Historia czasem zatacza tak piękne koło, że aż trudno uwierzyć, iż nie zaplanował jej najlepszy scenarzysta sportowych opowieści. W 1966 roku w szwedzkim Goeteborgu Antoni Woryna zdobył pierwszy w historii medal indywidualnych mistrzostw świata dla Polski – brąz, który przeszedł do legendy. Teraz, dokładnie 60 lat później, jego wnuk Kacper Woryna wywalczył w duńskim Holsted awans do cyklu Speedway Grand Prix 2026. Od przyszłego roku znów nazwisko „Woryna” będzie rozbrzmiewać na największych stadionach żużlowych świata.
Dziadek – legenda, która otworzyła drzwi Polakom
Antoni Woryna dwukrotnie sięgał po brązowy medal IMŚ (1966 i 1970). Złoto w drużynie w latach 1965–1966, dziewięć tytułów mistrza Polski z ROW-em Rybnik, indywidualne mistrzostwo kraju, dwa Złote Kaski – dorobek, który w latach PRL był niemal kosmiczny.
„Miał na koncie wiele sukcesów, ale mimo to nazwałbym go pechowcem. Mógł osiągnąć jeszcze więcej. Antek był zawodnikiem walecznym, na torze nie kalkulował. Prześladowały go kontuzje. Gdyby nie one, to pewnie jego dorobek medalowy byłby większy. Pamiętam, gdy w 1969 roku był finał Drużynowych Mistrzostw Świata w Rybniku. Wówczas Woryna był pewniakiem do składu, ale z powodu kontuzji musiał oglądać te zawody z trybun” – wspomina dziennikarz Henryk Grzonka.
Dzięki determinacji w latach 70. Woryna spróbował sił w lidze brytyjskiej, co w tamtych czasach graniczyło z cudem. W barwach Poole Pirates zyskał szacunek kibiców i miejsce w historii klubu.
Wnuk – spadkobierca żużlowego DNA
Kacper Woryna od dzieciństwa był „skazany” na czarny sport.
„Dziadek z tatą wymyślili pewnego dnia, żebym został żużlowcem. Dziadek miał być trenerem, a tata menadżerem. Niestety dziadka zabrakło, więc tata pociągnął temat” – mówił po latach Kacper.
Antoni Woryna zmarł w 2001 roku w wieku zaledwie 60 lat, po komplikacjach po operacji guza mózgu. Nie doczekał momentu, w którym wnuk po raz pierwszy wsiadł na motocykl, ale Kacper już jako sześciolatek zrobił rundę honorową na stadionie w Rybniku podczas pierwszego memoriału dziadka.
Holsted 2025 – dzień, który zmienił przyszłość
SGP Challenge w duńskim Holsted był turniejem, w którym Kacper Woryna nie należał do faworytów. Wielu ekspertów stawiało na innych. A jednak to 28-letni rybniczanin dopiął swego i wywalczył jedno z biletów do cyklu mistrzostw świata. To jego największy sukces indywidualny w seniorskiej karierze.
Woryna w ostatnich latach powoli odbudowywał formę. Po długim okresie w macierzystym ROW-ie Rybnik przeniósł się do PGE Ekstraligi, gdzie w barwach Krono-Plast Włókniarza Częstochowa udowodnił, że może być skutecznym punktującym. W 2022 roku sięgnął z reprezentacją Polski po złoto mistrzostw Europy, rok później zajął trzecie miejsce w cyklu SEC.
Nowe otwarcie – Motor Lublin i debiut w SGP
W sezonie 2026 Kacper Woryna niemal na pewno zmieni klub – ma trafić do Orlen Oil Motoru Lublin, gdzie będzie mógł trenować i ścigać się u boku Bartosza Zmarzlika. To może być dla niego żużlowy „skok technologiczny” i okazja do wejścia na wyższy poziom.
„Gdyby dziadek żył, to myślę, że Kacper odnosiłby jeszcze większe sukcesy. Bo Kacper niezbyt interesuje się mechaniką. Ma od tego specjalistów, a od nich bardzo wiele zależy. Antoni rozumiał swój motocykl, pewne rzeczy sam potrafił sobie przy nim zrobić” – mówiła w „Gazecie Rybnickiej” Halina Woryna, babcia Kacpra.
Bez hamulców – komentarz
Woryna nie będzie faworytem przyszłorocznego cyklu, ale to wcale nie jest wada. Może pojechać bez presji, atakować najlepszych, korzystać z nauki u boku Zmarzlika, a przede wszystkim – dopisać nowy rozdział do rodzinnej sagi. W żużlu nazwiska zobowiązują, ale też inspirują. Rok 2026 może być dla Kacpra Woryny sezonem życia. A jeśli uda mu się stanąć na podium któregoś z turniejów SGP – wtedy w Rybniku znowu rozlegną się wspomnienia o wielkim Antonim.






