W Lesznie szykuje się kolejna zmiana na szczycie klubu. Józef Dworakowski, który w nadzwyczajnych okolicznościach wrócił do Fogo Unii Leszno i miał pomóc jej przejść przez jeden z najtrudniejszych momentów organizacyjnych, nie zamierza kontynuować pracy na stanowisku prezesa po zakończeniu procesu licencyjnego. Padła również propozycja powrotu do zarządu Piotra Rusieckiego. Były sternik klubu nie zdecydował się jednak jej przyjąć. Wśród nazwisk pojawiających się w kontekście przyszłości Unii jest Rafał Dobrucki, obecny dyrektor klubu.
To może być jedna z ważniejszych zmian organizacyjnych w Fogo Unii Leszno w ostatnim czasie. Klub, który jeszcze niedawno znalazł się w wyjątkowo trudnym położeniu, przechodzi przez kolejną fazę porządkowania swoich struktur.
Józef Dworakowski wrócił na stanowisko prezesa po tym, jak służby zatrzymały Piotra Rusieckiego. Jego zadanie było jasno określone: pomóc utrzymać drużynę w PGE Ekstralidze oraz zadbać o płynność finansową klubu. Oba cele udało się zrealizować. Unia wystartowała w rozgrywkach najwyższej ligi żużlowej jako beniaminek i awansowała do fazy play-off.
Dworakowski od początku deklarował jednak, że jego powrót ma charakter czasowy. Teraz ta deklaracja została ponownie potwierdzona.
Dworakowski odejdzie po zakończeniu procesu licencyjnego
Marek Ślotała, wiceprezes Fogo Unii Leszno, mówił o przyszłości prezesa podczas rozmowy w Radiu Elka. Jak podkreślił, kwestia ta była przedmiotem rozmów również na spotkaniu akcjonariuszy z prezydentem Leszna, które odbyło się 25 sierpnia.
— Taka była deklaracja Józefa Dworakowskiego i dlatego też ja jestem w klubie. Wróciliśmy po 10 latach do Unii w sytuacji nadzwyczajnej. Na dziś, żeby uciąć spekulacje, które słyszymy w mediach, to w gronie akcjonariuszy, jak i na spotkaniu akcjonariuszy z prezydentem Leszna, które odbyło się 25 sierpnia, prezes Dworakowski podtrzymał deklarację. Oświadczył, że po zakończeniu procesu licencyjnego nie zamierza kontynuować pracy na stanowisku prezesa klubu — powiedział Marek Ślotała w Radiu Elka.
To oznacza, że jeśli deklaracja zostanie zrealizowana, w Unii dojdzie do zmiany osoby kierującej klubem. Dworakowski miał pojawić się w strukturach w sytuacji nadzwyczajnej i właśnie w takim, czasowym charakterze jego powrót był przedstawiany.
Wiceprezes przypomniał również, że Dworakowski deklarował objęcie funkcji prezesa na określony czas — do 6 października 2026 roku. Ostateczny kształt zarządu ma być jednak przedmiotem decyzji właściwych organów klubu po zakończeniu sezonu.
Piotr Rusiecki nie wróci na fotel prezesa
Jednym z naturalnych pytań po informacji o odejściu Dworakowskiego jest nazwisko jego następcy. Okazuje się, że propozycja powrotu do zarządu została złożona Piotrowi Rusieckiemu, który wcześniej pełnił funkcję prezesa Unii.
Do powrotu jednak nie dojdzie.
— Prezes Dworakowski złożył propozycję Piotrowi Rusieckiemu, by ten wrócił na fotel prezesa klubu. Piotr Rusiecki oświadczył, że nie podejmie się tej funkcji i nie wróci do zarządzania klubem. Temat potencjalnych roszad, jeśli chodzi o zarząd jest zamknięty. Rada nadzorcza będzie się zastanawiała o konfiguracji zarządu w późniejszym terminie — komentuje Ślotała.
To ważne rozstrzygnięcie, bo zamyka jeden z najbardziej oczywistych scenariuszy dotyczących przyszłości władz klubu. Rusiecki pozostaje jednym z udziałowców Unii i uczestniczy w rozmowach dotyczących jej przyszłości, ale nie zamierza obecnie ponownie przejmować sterów w klubie.
Rafał Dobrucki na celowniku?
W medialnych spekulacjach pojawiło się nazwisko Rafała Dobruckiego. Obecny dyrektor klubu jest wymieniany jako jeden z potencjalnych kandydatów do objęcia stanowiska prezesa.
Marek Ślotała nie wykluczył takiej możliwości, ale jednocześnie wyraźnie studził emocje. Jego zdaniem na podejmowanie ostatecznych decyzji jest jeszcze za wcześnie.
