To już ostatnia część wywiadu z Adrianem Kocurem. Dzisiaj min o najmłodszych adeptach speedrowera we Wrocławiu i planach na najbliższą przyszłość.

Na wirażu: Bardzo ważnym elementem budowania i „scalania” drużyny była Szarża camp. Wykazałeś się niesamowitą pomysłowością. Nowi zawodnicy przez trzy dni wspólnego pobytu we Wrocławiu nie mogli narzekać na nudę. Zorganizowano sesję fotograficzną, mogli pościgać się na gokartach, czy też na elektrycznych hulajnogach. Cała drużyna odwiedziła też żaków podczas ich treningu na torze. Skąd czerpiesz pomysły na to wszystko? Czy ktoś ci pomagał w organizacji tego campu?
Adrian Kocur: Pomysł na Szarże Camp wziął się w sumie z Leszna. Unia to w ostatnich kilku latach organizowała i wiedziałem, że jest to fajna sprawa. Zależało mi też na tym abyśmy się wszyscy jeszcze lepiej poznali. Tak jak mówiłem. Atmosfera jest ważnym elementem wyniku drużyny. Chłopacy z pewnością na nudę narzekać nie mogli. Wiem, że każdemu się bardzo podobało i dostali zapewnienie, że w lutym jedziemy na kolejny Camp, tym razem w góry.

Nw: To że „czujesz sport” nie ulega najmniejszej wątpliwości. Pamiętam jak po stwierdzeniu, iż gdyby nie upadek Tomasza Górala na prowadzeniu w jego pierwszym biegu w jego pierwszych zawodach w życiu – to wygrałby indywidualny puchar Polski żaków – ty odpowiedziałeś ze spokojem, „że taki jest właśnie sport”. Stąd moje pytanie – z jakimi oczekiwaniami podchodzisz do sezonu 2021? Czy tak jak podaje wielu znawców – jest z twojej strony „napinka” na złoto?
AK: Wiele osób twierdzi, że chcemy kupić złoto. Ja nie mogę nic na to, kto co myśli lub też mówi i nie chce mi się komuś coś udowadniać. Chcemy pokazać dobry speedrower i jazdę o coś. To właśnie wynik przyciąga kibiców. Nie chce tego robić tylko dla siebie, ale też dla ludzi. Przykro się patrzy na to, że w kilku miastach przychodzi na mecz 10-20 osób. Jeśli ktoś decyduje się na zarządzanie klubem to niech to robi z pasją, a nie z przymusu. Jednak też musi być na to wszystko jakiś pomysł. Naszym celem jest medal. Czy złoto? Byłoby super! Jednak wiem, że w sezonie nie będzie zasady bij mistrza, tylko bij Szarżę. Zdobycie medalu z pewnością pomoże nam w tworzeniu klubu jeszcze lepiej. 

Nw: Wracając do żaków. Oprócz pierwszej drużyny, bardzo duży nacisk kładziesz na najmłodszych. W sezonie, na treningach najmłodszych pojawiało się nawet 30-oro dzieci. Czy taka frekwencja przerosła twoje oczekiwania?
AK: Frekwencja przeszła moje wszelkie oczekiwania. Jest to z pewnością powód do dumy. Będziemy się starać, aby ta frekwencja się utrzymała na poziomie minimum 20 żaków.

Nw: Niejako idąc naprzeciw zapotrzebowaniu najmłodszych na ściganie na torze, stworzyłeś Akademię speedrowera. Czy zdradzisz więcej szczegółów na temat tego projektu? Kiedy planujesz start akademii? Czy już masz wszystko dopięte „na ostatni guzik”?
AK: Planowane wszystko jest na początek stycznia. Na dniach czeka mnie spotkanie jeszcze z Arturem Bujnowskim i wtedy sobie ustalimy pewne sprawy.

