Nie milkną echa po przegranym w niedzielę 07.07.br przez Unię Leszno meczu ze Spartą Wrocław. Wielu miejscowych kibiców? Zaklina rzeczywistość i twardo uważa, że tor był przygotowany przez gospodarzy należycie, a to „komisarz toru zepsuł nawierzchnię celowo, by zwiększyć szansę na wygraną Spartan w tym meczu”.

Większych bzdur dawno nie czytaliśmy. Cóż. Skoro ta cała liga jest „be” – trzeba przygotowywać regulaminowe tory, a później jeszcze – biorąc niemałe pieniądze od Canal+ za transmisje telewizyjne, trzeba jeszcze pojawiać się w mix zonie na pomeczowej konferencji.

Ubiegłoroczny „występek” Wrocławian został szeroko komentowany, a wrocławski klub ukarany. Dodatkowo Sparta musiała przeprosić kibiców za brak jej przedstawiciela na pomeczowej konferencji.

Jeśli komuś nie odpowiadają reguły – nie musi uczestniczyć w tej grze. Bardzo proste. Niestety w przypadku Unii Leszno wszystko jest dobrze, jak się wygrywa. Gdy przychodzą porażki, szczególnie te na własnym torze, to już bardzo boli.

Przegrywać też trzeba umieć z klasą. Niestety działacze Unii Leszno kolejny raz zakpili sobie z kibiców. Pierwszy raz przygotowując nieregulaminowy tor do zawodów. Był to strzał w kolano. Zazwyczaj jeżdżący bardzo szybko i skutecznie po zewnętrznej Janusz Kołodziej, w meczu przeciwko Sparcie praktycznie nie istniał. Być może było to wynikiem jego upadku, po podcięciu go przez Dana Bewleya. No cóż młody zawodnik Sparty celowo wjechał w koleinę, by się napędzić. Nie przewidział, że ta koleina będzie tak zdradliwa.

Ale i gospodarze wpadli we własne sidła. W ostatnim biegu w koleinę na drugim łuku wpadł były indywidualny mistrz świata, doświadczony zawodnik – Jason Doyle. Upadł i z impetem uderzył w „dmuchańca”.

Tak przygotowany przez gospodarzy tor nie sprzyjał walce na torze. Zawodnicy zazwyczaj jeździli gęsiego. Młody Damian Ratajczak w telewizyjnym wywiadzie podczas meczu przyznał otwarcie, że lubi jeździć po zewnętrznej części toru, ale nawierzchnia jest tak przygotowana, że trzeba jechać przy krawężniku.

Kolejny raz przedstawiciele Unii Leszno zakpili sobie z kibiców, gdy nie pojawił się żaden przedstawiciel tego klubu na pomeczowej konferencji. Cóż – wyszło „one men – Magic – show”.

Ciekawe, czy któryś z działaczy zastanowił się wydając polecenie zakazu pojawienia się w mix-zonie, iż to z telewizji spora część pieniędzy zasila klubowe konto. A w przyszłym sezonie te pieniądze dla klubu będę jeszcze większe. Trzeba to zrozumieć – ten kto płaci to wymaga. I z tym się nie dyskutuje.

Wielkopolska „gościnność” wyszła po przygotowaniu sektora gości do oglądania meczu. Okazuje się, że kibice – w tym przypadku Sparty Wrocław – płacący za bilet, by oglądać widowisko sportowe na stadionie, mieli wspaniały widok na balony reklamowe sponsorów klubu z Leszna.

Włodarze Unii Leszno – w obecnych czasach, gdy sprzedaż biletów odbywa się internetowo – doskonale wiedzieli ilu kibiców z Wrocławia przyjedzie na mecz. Nietrudno więc przygotować sektor gości tak, żeby kibice przyjezdni mogli w normalnych warunkach obejrzeć mecz.

Niestety widoczność na tor (sam start) pół sektora gości zasłaniały balony reklamowe. Kibice chcący oglądać mecz – a po to jedzie się przecież za swoją drużyną do innego miasta – musieli tłoczyć się w części, w której reklamy ustawione przez gospodarzy nie zasłaniały im widoku.

Naprawdę wystarczy odrobina dobrej woli – by kibice mogli ogląd zawodników ścigających się na torze – a nie reklamy sponsorów klubu. Te przecież można ustawić tak – by nie zasłaniały z połowy sektora widoku na tor…

Szanujmy się nawzajem. Tak jak szanują własne kości zawodnicy ścigający się na torze (no może z małymi wyjątkami). Maciej Janowski przyjaźni się z braćmi Pawlickimi, ale to nie przeszkadza im toczyć ostrą, ale fair walkę na torze. Przykład takiej rywalizacji mieliśmy okazję oglądać na Smoczyku w niedzielę, gdy walka między Maciejem Janowski a Piotrem Pawlickim, odbywała się „na żyletki”.

Mamy najlepszą żużlową ligę na świecie. Niech więc mecze ligowe będą widowiskami na najwyższym (światowym) poziomie, a kibice niech oglądają rywalizację żużlowców w warunkach godnych najlepszej ligi świata.

I na zakończenie dla wszystkich pod rozwagę. Zawody żużlowe to tylko sport, nic innego.

Fotografie: media społecznościowe kibiców Sparty Wrocław