








