Nw: Wśród najmłodszych żaków jest dwóch mogących poszczyć się ogólnopolskimi osiągnięciami. Mam na myśli brązowego medalistę IPP żaków Antka Szymańskiego i złotego medalistę IMP (i drugiego w IPP) Tomasza Górala. W tym sezonie ze względów formalnych startowali dla Lwów Częstochowa. Pamiętam jak podczas pierwszych szarży tych chłopaków na torze wręcz odwracałeś się by nie patrzeć na ich ostrą, ale fair rywalizację. Z czasem przywykłeś do ich walki na torze, a także do walki kolejnych wychowanków  – mam tu na myśli Arka Siwińskiego, Filipa Gorskiego, czy też Benka Koziury. Czy uważasz, ze chłopaki mają predyspozycje do uprawiania tego sportu i warto w nich inwestować? Czy na tą chwilę za wcześnie na takie oceny?
AK: To prawda. Serce szło mi do góry patrząc na ich jazdę, oni się nie bali. Jest potencjał bo to widać. Jeśli speedrower utrzyma się w ich życiu to za 10 lat może być to nasz mocny atut. Uważam, że inwestować warto. Planujemy dla nich cykl zawodów wewnętrznych. Póki co mają się świetnie bawić.

Nw: Gdy w połowie wakacji usłyszałem od ciebie, ze zorganizujesz trzy wakacyjne turnieje dla żaków jakoś nie wierzyłem, że uda się zrealizować to postanowienie. Podobnie było z Grand Prix Wrocławia dla dorosłych. Odbyło się 10 zaplanowanych turniejów. Zawsze dotrzymujesz słowa i doprowadzasz rozpoczęte sprawy do końca?
AK: Dużo osób miało wątpliwości w to wszystko. Przyszedł chłopak, który ma 25 lat i w czasie początku pandemii chce zrobić coś z niczego. Marcin też miał obawy, ale ja to rozumiem. Znał mnie tylko Mateusz Ślęzak, tylko że miałem wtedy jakieś 15 lat. Jeśli coś mówię i obiecuję to chcę, żeby tak było. Były wielkie plany w Rybniku i zrobiła się cisza. U nas to wszystko od samego początku jakoś działało. Mielimy kilka celów na ten rok i uważam, że wszystkie zostały zrealizowane.

Nw: Czy jest jakieś przedsięwzięcie które chciałbyś zrealizować?
AK: Klubowy Puchar Europy i Mistrzostwa Świata na naszym torze. Zrobimy wszystko żeby móc to zorganizować.

Nw: Jakie marzenia – nie tylko speedrowerowe ma Adrian Kocur?
AK: Z pewnością zakończyć temat zdrowia i skupić się jeszcze bardziej na klubie. Jeśli chodzi o marzenia sportowe to jest ich kilka. Z pewnością będę się starać żeby one się powoli spełniały. Jedno już znasz. Nowy, nowoczesny tor speedrowerowy. Chciałbym też bardzo zorganizować Indywidualne Mistrzostwa Polski na  naszym torze i żeby dziesiąte złoto zdobył Marcin. Tutaj w domu na swojej ziemi. Jemu to się należy. I tak mu powiedziałem po finale w Gnieźnie.

Nw: Wybiegając w przyszłość? Gdzie widzi się Adrian Kocur za pięć lat, jak funkcjonuje speedrower w Polsce i w którym miejscu znajduje się Szarża Wrocław?
AK: Widzę się w tym samym miejscu gdzie jestem dzisiaj, tylko mam nadzieje, że klub będzie w pełni profesjonalny. Jeśli chodzi o speedrower w Polsce to mimo wszystko czuję, że w ciągu najbliższych 2-3 lat ta dyscyplina u nas pójdzie mocno do przodu. Jestem tego pewien, jak widzę działania osób w Gnieźnie i Kaszczorku. Czuje, że lepsze czasy też nadchodzą w Ostrowie Wielkopolskim, o ile nikt nie stanie im na przeszkodzie.

Nw: Na zakończenie mogę tylko życzyć wytrwałości w dążeniu do stawianych sobie celów i osiągnięcia największych zaszczytów w speedrowerze.
AK: Dziękuje bardzo. Będziemy mieć to na co sobie zapracujemy. Ogromne słowa uznania dla Wszystkich osób, które nam pomagają. Bez Was nie byłoby tak łatwo. I korzystając z okazji chciałbym bardzo podziękować rodzicom i mojej rodzinie, za wsparcie. Obiecuję wam, że was nie zawiodę!

Prezes Adrian Kocur podczas Memoriału Jakuba Kroczaka 26.09.2020 r.