Początek maja 2026 roku należał do Daniel Bewley. Brytyjski zawodnik zanotował znakomity weekend, który tylko potwierdził jego rosnącą pozycję w światowym żużlu. Drugie miejsce w inauguracyjnej rundzie cyklu Speedway Grand Prix w niemieckim Landshut oraz solidny występ dzień później w barwach Betard Sparta Wrocław sprawiły, że o Bewleyu znów zrobiło się głośno.


Landshut: blisko perfekcji i wielkiego zwycięstwa

W sobotni wieczór na torze w Landshut Bewley był o krok od triumfu w pierwszej rundzie Grand Prix sezonu. Brytyjczyk imponował skutecznością i szybkością, wygrywając pięć swoich wyścigów w fazie zasadniczej i pewnie meldując się w finale.

Ostatecznie musiał uznać wyższość Kacper Woryna, który sięgnął po swoje pierwsze zwycięstwo w cyklu. Bewley zakończył zawody na drugim miejscu, ale jego postawa była jednym z największych pozytywów inauguracji sezonu.

Co więcej, był bliski wyjątkowego osiągnięcia – kompletu zwycięstw w turnieju, co w erze Grand Prix zdarza się niezwykle rzadko.


Wrocław: szukanie ustawień i ważne punkty

Zaledwie kilkanaście godzin później Bewley znów stanął pod taśmą – tym razem w meczu 4. rundy PGE Ekstraliga, w którym Betard Sparta Wrocław pokonała Fogo Unia Leszno 50:40.

Spotkanie było bardziej wyrównane, niż wskazuje wynik końcowy, a sam Bewley musiał zmagać się z problemami sprzętowymi na początku zawodów. Ostatecznie zakończył mecz z dorobkiem 8 punktów i 2 bonusów (w pięciu startach), dokładając istotne „oczka” do zwycięstwa drużyny.

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Artiom Łaguta, który zdobył komplet punktów, natomiast w ekipie gości wyróżnił się Piotr Pawlicki (13+2 w siedmiu wyścigach).


Kluczowy moment – zmiana sprzętu

Bewley nie ukrywał po meczu, że początek zawodów nie układał się po jego myśli. Decydująca okazała się zmiana motocykla i ustawień przed trzecim startem.

Tak opisał to w wypowiedzi dla ekstraliga.pl:

„To prawda. Popełniliśmy błąd przy doborze sprzętu na mój pierwszy oraz drugi bieg. W trzecim starcie na zmienionym motocyklu poczułem, że mamy to, czego szukaliśmy od początku.”


Uniwersalność jako największy atut

Brytyjczyk od lat słynie z widowiskowej jazdy przy samej bandzie, jednak – jak sam podkreśla – potrafi dostosować się do każdych warunków.

„W sumie to nie ma znaczenia. Mogę się ścigać na każdej nawierzchni, na każdym torze. Po prostu było to może bardziej widoczne ponieważ na początku rzeczywiście miałem problem ze znalezieniem szybkości po wewnętrznej. Najlepiej, gdy wszystko działa od początku, ale nie zawsze się trafi.”

To właśnie ta wszechstronność sprawia, że Bewley jest dziś jednym z najbardziej nieprzewidywalnych i groźnych zawodników w stawce.


Bez zmęczenia mimo intensywnego kalendarza

Weekend Bewleya był wyjątkowo wymagający – starty dzień po dniu, w różnych krajach i warunkach torowych. Mimo to zawodnik nie odczuwa zmęczenia.

„Absolutnie nie jestem zmęczony.”

„Gdybym się w danym dniu nie ścigał w zawodach, to zapewne spędzałbym czas na treningu, który zmęczyłby mnie bardziej niż te zawody (śmiech). Uwielbiam się ścigać. Gdy nie ma żużla, to wsiadam na motocross i w ten sposób trenuję. Potrzebuję jazdy i adrenaliny.”


Grand Prix w Landshut – odpowiedź na krytykę nawierzchni

Pierwsza runda SGP wywołała mieszane opinie wśród zawodników, szczególnie jeśli chodzi o stan toru. Bewley patrzył jednak na to zupełnie inaczej:

„Pozostali nie są mną (śmiech). A tak serio, jeżeli oglądaliście zawody w telewizji, to rzeczywiście pierwsza połowa turnieju mogła wydawać się nudna. Potem natomiast działo się mega dużo. Na tyle dużo, że uważam, że to było jedno z lepszych Grand Prix od dłuższego czasu.”


Kolejne wyzwania już za kilka dni

Sezon dopiero się rozpędza, a przed Bewleyem kolejne wymagające starty – zarówno w Grand Prix, jak i w lidze. Już wkrótce Spartę czeka trudny wyjazd do Lublina.

„Cóż, korzystałem z silników, które miałem w Landshut i poniosły nas do zwycięstwa. Mam nadzieję, że w Lublinie będzie podobnie.”


Forma, która robi różnicę

Druga lokata w pierwszej rundzie cyklu Speedway Grand Prix i solidny występ w Ekstralidze to sygnał, że Bewley wszedł w sezon 2026 w znakomitej dyspozycji.

Jeśli utrzyma ten poziom, może nie tylko regularnie meldować się na podium w cyklu SGP, ale również być jednym z liderów walki o najważniejsze trofea – zarówno indywidualnie, jak i drużynowo.

A patrząc na jego podejście – jedno jest pewne: to dopiero początek.

Źródło: ekstraliga.pl
Zdjęcie: Maciej Trubisz