Krono-Plast Włókniarz Częstochowa w meczu 12. kolejki PGE Ekstraligi musiał uznać wyższość Gezet Stali Gorzów, przegrywając na stadionie im. Edwarda Jancarza 36:54. Choć wynik końcowy sugeruje wyraźną przewagę gospodarzy, losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w trzynastym biegu. Drużyna spod Jasnej Góry do końca walczyła o punkt bonusowy, jednak brak dwóch kluczowych zawodników – Piotra Pawlickiego i Madsa Hansena – okazał się nie do nadrobienia.

Po meczu trener częstochowskich „Lwów”, Mariusz Staszewski, nie krył, że sytuacja kadrowa jego zespołu jest wyjątkowo trudna.


Brak dwóch filarów drużyny

– Wiadomo, że będzie nam trudno wygrać, bo jesteśmy bez dwóch zawodników. Te dziury w składzie na chwilę obecną są zbyt duże, żeby je połatać. Czy to ZZ-tką czy taktycznymi. Walczyliśmy do końca, ale w dwóch meczu się nie wygra, choćby nie wiem, co się robiło. Czekamy na powrót Pitera i Madsa, bo bez nich to jest naprawdę trudno.

Już przed spotkaniem było jasne, że Włókniarz staje przed niezwykle trudnym zadaniem. W zespole zabrakło nie tylko Pawlickiego, za którego stosowano zastępstwo zawodnika, ale i skutecznego w ostatnich tygodniach Hansena. W tej sytuacji ciężar zdobywania punktów spoczął głównie na duecie Jason Doyle – Kacper Woryna, którzy łącznie zdobyli aż 27 z 36 „oczek” częstochowian.


Maksymalne rotacje i taktyczne manewry

Po trzecim biegu „Lwy” prowadziły 10:8, jednak Stal szybko przejęła inicjatywę. Trener Staszewski próbował ratować wynik zmianami, sięgając po ZZ-tkę i rezerwy taktyczne, ale margines możliwości okazał się zbyt wąski.

– Rotowaliśmy bardzo mocno. Połowa wypalała, a połowę można było przewidzieć, że nie do końca wypali, bo nazwiska w programie nie kłamią, ale walczyć trzeba i robiliśmy to do końca – powiedział trener gości.

Na biegi nominowane zabrakło już alternatyw poza rezerwami zwykłymi juniorów, co tylko uwypukliło problemy kadrowe częstochowskiej ekipy.


Wiktor Lampart – błysk nadziei i szybkie zgaszenie

W 12. wyścigu błysnął Wiktor Lampart, który jako ZZ za Pawlickiego zdobył niespodziewane trzy punkty, pokonując na dystansie m.in. Huberta Jabłońskiego i Oskara Palucha. Niestety w kolejnym starcie, w którym zastąpił Philipa Hellstroem-Baengsa, przyjechał na ostatniej pozycji.

– Coś drgnęło. Tak naprawdę we dwójkę jechali Doyle i Woryna. Wydawało się, że w pewnym momencie Wiktor coś znalazł i odpali. Niestety, była to jednorazowa przygoda. Nie ma jednej diagnozy. Tor gorzowski jest wymagający, krótki i techniczny. Tym słabszym zawodnikom, którzy mniej razy tu jeździli, jest się trudno dopasować. Nie możemy jednak tłumaczyć Wiktora tak, jak juniorów, bo tych kółek trochę nakręcił. Ta druga część sezonu mu nie wychodzi. Stara się, próbuje, trenuje, silniki zmienia, ale zgubiliśmy jego największy atut, czyli starty – zauważył Staszewski.


Co się dzieje z Lampartem?

Jak dodaje Staszewski, problemy Lamparta nie są incydentalne:

– U Wiktora jest problem, odkąd się cieplej zrobiło. Zgubił starty. Pracujemy nad tym. Wygląda, że jest dużo lepiej, ale za chwilę przychodzi weryfikacja – wyjaśnia szkoleniowiec.


Doświadczenie z Gorzowa – czy pomaga?

Sam Staszewski przez wiele lat reprezentował barwy gorzowskiej Stali, co mogłoby sugerować przewagę taktyczną na torze, który zna doskonale. Jednak jak przyznaje – to nie zawsze przekłada się na wynik drużyny.

– Pewnie, że staram się korzystać ze swojego doświadczenia. Tym bardziej że Krzychu Kasprzak jest w parkingu Philipa i też parę kółek tutaj przejechał. Lat jazdy w Gorzowie we dwóch mamy dużo, ale niestety na wynik to się nie przełożyło – stwierdził.


Kontrowersja z czwartego biegu

Jednym z bardziej zagadkowych momentów meczu była sytuacja z czwartego biegu, kiedy sędzia Bartosz Ignaszewski wykluczył Lamparta z powodu zgubionego elementu żużlowego ubioru.

– Nie wiem, gdzie ten „laczek” leżał. Nawet nie widziałem, jak on spadł i czy był w takim miejscu, że zagrażał zawodnikom czy nie. Nie widziałem, więc nie będę oceniał – skomentował Staszewski.


Co dalej z Włókniarzem?

Piątkowa porażka nie zmieniła zbyt wiele w układzie tabeli – Krono-Plast Włókniarz zajmuje szóste miejsce z dorobkiem 7 punktów, podobnie jak gorzowska Stal, jednak częstochowianie rozegrali jeden mecz mniej. Obie drużyny mogą się jeszcze spotkać w fazie play-down.

– W innym składzie – zakończył z uśmiechem szkoleniowiec drużyny z Częstochowy.