Zapraszamy na kolejny felieton Przemysława Sierakowskiego z cyklu – Piórem Sieraka (https://www.facebook.com/profile.php?id=61557917217134)
Wszyscy powszechnie żałują i współczują Polonii Bydgoszcz. Ciekawe dlaczego? Aż tak nie trawią Prezesa Mrozka? Rybnik wydrapał sobie Ekstraligę. Uczciwie. Bez taryfy ulgowej. U siebie pojechali mecz sezonu. Wypracowali 10 oczek przewagi. Wydawało się większości komentatorów, że to mało. Statystyki pokazywały moc bydgoszczan na własnych śmieciach. Mecz z rundy zasadniczej takoż nie przemawiał za Ślązakami. Ale… . Kolejny raz potwierdziło się, iż statystyki nie jeżdżą. ROW potrenował w Częstochowie. Opanowywali szeroką. Do tego prześmiewcze, z nutką kpiny „proroctwa” ekspertów przed rewanżem, wyzwoliły dodatkowe pokłady wściekłości i determinacji. Wystarczyło. Awansowali i mają… problem. Jak tu nie powtórzyć poprzedniego epizodu z E-lipą. Rynek przetrzebiony. Kurtz rzekomo miał szrajbnąć wyrok skazujący we Wrocku. Ich synek – Kacper Woryna – pewno nieco pluje sobie w brodę, że tak wcześnie podjął decyzję, nie wierząc w Rekiny i zrobiło się… jak przed finałowym rewanżem. Nikt nie wierzy w Rybnik i Mrozka. Przecedzili prezia przez zęby za Jego publiczne dywagacje z jakąż to „inną” Polonią miał jechać w decydującym starciu i jakoś nie czytałem, żeby którykolwiek z żartownisiów posypał głowę popiołem. A sam Mrozek? Że kontrowersyjny? I bardzo dobrze. Będzie, przynajmniej na początku sezonu – barwnie. No i jeszcze. A kto powiedział, że ci których skreślono z listy „do wyjęcia” rzeczywiście podpisali wyroki u nowych pracodawców? ROW na musiku, a najlepszą metodą wzmocnienia własnej ekipy jest jednoczesne osłabienie bezpośredniego rywala. Może więc niektórzy nie będą zmuszeni czekać do rozpoczęcia sezonu 2025 by dokończyć dzieła szydery z Rekinów? Może Mrozek i spółka zaskoczą i zmajstrują skład na walkę. Kto zabroni? Po prawdzie wygląda to po trosze na uśmiech przez łzy. Powiedziałem parę tygodni temu, że na zapleczu rozpoczęto konkurs „Kto ma pecha – ten wygrał”. Tak może być z Rybnikiem, ale wszystko wyjdzie w praniu czytaj – na torze.
Skoro o Worynie. Decydujący turniej SEC w Kotle Czarownic o mały figiel zakończyłby się klapą jak niegdysiejsze SGP na Narodowym. Jednorazowy tor… żeby to dyplomatycznie ująć… był nader wymagający. Sponiewierany w tym sezonie Kołodziej postanowił nie ryzykować nim cokolwiek się zaczęło. Magic pechowo wpakował dłoń między oponę a błotnik rywala, zaliczył paskudnego dzwona, czym doprowadził do stanu przedzawałowego wrocławskich bossów w obliczu półfinałowego rewanżu E-lipy. Teraz trwa walka z czasem. Naturalnie o doprowadzenie Maćka do stanu używalności bojowej. Wydawało się, iż w obliczu „takiej sobie” konkurencji, mimo przygód z torem, Orły zdołają wdrapać się na pudło. Może nawet najwyższe. Niestety dla nich serio pojechał Andrzej Lebiediew pilnując dorobku i przewagi. Szarpał, niemal skutecznie, Leon Madsen i z marzeń pozostały… nici. Ściśle – najniższy stopień. Na podium wdrapał się jeno Hanys z krwi i kości Kacper Woryna. Chwała mu za to. Swoją ścieżką klasyfikację generalną SEC polecam pamięci malkontentów, pokpiwających z kolejnych tytułów Zmarzlika w MŚ. I nie jedynie tegoroczną. Poprzednio roczne takoż. Nie ma Bartka – nie ma tytułu dla biało-czerwonych. Mimo wykpiwanej przez niektórych obsady. Zmarzły nie musi. W SGP utrzymuje się regularnie, zwykle na… pierwszym miejscu. Biletów będących prawnym środkiem płatniczym w Polsce również nie brakuje rzeczonemu, więc się nie szarpie dla idei i kolejnego szkła w kolekcji. A zmiennicy? Niby chcą. Niby próbują. Niby im zależy. Tylko… nie potrafią.
Teraz przed Orłami GP Challenge. I znowu. Obsada okrojona, bowiem wielu potencjalnych uczestników już wie, że utrzyma status w SGP 2025. Teoretycznie – łatwiej. Teoretycznie – tuzów ci tam deficyt. No i pozostaje jedynie dać na mszę, by nie skończyło się dla Orłów jak na Śląskim w SEC. Woryna też tam będzie hasał. Odgraża się awansem do SGP. Te zaś zapowiedzi przez wielu traktowane są jak wypowiedzi Mrozka przed Bydgoszczą. A ja się pytam – dlaczego nie? Kacper poszedł w górę gdy urlop od Artioma miał Rafał Lewicki i ogarnął boks Woryny. Znaczy potencjał jeździecki jest i tylko czytania toru niedostatek. No ale jeśli podoła. Wszak to życiowa szansa Woryny. Byli w SGP Przemo Pawlicki, Przedpełski, czy Woźniak – dla rybniczanina też nie ma zakazu. A że nie zawojuje cyklu i powtórzy wyniki wymienionych wyżej? Spokojnie. Najpierw dopingujmy, by się tamże w ogóle znalazł. Kiedy zaś już to osiągnie – życzmy chłopakowi jak najlepiej. Nie każdy musi być mistrzem świata, ale każdy może próbować.
No i na koniec Tarnów. Wygrali zbędną i koszto chłonną KLŻ. Pojadą wyżej? PZM z Komisją Licencyjną pozwolą? Ten problem nie dotyczy ich jedynych. Orzeł i jego właściciel mocno ucichli medialnie w ostatnich dniach, a termin wyznaczony przez p.Witolda zbliża się nieubłaganie. Co będzie? Znikną kolejne ośrodki? Oby nie. Tym bardziej, że na górze takoż biednie na przednówku, zaś niektórzy prezesi „potentatów” nawet nie zaprzeczają w kwestii zadłużenia. Quo Vadis szlako? Quo Vadis… .
Przemysław Sierakowski
Fot.ilustracyjne publiczny FB






