Skandal to powiedzieć mało o tym co wyprawiało sią na torze w Częstochowie w piątkowym (6 czerwca) meczu 8 kolejki PGE Ekstraligi (najdroższej i podobno najlepszej ligi żużlowej świata). Do sprawy z pewnością jeszcze wrócimy…


Wstęp: Gdy zdrowy rozsądek wyszedł na czerwoną kartkę

Piątkowy mecz (6 czerwca) 8. kolejki PGE Ekstraligi w Częstochowie przeszedł do historii – niestety jako jeden z najbardziej absurdalnych i kompromitujących spektakli ostatnich lat. Widowisko między Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa a Betard Spartą Wrocław nie tylko obnażyło problemy organizacyjne, ale również wywołało falę oburzenia ze strony kibiców i zawodników, którzy… po prostu nie chcieli jechać. Wbrew rozsądkowi, logice i bezpieczeństwu, sędzia Bartosz Ignaszewski postanowił mecz rozegrać – choćby na siłę. Efekt? Dwie czerwone kartki, trzy poważne wypadki, pas jazdy szerokości kostki brukowej i wynik, który zszedł na dalszy plan.


Opady deszczu, opady decyzji – przygotowania do „żużlowego koszmaru”

Jeszcze na kilka godzin przed meczem wszystko wskazywało na to, że zobaczymy ciekawe widowisko. Sparta Wrocław, mimo że osłabiona brakiem Brady’ego Kurtza, Jakuba Krawczyka i Marcela Kowolika, wciąż miała w składzie Łagutę, Janowskiego i Bewleya. Włókniarz natomiast jechał bez Jasona Doyle’a, a pod nieobecność Szymona Ludwiczaka musiał rotować młodzieżowcami.

Około 30 minut przed startem meczu nad Częstochową przeszła krótka, ale intensywna ulewa. Tor nasiąknął wodą jak gąbka, a zawodnicy obu drużyn zaczęli podawać sobie znaki, że w tych warunkach nie chcą ryzykować zdrowiem. Zawodnicy chcieli jechać w innym terminie. Ale sędzia miał inną wizję. Przeprowadzono próbę toru – i mimo wyraźnych trudności w pokonywaniu łuków, arbiter podjął decyzję: jedziemy!


Start: tor wąski jak pasmo nadziei

Zawodnicy poruszali się praktycznie tylko po wąskim pasku nawierzchni przy krawężniku. Reszta toru przypominała błotne pole minowe. O walce można było zapomnieć – liczył się start i modlitwa, by nie spaść z motocykla. Nic dziwnego, że już od pierwszych biegów sypały się błędy, upadki i… kartki.


Kowalski – pierwszy na celowniku. Czerwona za upadek!

W 4. biegu Bartłomiej Kowalski po starcie znalazł się między dwoma zawodnikami gospodarzy, a na drugim łuku upadł w kontrolowany sposób. Nie chciał ryzykować dalszej jazdy, ale sędzia dopatrzył się w tym… symulacji! Efekt? Czerwona kartka dla 23-latka i dyskwalifikacja z dalszej części meczu. Wrocławianie oniemieli, a na stadionie zawrzało. Kibice drapali się po głowach: to żużel czy piłka nożna?


Tor jak tor-tura. Łaguta leci jak strzała… prosto w bandę

W 8. biegu mieliśmy już prawdziwy dramat. Artiom Łaguta – jeden z ostatnich liderów Sparty, zaatakował przy bandzie Kacpra Worynę. Stracił kontrolę i z impetem uderzył w dmuchaną bandę. Na torze zrobiło się cicho. Rosjanin długo się nie podnosił, a gdy w końcu zszedł z toru – więcej już się nie pojawił. Od tego momentu Sparta była bez dwóch liderów i w praktyce bez większych szans.


Kolejny akt dramatu: Hellstroem-Baengs, Janowski i… kolejne kartki

W 14. biegu doszło do najgroźniejszego wypadku dnia. Szwed Philip Hellstroem-Baengs zahaczył o tylne koło prowadzącego Macieja Janowskiego i obaj runęli na tor. Kapitan Sparty przeleciał przez kierownicę, lądując twardo przy bandzie. Wściekły, kulejący Janowski rzucił czymś w kierunku komisarza toru i przez kilka minut gorączkowo gestykulował. Gdy chciał wrócić na tor do powtórki – sędzia znów pokazał czerwoną kartkę.

