Od wielu miesięcy nazwisko Taia Woffindena regularnie powraca w żużlowych dyskusjach, choć Brytyjczyk nie pojawił się jeszcze na ligowym torze w Polsce. Trzykrotny indywidualny mistrz świata, jeden z najbardziej rozpoznawalnych zawodników swojej generacji, ponownie znalazł się w centrum uwagi – tym razem nie tylko ze względu na sportowe decyzje, ale także na narrację, jaka zaczęła wokół niego narastać.

W obronie Woffindena i jego miejsca w żużlu zdecydowanie stanął Marian Maślanka – były prezes Włókniarza Częstochowa, wieloletni działacz i obserwator światowego speedwaya. W rozmowie z WP SportoweFakty przedstawił perspektywę, która wykracza daleko poza bieżące wyniki i tabelę Grand Prix.


Powrót po ciszy i kontrakt w Ostrowie

Tai Woffinden od półtora roku nie wystąpił w meczu ligowym na polskich torach. Mimo to przed sezonem 2026 podpisał kontrakt z Moonfin Malesą Ostrów. Klub zdecydował się na zakontraktowanie zawodnika o ogromnym dorobku, ale też z trudną, naznaczoną przerwami historią ostatnich miesięcy.

Co więcej, Brytyjczyk otrzymał stałą dziką kartę na starty w cyklu Speedway Grand Prix. Decyzja ta wywołała liczne komentarze i pytania – zarówno o jego dyspozycję sportową, jak i realną gotowość do rywalizacji na najwyższym poziomie.

W ostatnich tygodniach zrobiło się wokół Woffindena głośno, choć sam zawodnik przebywał po prostu w Australii, gdzie realizował plan przygotowań do sezonu.


Plotki, rezygnacja z Grand Prix i stanowcza reakcja zawodnika

W przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się informacje sugerujące, że Tai Woffinden może zrezygnować z występów w Indywidualnych Mistrzostwach Świata. Pojawiły się również spekulacje, jakoby mógł nie zdążyć na pierwsze mecze swojej polskiej drużyny.

Sam zainteresowany odniósł się do tych doniesień bardzo emocjonalnie w rozmowie z brytyjskim magazynem „Speedway Star”.

– Krąży teraz mnóstwo plotek. Do tego stopnia, że zadzwonił do mnie klub ze Szwecji, odezwał się klub z Polski, a w tym tygodniu kontaktował się nawet mój były polski klub, żeby zapytać, co się ze mną dzieje. Ktoś napisał do mnie z pytaniem: „Czy możemy zrobić wywiad o twoim stanie zdrowia?”. Odpowiedziałem: „Nie ma żadnego problemu zdrowotnego”. Nie wiem, kto to zaczął, ale jest to kompletne pier***** –** grzmiał Woffinden.

To jedna z najmocniejszych publicznych wypowiedzi Brytyjczyka od dłuższego czasu, pokazująca skalę frustracji wobec narastających spekulacji.


Marian Maślanka: „Postać wybiegająca poza ramy żużlowe”

Zupełnie inaczej na sytuację patrzy Marian Maślanka. Były prezes Włókniarza nie tylko nie kwestionuje sensu powrotu Woffindena, ale wręcz podkreśla jego wyjątkową rolę dla całej dyscypliny.

– To postać wybiegająca poza ramy żużlowe. Ta cała tworząca się wokół niego otoczka jest zbędna. Myślę, że potrzeba nam ludzi, którzy z takiego nieszczęścia wychodzą i zawzięcie trenują. Życzę, żeby mu się udało. To będzie również przykład dla innych żużlowców oraz sportowców, że jeżeli on mógł, to i oni mogą – mówi Maślanka w rozmowie z WP SportoweFakty.

W jego opinii historia Woffindena ma wartość znacznie większą niż pojedynczy sezon czy klasyfikacja generalna Grand Prix.


Trudne początki mistrza świata

Maślanka przypomina, że obecne wątpliwości wokół Woffindena nie są pierwszym momentem, w którym Brytyjczyk musiał mierzyć się z kryzysem.

W 2010 roku Tai Woffinden zadebiutował jako stały uczestnik cyklu Grand Prix. Sezon zakończył z dorobkiem 49 punktów i dopiero 14. miejscem w klasyfikacji generalnej.

– Strasznie to przeżywał. Był także trochę oszukany przez niektóre osoby, które miał w teamie. Po tym niewiarygodnie mocno trenował w Wielkiej Brytanii, zawziął się. I z tego dołka doszedł do bycia trzykrotnym mistrzem świata – wspomina były prezes Włókniarza.

To właśnie ten element – zdolność wychodzenia z kryzysów – Maślanka uważa za kluczowy w ocenie obecnej sytuacji zawodnika.


Wizja, misja i relacja z kibicami

Marian Maślanka zwraca również uwagę na coś, co rzadko bywa mierzone statystykami – relację Woffindena z kibicami i jego podejście do promocji żużla.

– On ma pewną wizję i misję. Gdy byłem na Grand Prix w Auckland, widziałem, jak w trakcie treningu chodził wśród kibiców, podpisywał im autografy i robił sobie z nimi zdjęcia. Mówiłem mu wtedy: „Tai, teraz jest czas na trening, już daj spokój”. Odpowiedział mi, że mam spojrzeć jak ci ludzie to chłoną i zaznaczał, jak jest to dla żużla potrzebne – podsumowuje Maślanka.

To właśnie ten aspekt – zdaniem byłego działacza – sprawia, że Woffinden pozostaje postacią niezwykle ważną dla całej dyscypliny, niezależnie od bieżących wyników.


Powrót, który wykracza poza sport

Historia Taia Woffindena w sezonie 2026 nie będzie jedynie opowieścią o punktach, średnich i miejscach w tabeli. To powrót zawodnika, który dla jednych jest ryzykiem sportowym, a dla innych – symbolem wytrwałości, odwagi i charakteru.

Jak podkreśla Marian Maślanka, żużel potrzebuje takich postaci. Nie tylko mistrzów na torze, ale ludzi, których droga inspiruje innych – zarówno zawodników, jak i kibiców.

Zdjęcie: publiczny FB Tai Woffinden