Choć jego kariera żużlowa była krótka i pełna tragicznych wydarzeń, na zawsze pozostanie w pamięci kibiców i tych, którzy śledzili ówczesne wydarzenia na torze. Andrzej Pawliszak, były żużlowiec Stali Gorzów, urodził się 25 marca 1968 roku w Gorzowie Wielkopolskim. Zanim ostatecznie zakończył swoją przygodę z żużlem, przeżył chwile chwały, ale również ogromną traumę.
Początki kariery i sukcesy
Pawliszak swoją żużlową przygodę rozpoczął w młodym wieku, mając zaledwie 17 lat. Licencję „Ż” uzyskał w 1985 roku, zdając egzamin w Opolu. Już wkrótce dołączył do drużyny Stali Gorzów, gdzie w 1986 roku, pod wodzą trenera Edwarda Jancarza, osiągnął swój największy sukces – Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwo Polski. Zespół, w którym obok Pawliszaka jeździli Piotr Świst, Jarosław Gała, Mirosław Daniszewski i Cezary Owiżyc, wywalczył historyczne mistrzostwo na torze w Zielonej Górze. Był to pierwszy tytuł Młodzieżowych Drużynowych Mistrzów Polski dla Stali Gorzów.
Choć Pawliszak zapowiadał się na wielkiego zawodnika, jego kariera potoczyła się inaczej. Z różnych powodów nie udało mu się zadebiutować w ligowych rozgrywkach. Mimo że był powoływany do składu, nie otrzymał szansy na występy w pierwszej drużynie. „Nie udało mi się przebić, a wtedy Stal była naprawdę mocna, nie było łatwo się załapać do składu” – wspominał w jednym z wywiadów. Jego kariera, która trwała zaledwie trzy lata, skończyła się wcześniej, niż wielu spodziewało się.
Tragiczny wypadek z Mieczysławem Połukardem
W 1985 roku, kiedy Pawliszak był jeszcze młodym zawodnikiem, doszło do wydarzenia, które odcisnęło piętno na całym jego życiu. Podczas treningu w Bydgoszczy, w wyniku nieszczęśliwego wypadku, Pawliszak stracił kontrolę nad motocyklem, który uderzył w Mieczysława Połukarda – legendę polskiego żużla, pierwszego Polaka, który wystąpił w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata. Połukard, mimo prób ratunku, zmarł na skutek odniesionych obrażeń.
Pawliszak nigdy nie zapomni tego dnia. „Pamiętam doskonale. Była wtedy paskudna pogoda. Tor był przyczepny, jak na Bydgoszcz przystało. Jeden z zawodników, nie pamiętam który, mnie „puknął”. Pojechałem na krawężnik. Tylne koło dostało się na beton pomiędzy torem a murawą. Wyrwało mi motocykl. Nie mogłem tak naprawdę nic zrobić. Mieczysław Połukard został w następstwie tego uderzony karterami mojego motocykla w głowę i niestety nie przeżył. To był tragiczny wypadek, który zmienił moje życie” – mówił Pawliszak w rozmowie z portalem pobandzie.com.pl. Mimo ogromnej traumy, Pawliszak podkreślał, że poradził sobie z tym psychicznie, choć zdarzenie to miało wpływ na jego dalszą karierę.
Koniec kariery i życie po żużlu
Po tym tragicznym wypadku Pawliszak zmagał się z własnymi emocjami, ale także z poważnymi kontuzjami. Wkrótce potem doznał poważnej kontuzji na jednym z treningów, która zmusiła go do zakończenia kariery w 1988 roku, zaledwie trzy lata po jej rozpoczęciu. „Po wypadku z Połukardem nie miałem obaw przed powrotem na tor. Jednak po kontuzji, którą doznałem podczas treningu, już nie wróciłem” – wspominał.
Choć Pawliszak nie spełnił swojego potencjału na torze, to był częścią ważnego momentu w historii Stali Gorzów. Zespół z 1986 roku, który zdobył Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwo Polski, na zawsze pozostanie w pamięci kibiców. „Mimo że nie osiągnąłem wielkich sukcesów, to pamiętam te momenty radości z drużyną. Na pewno miłe wspomnienia z Rumunii czy kolejne, młodzieżowe zwycięstwa” – dodaje. Wówczas w mistrzowskiej drużynie Stali Gorzów jeździli tacy zwodnicy jak: Piotr Świst, Jarosław Gała, Mirosław Daniszewski, Cezary Owiżyc oraz oczywiście Andrzej Pawliszak.
Żużlowiec trzy lata startował na żużlu w barwach gorzowskiej Stali, lecz nigdy nie udało mu się zadebiutować w ligowym meczu pierwszej drużyny. Pawliszak w obszernym wywiadzie dla portalu pobandzie.com.pl powiedział o tym fakcie: „Wtedy był taki skład, że trudno było się przebić. Nie było to hop, siup. Jedynym zawodnikiem, który był w stanie się przebić był Piotrek Świst. On sobie szybko poradził ze starszymi kolegami. Pamiętam, raz byłem na sparingu w Ostrowie i miałem okazję pojechać. Wtedy chyba razem z Krzyśkiem Okupskim przywieźliśmy rywali na 5:1. Jednak tak, jak mówię to był sparing. Nie było wtedy opcji, aby załapać się do składu. Stal była za silna dla takich jak ja.”
Po zakończeniu kariery sportowej Pawliszak zmagał się z problemami zdrowotnymi, w tym z poważnymi kłopotami z kolanami, które ostatecznie zmusiły go do poruszania się na wózku inwalidzkim. W 2021 roku zamieszkał w gorzowskim Domu Opieki Społecznej, gdzie miał zapewnioną opiekę i rehabilitację. Choć życie nie oszczędziło mu trudnych doświadczeń, Pawliszak zawsze starał się zachować pozytywne podejście. „Wierzę, że powoli będę wracał do zdrowia, a najważniejsze jest dla mnie, by zdrowie mi dopisywało” – mówił w jednym z wywiadów. I dodał: „Tak. Moje życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Mam dwie wspaniałe córki, ale i rozwód z żoną za sobą. Mieszkałem u mamy, ale ma poważne problemy z chodzeniem. Ja z kolei na wózku, ze względu na moje problemy z kolanami. Mama nie chodzi, więc takie wyjście było chyba najlepsze. W domu opieki społecznej mam zapewnioną opiekę, rehabilitację i wierzę, że powoli będę wracał do zdrowia.”
Pożegnanie
Andrzej Pawliszak zmarł 3 października 2023 roku w wieku 55 lat. Jego śmierć była smutnym końcem życia człowieka, który choć nie zdążył zbudować wielkiej kariery, to na zawsze pozostanie w sercach tych, którzy go znali i kibicowali. „Dziękuję wszystkim kibicom, którzy pamiętają o mnie. Cieszę się, że mogłem być częścią tej wspaniałej drużyny” – mówił Pawliszak w jednym z ostatnich wywiadów.
Historia Andrzeja Pawliszaka to opowieść o niewykorzystanych szansach, dramatycznym wypadku, który zmienił jego życie, i o trudach życia po zakończeniu kariery sportowej. Choć jego kariera była krótka, to jego nazwisko na zawsze zapisze się w historii polskiego żużla.
Zdjęcie: publiczny Fb Stali Gorzów Wlkp. (Andrzej Pawliszak z numerem R1)






