Nie milkną echa sytuacji, która wywołała spore zamieszanie w polskim żużlu. Cała sprawa dotyczy Macieja Janowskiego, który został usunięty z kadry narodowej po tym, jak opuścił zgrupowanie reprezentacji. Zdecydowanie nie cichną także komentarze, które mówią o tym, jak zareagowały na to władze PZM, a także o roli, jaką w tym wszystkim odegrały osoby decyzyjne w Polskim Związku Motorowym. Na Pobandzie.com.pl ukazał się ostatnio felieton redaktora Łukasza Malaki, który w ostrych słowach krytykuje postępowanie trenerów i zarządu, podkreślając, że cała ta sytuacja to dowód na brak profesjonalizmu w zarządzaniu żużlem.
Malaka, patrząc na całą sprawę zza oceanu, zauważa, że to nie była tylko decyzja trenera Rafała Dobruckiego, ale także działanie z góry narzucone przez Dariusza Cieślaka i zarząd PZM. Felietonista wytyka, że decyzja o usunięciu Janowskiego z kadry była mocno naciągana, a cała sprawa rozdmuchana przez nieodpowiedzialny komunikat. Janowski, który wcześniej prosił o zwolnienie z ostatnich dni zgrupowania, nie otrzymał zgody, ale wyjechał załatwiać swoje pilne sprawy. Trener Dobrucki sugerował, że zawodnik powinien wymyślić inny argument, by nie dopuścić do takiej sytuacji. Malaka zwraca uwagę, że takie słowa mogą mieć poważne konsekwencje, zwłaszcza w kontekście kształtowania postaw młodszych zawodników w kadrze, którzy podlegają pod trenerów: Mój komunikat w tej sprawie będzie krótki. Obaj Panowie najpierw powinni się zastanowić zanim zlecili pisanie odpowiedniego komunikatu, a później działać. Zrobili jednak odwrotnie i dla mnie kompletnie się skompromitowali. Stwierdzenie Rafała Dobruckiego iż zawodnik powinien przedstawić, a raczej wymyśleć, inny argument na zwolnienie go z reprezentacyjnych obowiązków i tym samym po prostu okłamać trenera dyskwalifikuje go jako szkoleniowca i opiekuna młodszych zawodników kadry. Jak zauważa Malaka, zamiast przeprosin, pojawił się tylko komunikat o usunięciu Janowskiego z drużyny.
Sytuacja ta jest również przykładem głębszego problemu w polskim żużlu – układów, które kształtują życie kadry i decyzje w PZM. W felietonie pojawia się mocna krytyka tzw. rawicko-leszczyńskiej koalicji, która ma dominować w organizacji. To koalicja dwóch ośrodków żużlowych, z których wywodzą się kluczowe postacie w PZM. Zawodnicy, którzy nie należą do tego grona, mogą czuć się marginalizowani, a ich głos nie liczy się w procesach decyzyjnych. Według Malaki, to właśnie te układy decydują o losach zawodników, w tym Janowskiego, który, zdaniem autora, nie był świadomy, w jakiej trudnej i zamkniętej strukturze przyszło mu funkcjonować.
Wydaje się, że cała sytuacja nie tylko rzuca cień na władze PZM, ale także może podzielić reprezentację, w której z jednej strony pojawiają się osoby związane z tymi ośrodkami, a z drugiej ci, którzy czują się wykluczeni z tego układu. Malaka przypomina, że Janowski to zawodnik, który miał ogromny wpływ na sukcesy, jakie w ostatnich latach odnosiła polska kadra, a mimo to jego decyzja o opuszczeniu zgrupowania została potraktowana w sposób drastyczny. Dziwi mnie ta cała awantura szczególnie, iż to Maciej Janowski, jak słusznie w serwisie X przypomniał kolega redakcyjny Bartosz Rabenda, jest tym, który sprawił, iż Rafał Dobrucki zawiesił jakiekolwiek seniorskie złoto w roli trenera na swojej szyi.
Ciekawe jest także, jak sytuacja ta wpłynęła na wizerunek nowego sponsora reprezentacji, Marma. Felietonista sugeruje, że rozdmuchanie sprawy mogło być elementem strategii marketingowej, mającej na celu „reklamowanie” kadry, której sponsor dopiero zaczynał współpracę. Właśnie w tym kontekście Malaka wskazuje na zbytnią emocjonalność działań Cieślaka i Dobruckiego, które mogą jedynie zaszkodzić wizerunkowi drużyny.
Jak zauważa Malaka, w tej sytuacji brakuje odpowiedzialności i przejrzystości w działaniach. Komunikat wydany przez PZM nie tylko pogłębił zamieszanie, ale także ukazał brak profesjonalizmu w zarządzaniu sprawami reprezentacji. Zamiast załagodzić sprawę, sytuacja została rozdmuchana, a Janowski stał się kozłem ofiarnym. Malaka przewiduje, że dalsze konsekwencje tej sytuacji mogą mieć wpływ na atmosferę w drużynie, ale także na przyszłość polskiego żużla. Zawodnicy, którzy obecnie są w kadrze, mogą poczuć się zmuszeni do podjęcia decyzji o solidarności z Janowskim, co mogłoby doprowadzić do zmiany w strukturach PZM. Jak zauważa Malaka, historia w takich przypadkach nie raz pokazała, że brak myślenia w sztabie kończy się solidarnością wśród zawodników, którzy potrafią zareagować na niesprawiedliwość i wymusić zmianę zarówno trenera jak i kierownictwa.
Ta cała sytuacja to nie tylko temat dla mediów, ale także dla fanów żużla, którzy z niecierpliwością czekają na to, jak będą rozwijały się wydarzenia. Janowski wrócił na zgrupowanie kadry, ale po wykluczeniu go z kadry, jego relacje z trenerami i zarządem PZM już na pewno nie będą takie same. Czas pokaże, czy sytuacja ta znajdzie swoje rozwiązanie, ale jedno jest pewne – w świecie żużla naprawdę jest gorąco.
Źródło: pobandzie.com.pl







