Tadeusz Fita to zawodnik uprawiający trial. Jest to ciekawa rywalizacja na motocyklach, polegająca na przejechaniu prób sprawnościowych wymagająca od startujących bardzo dużych umiejętności opanowania maszyny.
Zapraszam do lektury wywiadu z zawodnikiem AMK Gliwice.

Paweł Wittchen: Jak zaczęła się Pana przygoda z trialem?
Tadeusz Fita: Przez przypadek. Jeździłem zawsze motocyklami enduro, niestety problem z hałasem a przez to z okolicznymi mieszkańcami i rolnikami (nie było jeszcze wtedy u nas toru) spowodował, że zacząłem rozglądać się nad motocyklem elektrycznym. W międzyczasie kolega, który przed dwoma laty rozpoczął przygodę z trialem namówił mnie na właśnie tego typu motocykl. I tak się zaczęło. Pierwszy rok przejeździłem typowo rekreacyjnie po polnych drogach i leśnych ścieżkach. Potem nawiązałem kontakt z kolegami z okolic, którzy tę przygodę rozpoczęli już wcześniej i… spodobało mi się.

PW: Jaki jest Pana największy sukces?
TF: Że jeszcze daję radę jeździć w tym wieku.

PW: Startuje Pan na motocyklu elektrycznym co jest na razie rzadkością. Jak się Panu jeździ na takim sprzęcie?
TF: Nie jeździłem na spalinowym trialu (nie licząc kilku krótkich przejazdów na motocyklach kolegów), więc ciężko mi dokładnie je porównać. Różnica jest podobna jak pomiędzy samochodem elektrycznym a spalinowym. Motocykl jest cięższy, więcej masy przypada z przodu, ma ogromny moment obrotowy od dołu, brak biegów. Lubię go pomimo wielu mankamentów i nie zamieniłbym na spalinowy.

PW: Jaka atmosferze panuje na zawodach trialowych?
TF: Wspaniała, dlatego po pierwszych zawodach obiecałem sobie, że postaram się jeździć na nie w miarę możliwości jak najczęściej.

PW: W ilu zawodach startuje Pan rocznie?
TF: Na ile czas pozwoli.

PW: W jakiej miejscowości najbardziej lubi Pan startować?
TF: Wszędzie jest bardzo sympatycznie i każde miejsce ma swój klimat. Najpiękniej jest w miejscowościach górskich ale lepiej się czuję na sztucznych przeszkodach jak np. w Gliwicach.

PW: Jakie ma Pan plany sportowe na przyszły sezon?
TF: Pojawić się na przynajmniej połowie zawodów i czerpać z tego jak największą frajdę.

Zdjęcie z archiwum bohatera wywiadu