Dziś trzecia część wywiadu z prezesem Szarży. Adrian Kocur opowiada o budowie składu, samym składzie Szarży i jakimi ogromnymi kwotami przyciągnął zawodników do drużyny…

Na wirażu: Część osób deklarujących wsparcie w funkcjonowaniu klubu, dzięki tobie poczuło ponownie wielką miłość do speedrowera i postanowiło kontynuować przerwane przed laty swoje kariery. Przykładem są tutaj Michał Szmaj, który był trzeci w cyklu turniejów o Grand Prix Wrocławia, ale ostatecznie został menadżerem pierwszej drużyny Szarży,  również Damian Wojczyński, który „wskoczył” do pierwszego składu Szarży, czy też Marek Mutor, mimo dwóch kontuzji z powodzeniem ścigający się na torze. Trener najmłodszych Artur Bujnowski jest zawodnikiem Harpagana Zielona Góra. Nie obawiasz się, że jak tak dalej pójdzie, to nie będziesz miał osób do pomocy w tytanicznej pracy u podstaw w klubie, np. przy organizacji imprez, turniejów, wyjazdów pierwszej drużyny, czy ogólnie rozumianego funkcjonowania klubu?
Adrian Kocu: Nie obawiam się o to. Memoriał bardzo dobrze mi pokazał jak ma co funkcjonować. Z pewnością nie będzie prowizorki. W innych klubach na 2 godziny przed meczem dopiero wszyscy się schodzą i zaczynają przygotowania do meczu. U nas na 120 minut przed prezentacją ma być wszystko dopięte. Jeśli będzie potrzeba to przyjadę na tor z Michałem o godz. 6 rano.

Nw: Przejdźmy może do składu drużyny na występy w CS Superlidze w sezonie 2021. Podsłuchując różne plotki i komentarze dało się słyszeć, iż w klubie Szarża Wrocław rządzi twardo Marcin Szymański i to on wybierał i zatwierdzał zawodników do składu na sezon 2021. My wiemy, że Marcin Szymański wielokrotnie podkreślał, ze chce wrócić do Wrocławia, ale tylko pod warunkiem „czystej głowy” i, ze nie będzie musiał zajmować się sprawami organizacyjnymi. Czy zdradzisz nam jak to było naprawdę? Czy rzeczywiście Martinez stawiał warunki co do zawodników mających występować w sezonie 2021 w Szarży Wrocław?
AK: Ja się na nowo odnajduję w tym sporcie. Z Marcinem na początku sobie szczerze porozmawialiśmy i wiedziałem w jakim zakresie mogę na Marcina liczyć. Na początku było mi trochę głupio bo dzwoniłem do niego kilka razy dziennie i prosiłem go o jakąś poradę, albo pytałem jakby on pewne sprawy widział. Mogłem i nadal mogę na niego liczyć, ale nabrałem już pewnego doświadczenia. Dużo tutaj pomaga Michał Szmaj. Możemy obaj na siebie liczyć. Marcin nie stawiał jakiś żadnych warunków co do zawodników. Jedynym warunkiem było to, żeby to byli zawodnicy, którzy trenują. Prawdą jest to, że większość nazwisk była z nim konsultowana, ale w zasadzie Ci zawodnicy o których my rozmawialiśmy to nie znaleźli się w kadrze na sezon 2021. Plan na zespół był w sumie trochę inny. W lipcu zrobiłem sobie listę zawodników, których chętnie bym widział na przyszły rok. Był tam np. Kamil Niemiec, ale wydawało mi się, że ten chłopak nie jest do wyciągnięcia tym bardziej, że była jakaś opcja klubu w Rybniku, więc nawet nie poruszałem tematu z Kamilem.
Dużo się jednak zmieniło za sprawą Mateusza Packa w październiku. Okazało się, że jest jednak szansa. Postanowiłem wtedy po 2 dniach pojechać do Rybnika i porozmawiać z Kamilem. Uznaliśmy, że Kamil dostanie tydzień czasu do namysłu bo jeśli nie to muszę działać dalej. Po tygodniu napisałem, ale poprosił o jeszcze trochę czasu. W międzyczasie poznałem też powód dla którego Kamil nie wie co ma zrobić. Zaproponowałem mu wtedy coś żeby pewne sprawy odczuł w jak najmniejszy sposób. Jednak była cisza i byłem już nawet przekonany, że Kamil zostanie w Śląsku. Muszę powiedzieć, że gdyby ten transfer nam się nie udał to bardzo bym mocno żałował, ale cieszę się, że Kamil jest z nami.

Nw: Michał Szmaj stwierdził, że wspólnie wiele godzin przedyskutowaliście nad kształtem składu drużyny na sezon 2021. Czy nowy menadżer jest równie mocno zaangażowany w drużynę tak jak ty?
AK: Michał jest bardzo zaangażowany w klub. Wiadomo ma rodzinę, więc mi jest trochę łatwiej, ale gdyby nie on, to byłoby ciężko. Dlatego dziękuję mu, że jest. Wsparciem dla nas są również jego najbliżsi, którzy są z nami. Mamusia, Agata, Kasia i Paweł. Pomagają jak tylko mogą.

Nw: Wiem, że budowa drużyny to bardzo złożony proces. Pamiętam jak około miesiąca przed ogłoszeniem ostatecznego składu, byłeś bardzo zdenerwowany faktem, iż w drużynie będą Martinez i Mateusz wraz z powracającymi po latach zawodnikami oraz z własnymi wychowankami. Co sprawiło, ze w bardzo krótkim czasie nastąpił zwrot w budowie składu ad. 2021 o 180 stopni? Ile ciebie to kosztowało zdrowia, wysiłku?
AK: Nie byłem zdenerwowany tym, że może nie być dobrego składu. Bardziej byłem wkurzony na inną sprawę, ale tak jak powiedziałem wcześniej, rozmowy z zawodnikami dużo mnie nauczyły. Mimo, że na początku wizja składu była zupełnie inna to wiem, że wybraliśmy bardzo dobrze. Pokazał to Camp, który zorganizowaliśmy. Był kiedyś jakiś konflikt na linii Ślęzak – Grabowski. Podczas tych trzech dni dogadywali się świetnie. Nawet na początku miałem pomysł żeby zabrać ich do osobnego pokoju. Po to aby wszystko sobie wyjaśnili, ale jak widziałem jak się dogadują to stwierdziłem, że to już jest za nimi. Dzisiaj są w jednej drużynie. Zbudowanie zespołu kosztowało mnie w sumie dużo wysiłku, kilka nocy  z małą ilością snu i przejechania wielu kilometrów po Polsce, ale jestem mega zadowolony z tego składu. W chwili kiedy mieliśmy spotkanie klubowe na którym powiedziałem, że może być ciężko ze składem to prawda, wszystko stanęło w miejscu, jednak kilka dni później ruszyło wszystko bardzo mocno i efekt mamy dzisiaj patrząc na skład.

Nw: Czym podkupiłeś zawodników / 🙂 / by startowali w szarży Wrocław w sezonie 2021?
AK: Mówienie, że podkupiłem zawodników jest śmieszne. Nazywanie ich złotówkami itp. Również. Ale żyjemy w kraju, gdzie ludzie mają mentalność zazdrości jeśli komuś coś się udaje. Przecież płacenie w speedrowerze nie jest żadną nowością, również w tych klubach, które teraz tako mocno krzyczą. Tylko, że tam się wybiera jednego, dwóch zawodników, którzy są traktowani lepiej, a ja powiedziałem sobie, że wszystkich będę traktować tak samo. W tym jest coś złego? Otóż nie. W taki sposób buduje się również atmosferę, a ona ma wpływ na wynik drużyny.

Nw: W „środowisku” krążą legendy o wysokich kwotach pieniężnych przeznaczonych dla zawodników startujących we Wrocławiu w przyszłym sezonie. Jak skomentujesz te pogłoski?
AK: Tak kwoty są zabójcze. Na końcu przestałem się dziwić, że ktoś liczył na więcej jak usłyszał jakieś plotki. Jak Paweł Woźny powiedział mi po meczu finałowym w Gnieźnie jakie chodzą plotki o proponowanych przez nas stawkach, to nie wiedziałem co mam powiedzieć. Jest pandemia. Jesteśmy klubem, który buduje wszystko od zera. Jeśli chodzi o budżet to są wersje A, B i C. Rozmawiając z chłopakami kierowałem się opcją C, czyli najgorszą. Nie będę komuś obiecywać czegoś, czego nie mam. Nie będę w lipcu przed nimi uciekać. Proponowałem tyle ile miałem. To, że z każdym tygodniem ten budżet staje się coraz większy to mnie to ogromnie cieszy. Ale myślę już powoli o sezonie 2022.

Nw: Czy zdradzisz kulisy pozyskania Macieja Ganczarka, Damina Natońskiego, zawodników ze Śląska czy też bardzo młodego Pawła Szkudlarka? No i największa bomba transferowa – człowiek od podawania wody w Szarży czyli Bartosz Grabowski – jak to się robi, że kolejny mistrz świata wystartuje we wrocławskiej ekipie?
AK: O tym to byśmy mogli wydać małą książkę, która by się dobrze sprzedała. Ile to plotek poszło w Polskę. Byli tacy, co wiedzieli lepiej od nas z kim rozmawiamy i co komu proponujemy. No, ale po kolei.
Z Maciejem miałem kontakt gdzieś tam od początku. Spotkaliśmy się jak był w Polsce. Wpadł wtedy przy okazji na Drużynowe Mistrzostwa Wrocławia. Myślę, że on sam wtedy uwierzył w to, że coś tu rzeczywiście może powstać. Rozmowa z Maćkiem była krótka. Nie wiem co przyniesie nam sezon jeśli chodzi  o tego zawodnika. To wszystko zależy od pandemii, ale myślę, że Maćka zobaczymy w barwach Szarży. Zrobię wszystko aby pojawił się w jednym mieście, na pewnym spotkaniu ligowym.

