Jacob Thorssell nie zamierza biernie czekać na start sezonu ligowego. Zawodnik Wybrzeża Gdańsk zdecydował się na niestandardowy krok i już na początku lutego uda się do Stanów Zjednoczonych, gdzie wystąpi w turnieju American Super Prix na torze w Bakersfield. Zawody odbędą się 7 lutego, a obok Szweda na liście startowej znajdą się m.in. Rasmus Jensen oraz Jason Doyle.

Decyzja o wyjeździe za ocean nie jest przypadkowa. Thorssell otwarcie przyznaje, że poprzedni sezon nauczył go, jak istotne jest wczesne „rozjeżdżenie” i kontakt z motocyklem jeszcze przed ligową inauguracją. Tym razem postawił na realne ściganie, a nie sparingi czy testy.

Zima według sprawdzonego schematu

Przygotowania Szweda do sezonu 2026 przebiegają zgodnie z wypracowaną przez lata rutyną. Zima w Skandynawii sprzyja treningom wytrzymałościowym, a Thorssell nie ukrywa, że właśnie na nich opiera swoją bazę fizyczną.

„Wszystko dobrze, dziękuję. Przygotowuję się do nadchodzącego sezonu według sprawdzonego scenariusza. Mamy trochę śniegu, więc uprawiam narciarstwo biegowe, co jest świetnym treningiem. Do tego dochodzi praca w siłowni, jazda na rowerze stacjonarnym. To moja przedsezonowa rutyna, która sprawia, że czuję się dobrze. Niedługo przyleci mój mechanik i zaczniemy składać motocykle na Szwecję, te na Polskę, z tego co wiem, powinny być już złożone. Robimy co możemy, aby być jak najlepiej przygotowani na sezon. Jak to się mawia, w zespole siła.”

To klasyczne, ale konsekwentnie realizowane podejście, które od lat pozwala mu utrzymywać stabilną formę i uniknąć nerwowych poszukiwań prędkości na ostatnią chwilę.

Skąd pomysł na American Super Prix?

Wyjazd do USA nie był inicjatywą samego zawodnika. Kluczową rolę odegrał Steve Evans – promotor oraz menedżer reprezentacji Stanów Zjednoczonych, który zaprosił Thorssella do udziału w zawodach.

„Zadzwonił do mnie promotor i menedżer kadry USA Steve Evans i zapytał czy nie chcę wpaść na zawody. Byłem już wcześniej w Bakersfield czy w Auburn i z przyjemnością przyjąłem to zaproszenie. Fajnie będzie pojeździć i zobaczyć kalifornijskie słońce. W zeszłym roku trochę brakowało mi rozjeżdżenia na starcie sezonu. Myślę, że ten ruch będzie pomocny.”

Dla Szweda to nie tylko szansa na jazdę w środku zimy, ale również powrót na znany mu obiekt, co ogranicza ryzyko i pozwala skupić się wyłącznie na ściganiu.

Logistyka bez komplikacji

Wyjazd do Stanów Zjednoczonych został zaplanowany w sposób maksymalnie prosty. Thorssell spędzi w USA niespełna tydzień, a na miejscu skorzysta ze sprzętu udostępnionego przez organizatorów.

„Polecę do Stanów Zjednoczonych w poniedziałek, wrócę w niedzielę. Zabieram tylko kask i kevlar, a motocykle pożyczę na miejscu. Steve i miejscowi mechanicy pomogą mi wszystko ogarnąć. Wiem, że wszystko będzie dobrze zorganizowane. Nie mogę się doczekać! Do Stanów polecę z Rasmusem Jensenem i Jasonem Doylem. Wszyscy trzej jesteśmy bardzo wyluzowani, więc na pewno przy okazji treningów i zawodów fajnie zorganizujemy sobie czas. Może zobaczymy jakiś mecz hokejowy, odwiedzimy Los Angeles?”

Obecność dwóch doświadczonych zawodników dodatkowo obniża presję i sprawia, że wyjazd ma nie tylko sportowy, ale też regeneracyjny charakter.

Tor w Bakersfield – mniejszy, ale „europejski”

Choć amerykańskie obiekty często różnią się od tych znanych z lig europejskich, Bakersfield wypada na ich tle dość specyficznie.

„Jest znacznie mniejszy, ale na pewno bardziej podobny do europejskich niż ten w Auburn. Ten dopiero jest krótki i wąski. Na pewno jednak czeka mnie sporo frajdy!”

To ważna informacja w kontekście adaptacji i stylu jazdy – tor nie powinien wymagać radykalnych zmian ustawień ani techniki.

Kolejny punkt: benefis Nicolaia Klindta

Po powrocie z USA Thorssell nie zamierza zwalniać tempa. Już 15 marca wystąpi w benefisie Nicolaia Klindta na torze w King’s Lynn, traktując te zawody jako bezpośrednie przygotowanie do sezonu ligowego.

„Tak i na pewno bardzo się przyda. Nie jestem fanem testmeczów czy sparingów. Zawody to jednak zawody, gdy taśma idzie w górę to oficjalna rywalizacja ma inny ciężar mentalny. Przed startem sezonu chętnie złapałbym jeszcze jakiś turniej w Polsce czy w Anglii.”

To podejście jasno pokazuje filozofię Szweda: liczy się realna presja startowa, a nie jazda „na próbę”.

Źródło i zdjęcie: publiczny FB Wybrzeże Gdańsk (autor zdjęcia: Arkadiusz Buczyński)