Choć jeszcze na początku grudnia pojawiały się sygnały, że Sławomir Kryjom może pozostać blisko Fogo Unii Leszno, dziś sprawa jest już przesądzona. Jak udało się ustalić, dalszej współpracy nie będzie, a były dyrektor zarządzający definitywnie pozostaje poza strukturami klubu z Wielkopolski. Tym samym kończy się ważny rozdział w najnowszej historii jednego z najbardziej utytułowanych klubów żużlowych w Polsce.

Cztery tygodnie temu ton wypowiedzi władz Unii pozostawiał jeszcze pole do interpretacji. Prezes klubu, Józef Dworakowski, w rozmowie z WP SportoweFakty oraz innymi mediami podkreślał, że sytuacja jest stabilna, a przyszłość Kryjoma nie została jeszcze jednoznacznie przesądzona.

Działalność klubu w żaden sposób nie jest zagrożona. Proszę się o to nie martwić. Wszystko będzie w najlepszym porządku. A Sławomir Kryjom być może pozostanie blisko klubu. O wszystkim poinformujemy – mówił na początku grudnia prezes Fogo Unii Leszno, Józef Dworakowski.

Dziś wiadomo już, że zapowiadanej informacji o dalszej współpracy nie będzie. Decyzja zapadła, a jej konsekwencje są jednoznaczne.


Człowiek, który współtworzył obecną kadrę

Sławomir Kryjom przez ostatnie lata odgrywał w Lesznie kluczową rolę organizacyjną i sportową. Wraz z Piotrem Rusieckim współtworzył aktualną kadrę zespołu, odpowiadając za decyzje personalne i strategiczne. To właśnie ten duet miał istotny wpływ na kształt drużyny w jednym z najbardziej burzliwych okresów w historii klubu.

W dwóch ostatnich sezonach Kryjom pełnił funkcję dyrektora zarządzającego Fogo Unii Leszno, będąc jednym z najważniejszych ludzi w klubowej hierarchii. Jego rola nie ograniczała się wyłącznie do biura. Po nieudanym początku sezonu 2024 aktywnie włączył się również w sferę sportową.

W drugiej części tamtych rozgrywek pomagał Rafałowi Okoniewskiemu w prowadzeniu zespołu podczas meczów PGE Ekstraligi. Podobny schemat współpracy funkcjonował także rok wcześniej, gdy Unia Leszno – po rocznym rozbracie z najwyższą klasą rozgrywkową – skutecznie wracała do PGE Ekstraligi.

Mimo tego dorobku, Kryjom nie będzie mógł wziąć odpowiedzialności za przyszłe wybory personalne klubu.


Kulisy rozstania i brak powrotu

W środowisku żużlowym od dawna mówiło się, że relacje pomiędzy Józefem Dworakowskim a Sławomirem Kryjomem były dalekie od idealnych. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że prezes Unii Leszno nie darzył Kryjoma sympatią, a napięcia na linii zarząd – dyrektor narastały od dłuższego czasu.

To właśnie te relacje miały przesądzić o zakończeniu współpracy. Jak słyszymy, dopóki Dworakowski pozostaje w strukturach klubu, dopóty nie ma mowy o powrocie Kryjoma do Leszna. Decyzja ma charakter definitywny i nie jest jedynie czasowym zawieszeniem relacji.


Kryjom poza klubem, ale nie poza żużlem

Choć jego przygoda z Unią Leszno dobiegła końca, Sławomir Kryjom nie odwraca się od żużla. Wręcz przeciwnie – pozostaje aktywny w środowisku, a jego doświadczenie i wiedza są nadal wykorzystywane.

Po pierwsze, media regularnie sięgają po jego opinie, doceniając merytoryczne, wyważone wypowiedzi. Po drugie, w ostatnich latach Kryjom był blisko cyklu Tauron SEC, aktywnie pomagając przy jego organizacji. W tym obszarze – jak się podkreśla – nic nie powinno się zmienić, a jego zaangażowanie w projekty międzynarodowe ma być kontynuowane.


Unia Leszno uspokaja: organizacyjnie bez zagrożeń

Rozstanie z Kryjomem nie oznacza żadnych problemów strukturalnych dla klubu. W Lesznie doszło do przebudowy pionu zarządzania, a odpowiedzialność przejęli nowi dyrektorzy.

Funkcję dyrektora zarządzającego pełni obecnie Rafał Dobrucki, natomiast dyrektorem sportowym został Rafał Dobrowolski. Obaj są postaciami doskonale znanymi w żużlowym środowisku, z wieloletnim doświadczeniem i ugruntowaną pozycją.

W klubie panuje przekonanie, że pod względem organizacyjnym Unii Leszno nie będzie można niczego zarzucić, a zmiany personalne mają zapewnić stabilność i jasny podział kompetencji.


Zamknięty rozdział

Historia współpracy Sławomira Kryjoma z Unią Leszno dobiega końca bez wielkich deklaracji i konferencji prasowych, ale z wyraźnym sygnałem: to rozdział zamknięty na dobre. Klub idzie swoją drogą, a były dyrektor zarządzający pozostaje aktywną postacią w świecie żużla – już jednak poza leszczyńskimi strukturami.