Damian Natoński od samego początku pytał o możliwość jazdy we Wrocławiu. Widzieliśmy się praktycznie na jakiś meczach dwa razy w miesiącu. Jednak nie rozmawialiśmy nigdy konkretnie. Sam nie wiedziałem jak będą wyglądać schematy składów. Damian przyjechał na początku listopada do Wrocławia. Dostał ofertę jak reszta chłopaków. Rozmawialiśmy o tym czego ja oczekuję, ale wiem też czego chce Damian.
Paweł Szkudlarek to najdłuższa telenowela jeśli chodzi o plotki. Przyjechał kilka razy w maju do Wrocławia i już wtedy wszyscy widzieli Pawła w naszym klubie. My nie możemy nikomu zabronić jazdy na naszym torze. Z pewnością nie na Krajewskiego. Rodzice Pawła myśleli o odejściu z Ostrowa po sezonie 2020. Powiedziałem im kiedyś tylko, że jeśli będą chcieć – to miejsce dla Pawła będzie. Jednak przez cały sezon była cisza i szczerze mówiąc myślałem, że Paweł zostanie w Ostrowie. To co się stało na linii Wiraż – Paweł to już ich wewnętrzna sprawa. Trzy tygodnie temu dostałem zapytanie od taty Pawła, czy jeśli będzie taka potrzeba, to czy znajdzie się dla niego miejsce we Wrocławiu. Spotkaliśmy się bez Pawła. Przedstawiłem jak ma to wyglądać, ale decyzja należała już do rodziny Szkudlarków. Zdecydowali, że z jakiś powodów chcą odejść z Ostrowa. Ofert mieli kilka. Brali tylko pod uwagę Ostrów lub Wrocław.
Bartek to w sumie zabawna historia. Znalazł się on na liście zawodników, którzy może dołączą do zespołu, ale miał to być tylko mały żart. W tym dniu dogadaliśmy się właśnie z Damianem Natońskim. Późnym wieczorem napisał do mnie Marcin i wysłał pewne zdjęcie rozmowy. Po czym napisał mi, że chyba Bartek byłby zainteresowany jazdą we Wrocławiu i zadał mi pytanie co ja na to? W tym dniu powiedziałem, że kadra open i U23 jest zamknięta, ale jednak przy nazwisku Bartka nie można przejść obojętnie. Umówiłem się z Marcinem, że na drugi dzień zadzwonię do Graba i zapytam jakby on to widział. Po rozmowie z nim, poprosiłem resztę chłopaków, o to żebyśmy przedyskutowali jeden temat. Powiedziałem, że pojawiła się opcja Bartka, ale chce wiedzieć co oni myślą na ten temat. Stwierdzili, że takie nazwisko będzie tylko wartością dodatnią tego składu. 11 listopada spotkaliśmy się we Wrocławiu i uzgodniliśmy konkretne warunki współpracy. I tak to w sumie wszystko wyglądało. Marcin Szymański byli pewniakami z automatu, natomiast z Mateuszem Packiem wstępnie dogadaliśmy się w sierpniu.

Nw: W pierwszej drużynie jest Franek Lignowski – kompletny debiutant. Chłopak ma już jednak 20 lat. Jak widzisz jego miejsce w drużynie? Uważasz, że sprosta wymogom CS Superligi?
AK: We Franku jest potencjał. Strasznie żałuje, że nie jest on o kilka lat młodszy. Robi jednak ogromnie postępy. Ten chłopak zaskakuje mnie najbardziej. Ma pewne złe nawyki, ale zaraz trafia pod skrzydła Mateusza Ślęzaka i mam nadzieje, że będzie lepiej. Jego cel na 2021 to zdobywanie doświadczenia z innymi.

Nw: W sezonie 2021 będziesz miał w drużynie parę gwiazd – w tym dwóch indywidualnych mistrzów świata. Uważasz, że elementy tej personalnej układanki uda się tak poukładać, że ci nowi zawodnicy będą stanowić silną drużynę, że nie będą rywalizować ze sobą, tylko z przeciwnikami?
AK: Po dojściu do składu Bartka Grabowskiego zaproponowałem reszcie pewien zapis w kontrakcie. Nikt pokrzywdzony nie będzie. Mam ustalenia ze wszystkimi i wiemy już mniej więcej jak to będzie wyglądać. Jednak wszyscy muszą jechać na jakimś poziomie, bo inaczej ten dodatkowy zapis w kontrakcie nie będzie obowiązywać. Rozmawialiśmy też podczas Campu i chłopacy wiedzą jak ma to wszystko mniej więcej wyglądać. Wiadomo, że sezon i tak pewne rzeczy zweryfikuje.

cdn…