— Nie możemy takiej możliwości wykluczyć, natomiast z mojego punktu widzenia to przedwczesny temat. Rafał Dobrucki to bardzo solidny dyrektor zarządzający, ale musimy pamiętać, że to osoba, która pierwszy rok zarządza klubem. Nie da się w żaden sposób porównać funkcji trenera, nawet reprezentacji z funkcją prezesa. Moim zdaniem to nie ten moment, by mógł objąć funkcję — kwituje Ślotała.
Na dziś nie ma więc oficjalnej decyzji dotyczącej tego, kto obejmie stanowisko po Dworakowskim. Nazwisko Dobruckiego jest jednak obecne w dyskusji, choć sam wiceprezes Unii podkreśla, że byłoby przedwczesne przesądzać taki scenariusz.
Najpierw stabilizacja, później decyzje
W całej sprawie istotny jest kontekst, w jakim Dworakowski wrócił do Unii. Klub potrzebował wówczas przede wszystkim stabilizacji. Trzeba było uporządkować sprawy organizacyjne, uregulować zobowiązania wobec zawodników, zadbać o nowe kontrakty i przeprowadzić spółkę przez proces licencyjny.
W rozmowie w Radiu Elka Ślotała ocenił jego rolę jednoznacznie:
— Bezsprzecznie Józef Dworakowski uratował klub — mówił wiceprezes Unii.
Teraz sytuacja jest inna. Klub ma za sobą start w PGE Ekstralidze i awans do play-offów, a rozmowy dotyczą już nie tylko bieżącego funkcjonowania, lecz także przyszłego kształtu całej organizacji.
Unia chce rozwijać się szerzej
W rozmowie pojawił się również temat przyszłości właścicielskiej klubu. Akcjonariusze wyrazili zgodę na prowadzenie rozmów z potencjalnymi nowymi udziałowcami. Władze Unii chcą rozwijać koncepcję klubu o charakterze regionalnym, obejmującego nie tylko Leszno, ale również szerszy obszar Wielkopolski i Dolnego Śląska.
To pokazuje, że zmiana na stanowisku prezesa może być tylko jednym z elementów większego procesu. Klub rozmawia o strukturze właścicielskiej, finansowaniu oraz modelu funkcjonowania w kolejnych sezonach.
Ważnym punktem pozostają także finanse. Ślotała podkreślał, że wysoka frekwencja jest dla Unii niezwykle istotna, ale sama sprzedaż biletów nie wystarcza do pokrycia wszystkich kosztów działalności drużyny.
— Pełny stadion sam nie utrzyma klubu — podkreślał.
Unia korzysta więc również z dotacji miasta, środków z Ekstraligi oraz umów sponsorskich. Właśnie dlatego przyszłość organizacyjna klubu jest ściśle związana z jego sytuacją finansową.
Zengota odszedł, ale Unia nie zamierza szaleć
W rozmowie poruszono również odejście Grzegorza Zengoty. Klub był zainteresowany dalszą współpracą, jednak oczekiwał zmiany warunków finansowych. Zawodnik otrzymał korzystniejsze propozycje z innych klubów i zdecydował się z nich skorzystać.
Unia nie zamierza natomiast reagować na jego odejście za wszelką cenę. Władze klubu deklarują ostrożność i budowanie zespołu w oparciu o realne możliwości finansowe.
— Nie podpisujemy wirtualnych kontraktów — powiedział Ślotała.
W Lesznie nie zakładają więc sprowadzenia kosztownej gwiazdy w miejsce Zengoty. Jednocześnie klub nie zamierza rezygnować z ambicji sportowych. Po awansie do play-offów celem pozostaje walka o wysokie miejsca, a jednym z atutów ma być wyrównany skład.
Co dalej z Januszem Kołodziejem?
Jednym z tematów, które pojawiły się pod koniec rozmowy, była przyszłość Janusza Kołodzieja. Zawodnik nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej kontynuowania kariery.
Unia jest zainteresowana dalszą współpracą z zawodnikiem, również w formule ograniczonej do spotkań domowych.
To kolejny element układanki, którą klub będzie musiał ułożyć przed kolejnym sezonem. Przyszłość prezesa, skład zespołu, finanse oraz ewentualne zmiany właścicielskie tworzą dziś kilka równoległych tematów.
Jedno wydaje się natomiast jasne. Józef Dworakowski nie planuje na razie dalszego kierowania klubem po zakończeniu procesu licencyjnego. Piotr Rusiecki nie zdecydował się na powrót, a nazwisko Rafała Dobruckiego pojawia się wśród możliwych kandydatów, choć na tym etapie nie ma decyzji, która przesądzałaby jego przyszłość.
W Lesznie rozpoczyna się więc kolejny etap zmian. Tym razem nie chodzi już o ratowanie sezonu, lecz o odpowiedź na pytanie, kto i w jakim modelu będzie prowadził Fogo Unię Leszno dalej.
Źródło wypowiedzi: Radio Elka








