W sporcie żużlowym są decyzje, które mają znaczenie lokalne – dla jednego sezonu, jednego klubu, jednych rozgrywek. Są też takie, które wyznaczają kierunek całej kariery. W przypadku Patryka Dudka decyzja o wyłącznej współpracy z Ashleyem Hollowayem na sezon 2026 bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii.
To nie jest zwykła zmiana sprzętowa. To jasny sygnał wysłany do całego środowiska: Dudek nie zamierza eksperymentować. Chce stabilności, pełnego wsparcia i jasno określonego celu – walki o najwyższe laury w sezonie, w którym wraca do cyklu Speedway Grand Prix.
Sezon 2025 – fundament pod kluczową decyzję
Rok 2025 był dla Patryka Dudka jednym z najlepszych w karierze. Zawodnik wygrał ligę z Apatorem Toruń, sięgnął po mistrzostwo Polski, został mistrzem Europy, a zwieńczeniem sezonu był awans do cyklu Grand Prix. Co istotne – zdecydowaną większość tych sukcesów odnosił na silnikach Ashleya Hollowaya.
Choć w sezonie korzystał również z jednostek Flemminga Graversena oraz Fina Rune Jensena, to właśnie sprzęt Hollowaya najczęściej trafiał pod Dudka w najważniejszych momentach. Silniki Anglika pasowały do większości torów i dawały zawodnikowi powtarzalność, której w żużlu nie da się przecenić.
Efekty były widoczne gołym okiem – zarówno w lidze, jak i w indywidualnych mistrzostwach Polski, gdzie Dudek pokonał Bartosza Zmarzlika i sięgnął po złoty medal.
Holloway postawił warunek
Po tak udanym sezonie naturalne było, że współpraca z Hollowayem stanie się jednym z kluczowych tematów przerwy międzysezonowej. Angielski tuner nie pozostawił jednak miejsca na półśrodki. Po zakończeniu rozgrywek postawił sprawę jasno: albo pełna wyłączność, albo zakończenie współpracy.
Dla Dudka i jego zespołu była to decyzja o ogromnym ciężarze gatunkowym. Wyłączność oznacza rezygnację z alternatywnych rozwiązań sprzętowych, ale jednocześnie gwarantuje pełne zaangażowanie tunera, dostęp do najlepszych jednostek i stałe wsparcie techniczne przez cały sezon.
Ostateczna decyzja zapadła, a szczegóły ujawnił Dariusz Sajdak, mechanik i szef teamu Patryka Dudka.
– „Zdecydowaliśmy się na wyłączną współpracę z Ashleyem Hollowayem w 2026” – powiedział Sajdak, człowiek odpowiedzialny za przygotowanie i konfigurację sprzętu Dudka na zawody.
Jedno zdanie, które w praktyce definiuje cały sezon 2026.
Ulga w Toruniu, ulga w kadrze
Decyzja Dudka została przyjęta z ogromną ulgą nie tylko przez kibiców, ale także przez osoby bezpośrednio związane z jego startami. W Toruniu, gdzie Dudek jest jednym z filarów Apatora, jasność w kwestii sprzętu oznacza stabilność i przewidywalność. Podobnie w kontekście reprezentacyjnym – Polak wchodzi w sezon Grand Prix z zapleczem z najwyższej półki.
Wyłączna współpraca z Hollowayem oznacza, że Dudek będzie mógł liczyć na pełne wsparcie tunera w trakcie całego sezonu, bieżące poprawki, dopasowanie jednostek do konkretnych torów i szybkie reakcje w razie problemów. Od tej pory wszystko zależy już tylko od zawodnika.
Historia pokazuje, że to może zadziałać
To nie pierwszy raz, gdy Patryk Dudek buduje wyniki w oparciu o długofalową relację z jednym tunerem. W przeszłości jego współpraca z Janem Anderssonem przyniosła srebrny medal Indywidualnych Mistrzostw Świata. Stabilność sprzętowa i zaufanie do zaplecza technicznego były wówczas jednym z fundamentów sukcesu.
Teraz Dudek chce pójść tą samą drogą – tyle że z Ashleyem Hollowayem. Po sezonie 2025 wie już, że potrafi wygrywać z najlepszymi. Przekonał się, że Bartosz Zmarzlik jest do pokonania, a powrót do Grand Prix nie musi oznaczać walki o przetrwanie.
Jasny sygnał przed Grand Prix
Kontrakt z Hollowayem na wyłączność to jasny sygnał: Dudek nie wraca do Grand Prix po naukę. Wraca z ambicją, zbudowanym zapleczem i przekonaniem, że ma narzędzia, by walczyć o coś więcej niż tylko miejsca w środku stawki.
Sprzęt jest gotowy. Tuner wybrany. Cel określony.
Teraz pozostaje już tylko jedno pytanie: jak wysoko Patryk Dudek sięgnie w sezonie, w którym postawił wszystko na jedną kartę.
Zdjęcie: Maciej Trubisz








