Fogo Unia Leszno wraca do PGE Ekstraligi jako beniaminek, ale w klubie nikt nie zamierza ograniczać ambicji wyłącznie do spokojnego utrzymania. Miniony sezon był dla leszczynian bardzo udany – zakończony sportowym awansem i stabilną, wysoką frekwencją na trybunach Stadionu im. Alfreda Smoczyka. Teraz klub myśli już o kolejnych krokach, a te – jak jasno wynika z deklaracji – mają prowadzić z powrotem do walki o najwyższe cele.
Dyrektorem sportowym i jedną z kluczowych postaci w strukturze klubu jest Rafał Dobrucki, który otwarcie mówi o długofalowej wizji rozwoju Unii.
– „Chcemy wrócić do czasów, kiedy Fogo Unia walczyła o najwyższe cele” – podkreśla Dobrucki.
Solidne fundamenty i dobra atmosfera
Zdaniem władz klubu obecny skład Fogo Unii Leszno daje realne podstawy do tego, by beniaminek nie miał większych problemów z utrzymaniem się w elicie. Równocześnie w Lesznie zwraca się uwagę na to, jak istotną rolę w ostatnim sezonie odegrała atmosfera wokół drużyny i zainteresowanie kibiców.
– „Duży procent tego sukcesu frekwencyjnego to na pewno wynik sportowy, ale liczy się także widowisko i atmosfera na stadionie” – komentuje Rafał Dobrucki.
– „Generalnie jest boom na żużel, więc to jest super. W każdym mieście notuje się wzrost, w niektórych większy, w niektórych dużo większy. Spadek w przypadku Leszna nie zmienił niczego w kwestii frekwencji. Kibice oczekują dobrych widowisk, ale też sukcesów swojej drużyny.”
Leszno, mimo krótkiej przerwy od Ekstraligi, pozostało jednym z najmocniejszych żużlowych ośrodków w kraju pod względem zainteresowania kibiców, co w klubie postrzegane jest jako ogromny kapitał na przyszłość.
Małe miasto, wielkie ambicje
Unia Leszno od lat funkcjonuje jako klub o silnej tożsamości i bogatej historii. Dobrucki zwraca jednak uwagę na realia, w jakich działa klub.
– „My jesteśmy małym miastem z dużym klubem, który jest najbardziej utytułowany w Polsce” – mówi dyrektor sportowy Unii.
– „Natomiast trzeba zawsze pamiętać, że jesteśmy małą aglomeracją. Dzięki tym wszystkim ościennym miastom, miasteczkom i wsiom frekwencja jest dobra, o co nadal będziemy się starać.”
Jednocześnie jasno deklaruje, że ambicje klubu sięgają znacznie wyżej niż tylko ligowy byt.
– „Jeśli chodzi o plany na przyszłość, to chcemy wrócić do tych czasów, kiedy siła zespołu była taka, aby walczyć o te najwyższe cele, czyli o tytuł mistrza Polski” – dodaje.
Wychowankowie jako fundament przyszłości
Jednym z kluczowych elementów strategii Unii Leszno ma być powrót do budowania drużyny w oparciu o własnych wychowanków. Symbolicznym ruchem był powrót Piotra Pawlickiego, który po kilku latach ponownie założył kevlar z bykiem na piersi.
– „Chciałbym i myślę, że kibice też chcą oglądać swoich zawodników” – podkreśla Dobrucki.
– „Jest sytuacja dzisiaj taka, że wielu z wychowanków Unii Leszno jeździ zupełnie gdzie indziej, a że Leszno jest takim klubem, który szkolił, szkoli i będzie szkolić znakomitych zawodników, to jest normalna kolej rzeczy, że gdzieś oni wędrują.”
Unia od dekad słynie z pracy szkoleniowej, a nazwiska wychowanków rozsianych po całej Ekstralidze tylko to potwierdzają.
– „Na pewno polityką klubu będzie to, żeby jeździli zawodnicy, których chcą kibice i których mamy tutaj z Leszna” – zaznacza dyrektor sportowy.
– „Mnóstwo chłopaków, którzy już wyszli spod ręki Romana Jankowskiego, ma świetne wyniki. Choćby wspomniany już Dominik Kubera, znakomity zawodnik. Na pewno byłoby miło widzieć go w Lesznie.”
Jasny kierunek
Unia Leszno wraca do PGE Ekstraligi z jasno określoną wizją: stabilizacja w elicie, budowa zespołu opartego na wychowankach i – w perspektywie kolejnych sezonów – realna walka o mistrzostwo Polski. Wypowiedzi Rafała Dobruckiego nie pozostawiają wątpliwości, że w Lesznie myśli się długofalowo, a awans jest traktowany nie jako cel sam w sobie, lecz jako początek drogi do odbudowy dawnej pozycji jednego z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiego żużla.
Źróło i zdjęcie: publiczny Fb UniaLeszno.pl






