ROW Rybnik mógł mieć w swoich szeregach jeden z największych żużlowych talentów młodego pokolenia. Zamiast tego 14-letni wówczas Krzysztof Harendarczyk trafił do Betard Sparty Wrocław i w ubiegłym sezonie we wszystkich rozgrywkach reprezentował klub ze stolicy Dolnego Śląska. Prezes MKMŻ Rybek Rybnik nie ma wątpliwości, kto odpowiada za ten zaskakujący obrót spraw. Jakby tego było mało, zainteresowanie młodzieżą z Rybnika wykazuje również toruńska Pres Grupa Deweloperska. Czy Rybnik nie potrafi zatrzymać swoich perełek?
Harendarczyk wybrał Spartę. Rybnik został z niczym
Krzysztof Harendarczyk, uważany za jeden z największych talentów młodzieżowego żużla, jeszcze niedawno związany był z MKMŻ Rybki Rybnik. W 2023 roku został mistrzem Polski, a zaledwie trzy miesiące po zdobyciu licencji zawodniczej znalazł się w reprezentacji Polski na Puchar Europy, gdzie nie miał sobie równych i jako drugi zawodnik w historii zdobył to prestiżowe trofeum z orłem na piersi.
W sezonie 2024 zaskoczył jednak wszystkich i zamiast przejścia do ROW-u, wybrał ofertę Betard Sparty Wrocław. Jak doszło do tego transferu? Oto kulisy opowiedziane przez prezesa MKMŻ Rybek Rybnik, Aleksandra Szołtyska:
— To dlaczego nie ma Krzysztofa Harendarczyka w ROW-ie, to bardziej pytanie skierowane do prezesa Krzysztofa Mrozka. Myśmy zgodnie z umową między ROW-em, a Rybkami, przekazali go po ukończeniu 14. roku życia, ale sytuacja wyglądała tak, że pan prezes nie poinformował w PZM-ocie nikogo o tym, że takie przekazanie miało miejsce. Nie mieliśmy już na Harendarczyka, brzydko mówiąc, kagańca, bo praktycznie umowa się skończyła — wyjawił Szołtysek.
Wrocław zareagował błyskawicznie
Zainteresowanie Harendarczykiem ze strony Betard Sparty Wrocław pojawiło się błyskawicznie. Telefon z Dolnego Śląska zmienił wszystko:
— Dostaliśmy telefon z Wrocławia od prezesa Rusko, że Krzysiek chce przystąpić do licencji 250cc/500cc właśnie w Sparcie. Nie mieliśmy już żadnych narzędzi, żeby go jakoś blokować. Skończyło się na tym, że Rybki dostały ekwiwalent za wyszkolenie. Pan prezes z Wrocławia sprawdził sobie w Warszawie przynależność klubową, której żadnej innej nie miał. Na licencję 250/500R nie przystąpił w żadnym zespole. Ostatnia drużyna, w którym Krzysztof Harendarczyk trenował i zdawał egzaminy to były MKMŻ Rybki Rybnik i tak to się zakończyło — tłumaczy Szołtysek.
Problemy systemowe i nowe regulacje
Sytuacja z Harendarczykiem nie jest odosobniona. Jak zaznacza prezes Szołtysek, zmiany w przepisach PGE Ekstraligi w 2025 roku znacząco wpłynęły na funkcjonowanie klubów szkoleniowych:
— W minionym sezonie do ROW-u przekazaliśmy czterech zawodników. W związku z tym, że zmieniły się przepisy w rozgrywkach PGE Ekstraligi, że w każdej grupie wiekowej muszą być adepci z danego klubu, nie było w 2025 roku możliwości wypożyczania młodych, tak jak to było dwa lata temu, że wypożyczaliśmy z Rybek do Ostrowa, czy Częstochowy. Rybki w Ostrowie zdobyli Puchar Ekstraligi, a dwóch zawodników, co było od nas w Częstochowie, zdobyli wicemistrza Polski. W związku z tym, żeby ukrócić takie działania, zmieniono regulamin na naszą niekorzyść.
Wśród przekazanych zawodników jest m.in. Franek Szczyrba, który mimo młodego wieku przystąpił już do licencji 250/500R:
— W maju 2025 roku do licencji przystąpił Franek Szczyrba w klasie 250/500R i również z powodzeniem ściga się w tych zawodach. On w ubiegłym roku kończył 13 lat i mógł jeszcze startować w niższej kategorii. Ze względu na to, że nie miał z kim rywalizować, bo wygrywał wszystko w poprzednich latach, jego ojciec Marek Szczyrba stwierdził, że będzie to lepsze dla jego rozwoju i sugerował, by go przekazać do ROW-u, co ostatecznie się stało — kontynuuje prezes Rybek.
Maja Jona trenowała w Toruniu. Nowe zainteresowanie?
W kontekście możliwych kolejnych odejść niepokój mogła wzbudzić obecność Mai Jony, utalentowanej młodej zawodniczki Rybek Rybnik, podczas meczu U24 Ekstraligi w Toruniu w sezonie 2025. Dziewczyna przebywała w klubowej restauracji Motoareny w towarzystwie Jana Ząbika. Czy to zapowiedź kolejnych przenosin?
— Nic z tych rzeczy, Maja dalej jest zawodniczką Rybek Rybnik i bierze udział w zawodach. Tutaj nie ma żadnego ruchu transferowego. Pan Jan Ząbik jest po prostu zachwycony jej postępami i doszło do porozumienia, że ojciec Mai, jak i ona zrezygnowali z wyjazdu na wakacje. Pojechali do Torunia i biorą udział tam w treningach. Pan Ząbik stwierdził, że umożliwi treningi na dużym torze, bo Maja kończy w tym roku 13 lat i nie wiem, jaki będzie jej dalszy status, czy będzie zdawała licencję na 250/500R. Decyzja nie zapadła w tym temacie. Do końca 2025 roku miała pełne prawo, by brać udział w rozgrywkach organizowanych przez PZMot, GKSŻ w klasie 85-140CC — wyjaśniał wówczas Szołtysek.
Podsumowanie: Rybnik szkoli, ale inni z tego korzystają
Przypadki Krzysztofa Harendarczyka, Franka Szczyrby i Mai Jony pokazują, że choć Rybki Rybnik wykonują świetną pracę szkoleniową, to system i błędy organizacyjne skutkują odpływem talentów. Brak zdecydowanych działań ze strony ROW-u Rybnik oraz zmiany regulaminowe stawiają klub w niekorzystnej pozycji. Jedno jest pewne: jeśli Rybnik nie zmieni podejścia, wychowankowie będą trafiać do innych ośrodków, a ROW może pozostać bez zaplecza, które kiedyś gwarantowało mu przyszłość.
Zdjęcie: publiczny FB Krzysztof Harendarczyk









Widać, że masz swój styl.Nieczęsto zdarza mi się wrócić do początku tekstu po przeczytaniu całości – tu wróciłem. Czuć, że ktoś tu naprawdę przemyślał, co chce powiedzieć. Zapisuję stronę – za jakiś czas będę chciał tu wrócić, żeby poczytać nowe mam nadzieje równie dobre teksty.