Szwed? Tylko żółta. Oto nowa żużlowa sprawiedliwość…


Cyrk bez namiotu, czyli kończymy ten żart

W tym momencie – zapewne widząc skalę absurdu – sędzia zdecydował się zakończyć mecz. Przy stanie 46:31 dla Włókniarza, spotkanie dobiegło końca… nie w atmosferze sportowej rywalizacji, lecz zmęczenia, frustracji i niedowierzania.


Statystyki, czyli cyfry w cieniu błota

Punktacja:

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa – 46 pkt.

9. Piotr Pawlicki – 6 (1,1,3,1)

10. Wiktor Lampart – 7+1 (3,3,0,1*)

11. Mads Hansen – 7 (0,3,2,2)

12. Philip Hellstroem-Baengs – 7+2 (2*,1,1*,3)

13. Kacper Woryna – 10 (3,2,3,2)

14. Kacper Halkiewicz – 5+1 (1,2*,2)

15. Franciszek Karczewski – 4 (3,w,1)

16. Bartosz Śmigielski – NS

Betard Sparta Wrocław – 31 pkt.

1. Zach Cook – 6+2 (2*,1,1*,2)

2. Daniel Bewley – 8 (0,3,2,3,0)

3. Artiom Łaguta – 5 (3,2,u,-,-)

4. Bartłomiej Kowalski – 0 (w,w,w,w) – czerwona kartka

5. Maciej Janowski – 9 (1,2,3,3) – czerwona kartka

6. Nikodem Mikołajczyk – 3 (2,1,-)

7. Krystian Gręda – 0 (0,0,0,u)

Bieg po biegu:

1. (65,99) Łaguta, Cook, Pawlicki, Hansen – 1:5 – (1:5)

2. (66,85) Karczewski, Mikołajczyk, Halkiewicz, Gręda – 4:2 – (5:7)

3. (66,84) Woryna, Hellstroem-Baengs, Janowski, Bewley – 5:1 – (10:8)

4. (65,87) Lampart, Halkiewicz, Mikołajczyk, Kowalski (w/u – czerwona kartka) – 5:1 – (15:9)

5. (65,11) Hansen, Łaguta, Hellstroem-Baengs, Kowalski (w) – 4:2 – (19:11)

6. (65,65) Bewley, Woryna, Cook, Karczewski (w) – 2:4 – (21:15)

7. (64,36) Lampart, Janowski, Pawlicki, Gręda – 4:2 – (25:17)

8. (65,17) Woryna, Halkiewicz, Kowalski (w), Łaguta (u/2) – 5:0 – (30:17)

9. (64,89) Pawlicki, Bewley, Cook, Lampart – 3:3 – (33:20)

10. (64,70) Janowski, Hansen, Hellstroem-Baengs, Gręda – 3:3 – (36:23)

11. (64,84) Hellstroem-Baengs, Cook, Pawlicki, Kowalski (w) – 4:2 – (40:25)

12. (64,14) Bewley, Hansen, Karczewski, Gręda (u/4) – 3:3 – (43:28)

13. (63,90) Janowski, Woryna, Lampart, Bewley – 3:3 – (46:31)

Sędzia: Bartosz Ignaszewski

Komisarz toru: Tomasz Walczak


Podsumowanie: Żużel po polsku – wstyd, kabaret, niebezpieczeństwo

To, co wydarzyło się w Częstochowie, nie powinno mieć miejsca w profesjonalnej lidze. Brak empatii sędziego, ignorowanie opinii zawodników, skrajnie niebezpieczne warunki torowe i groteskowy teatr kartkowy – to wszystko zostawia za sobą niesmak. Sędzia Ignaszewski będzie miał sporo do wyjaśnienia.

Bo choć wynik trafi do tabeli, to to, co się wydarzyło – trafi na długo do pamięci.


Do sprawy wrócimy. I to nie raz. Bo tu nie chodzi tylko o punkty. Tu chodzi o bezpieczeństwo i życie żużlowców i przyszłość całego żużla, który coraz bardziej okopuje się w niszy, tak że dąży autostradą do samozagłady.