To był występ, który nie tylko przyciągnął uwagę kibiców, ale również wysłał wyraźny sygnał przed startem sezonu ligowego. Jakub Miśkowiak zajął drugie miejsce w 52. Memoriale im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego – Speedway Silesia Cup 2026, ustępując jedynie Bartoszowi Zmarzlikowi. Dla zawodnika KRONO-PLAST Włókniarza Częstochowa był to powrót na dobrze znany tor – i powrót w naprawdę wielkim stylu.

Jeszcze kilka dni wcześniej jego dyspozycja budziła znaki zapytania. W sparingu w Krośnie zdobył zaledwie trzy punkty. Jednak niedzielne zawody pokazały zupełnie inne oblicze zawodnika – szybkie, pewne i przede wszystkim skuteczne.

Sam zainteresowany nie ukrywał zadowolenia, choć jednocześnie tonował nastroje.

„Dokładnie. Cieszę się, że fajnie udało się w Częstochowie pojechać. Fajne zawody. Skoro jeszcze jest czas przed startem prawdziwego ścigania, chciałem jak najwięcej sprawdzić, przetestować, żeby już w meczach ligowych czuć się jak najpewniej i być jak najszybszym.”


Inny zawodnik niż w Krośnie

Różnica między występem w Krośnie a jazdą w Memoriale była wyraźna gołym okiem. Miśkowiak sam przyznaje, że początki sezonu zawsze są specyficzne – szczególnie po długiej zimowej przerwie.

„To jest sport. W piątek nie byłem jeszcze ‘wjechany’ na 100%, takowym się jest zazwyczaj w trakcie sezonu. Muszę jeszcze trochę pojeździć, aby się tak czuć. Na pierwszym sparingu można odczuć – po tak długiej przerwie – że wszystko jest takie dziwne dookoła. Pierwszy raz w zasadzie startowało się na poważnie spod taśmy.”

Kluczową rolę odegrały także zmiany sprzętowe. W niedzielę zawodnik korzystał już z innych jednostek napędowych, co przełożyło się na wyraźną poprawę wyników.

„W każdym razie cały czas testujemy. W niedzielę korzystałem już z innych silników. Mam nadzieję, że wszystko zmierza w dobrą stronę i w pierwszym meczu ligowym będę bardzo szybki.”


Praca trwa – sparingi kluczowe przed ligą

Kapitan Włókniarza nie ma wątpliwości – okres przygotowawczy to czas intensywnej pracy, a nie wyciągania ostatecznych wniosków. Każdy kolejny sparing i turniej to element układanki, która ma zaprocentować w PGE Ekstralidze.

„Zgadza się. Obecny okres chcemy jak najmocniej przepracować przed spotkaniami ligowymi. Trzeba cały czas pracować, aby mieć jak najwięcej sił, sprawdzić wszystkie silniki i wybrać te najlepsze jednostki.”

To podejście idealnie wpisuje się w realia przedsezonowe – gdzie ważniejsze od wyniku są testy, powtarzalność i odnalezienie optymalnych ustawień.


Atmosfera w Częstochowie? „Zawsze była świetna”

Nie bez znaczenia pozostaje również klimat panujący w drużynie. Miśkowiak, jako kapitan zespołu, jasno podkreśla, że to jeden z fundamentów budowania formy.

„Tutaj zawsze była fajna atmosfera. Świetni są ludzie w Częstochowie zarówno na stadionie, jak i w samym mieście. Zawsze świetnie się tutaj czułem.”


Jasny cel na sezon 2026

Na koniec rozmowy zawodnik odniósł się do oczekiwań wobec nadchodzących rozgrywek. W środowisku nie brakuje głosów, które skazują Włókniarza na trudną walkę o utrzymanie. Miśkowiak odpowiada na to wprost.

„Myślę, że do tego należy zaliczyć dobrą jazdę zarówno moją, jak i całej drużyny. Mam nadzieję, że zaskoczymy co niektórych, skazujących nas na spadek.”


Sygnał ostrzegawczy dla rywali

Drugie miejsce w tak prestiżowym turnieju, jak Memorial Idzikowskiego i Czernego, to nie przypadek. To efekt pracy, testów i stopniowego wchodzenia na właściwe obroty. Jeśli forma Miśkowiaka będzie rosła w takim tempie, Włókniarz może okazać się jedną z największych zagadek nadchodzącego sezonu.

Jedno jest pewne – w Częstochowie znów zaczyna się robić naprawdę interesująco.

Źródło: elkstraliga.pl
Zdjęcia: publiczny fb Włókniarza Częstochowa