Jason Doyle jest jednym z najbardziej utytułowanych i rozpoznawalnych zawodników współczesnego żużla. Mistrz świata Speedway Grand Prix z 2017 roku, dwukrotny złoty medalista Speedway of Nations, od lat stanowi filar reprezentacji Australii. Teraz jednak staje przed wyzwaniem, które może na zawsze zapisać jego nazwisko w historii dyscypliny.
Latem w Warszawie Doyle będzie miał szansę sięgnąć po jedyny brakujący tytuł mistrzowski XXI wieku w swojej kolekcji – złoto FIM Speedway World Cup.
Jedyny brakujący element kolekcji
Jeśli selekcjoner reprezentacji Australii Mark Lemon powoła Jasona Doyle’a do składu na finał PZM FIM Speedway World Cup, który odbędzie się 29 sierpnia na PGE Narodowym w Warszawie, Australijczyk może zostać pierwszym zawodnikiem w nowożytnej historii żużla, który skompletuje wielki hat-trick tytułów mistrzowskich:
- mistrz świata Speedway Grand Prix (SGP),
- mistrz świata drużyn narodowych Speedway of Nations (SON),
- mistrz świata Speedway World Cup (SWC).
Takiego wyniku do tej pory nie udało się osiągnąć żadnemu zawodnikowi w erze nowoczesnego żużla.
Australia wróciła na szczyt… ale nie w World Cup
Australijczycy przerwali 20-letnie oczekiwanie na drużynowy tytuł mistrzowski w 2022 roku, wygrywając Speedway of Nations w Vojens. Następnie obronili złoto w październiku ubiegłego roku w Toruniu, co automatycznie zapewniło im awans do tegorocznego finału PZM FIM SWC w Warszawie.
Jednocześnie Australia nie wygrała Speedway World Cup od 2002 roku, co sprawia, że dla całej reprezentacji – i samego Doyle’a – warszawski finał ma wyjątkowe znaczenie.
„To medal, który wymykał mi się przez całe lata”
Jason Doyle nie ukrywa, jak bardzo zależy mu na tym starcie i na szansie zapisania się w historii. W swoich wypowiedziach mówi o tym wprost:
– Bardzo chciałbym zdobyć ten złoty medal i zostać pierwszym zawodnikiem, który wygra wszystkie trzy. Speedway World Cup to tytuł, który wymykał mi się przez tak długi czas.
Australijczyk przyznaje, że mimo wielu lat startów nigdy nie stanął na najwyższym stopniu podium w tych rozgrywkach:
– Czekam na to z niecierpliwością. Nigdy nie wygrałem Pucharu Świata. Mam na koncie kilka brązowych medali. Nie mieliśmy nawet srebra, odkąd jestem częścią tej reprezentacji.
Warszawa, dziesiątki tysięcy kibiców i wielka scena
Finał Speedway World Cup odbędzie się na jednym z największych stadionów w Europie – PGE Narodowym, przy wypełnionych trybunach i wyjątkowej oprawie. Dla Doyle’a to dodatkowy element motywacyjny:
– Jeśli to ma być nasz moment, to jaki to byłby moment – wygrać w Warszawie, przed dziesiątkami tysięcy kibiców. Żużel w formule Pucharu Świata jest mi bardzo bliski i wiemy, że to będzie wielkie wydarzenie. Mam nadzieję, że będzie to bardzo dobry turniej dla reprezentacji Australii. Obym był jego częścią. Zobaczymy, czy Lemo (Mark Lemon – dop. red.) mnie wybierze.
Faworyci? Australia ma argumenty
Reprezentacja Australii przystąpi do finału w Warszawie jako jedna z głównych kandydatek do zwycięstwa. W jej potencjalnym składzie znajdują się zawodnicy, którzy świetnie znają tor na PGE Narodowym.
- Jason Doyle, Jack Holder i Max Fricke są byłymi zwycięzcami rund Grand Prix w Warszawie,
- aktualny numer dwa światowego rankingu, Brady Kurtz, zajął drugie miejsce w zeszłorocznym Grand Prix w Warszawie.
To sprawia, że techniczny, wymagający tor w stolicy Polski teoretycznie sprzyja Australijczykom.
Polska publiczność i specyfika stadionu
Doyle ma jednak pełną świadomość, że gospodarze będą mieli ogromne wsparcie z trybun. Jednocześnie zwraca uwagę na specyfikę obiektu:
– Dla polskich zawodników będzie to lepsze miejsce, bo jadą u siebie. Ale jest też druga strona medalu – nie mogą trenować na tym torze tak często, jak są do tego przyzwyczajeni, ponieważ to stadion zadaszony. Mogą trenować dokładnie tyle samo co my.
Medal, który może zmienić historię
Dla Jasona Doyle’a Speedway World Cup pozostaje jedynym brakującym elementem w mistrzowskiej układance. Jeśli otrzyma powołanie i jeśli Australia stanie na najwyższym stopniu podium 29 sierpnia w Warszawie, Australijczyk dokona czegoś, czego nie zrobił jeszcze nikt w nowoczesnej historii żużla.
To nie tylko walka o medal. To walka o miejsce w absolutnym panteonie sław tej dyscypliny.
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix






