Brady Kurtz, 28-letni Australijczyk, nie przestaje zaskakiwać żużlowego świata. W swoim debiutanckim sezonie jako pełnoprawny uczestnik cyklu FIM Speedway Grand Prix prezentuje nie tylko świetną formę, ale pisze też historię. Wygrywając trzy turnieje Grand Prix z rzędu – w Gorzowie, Målilli i Rydze – dołączył do absolutnej elity. Przed nim takiej sztuki dokonało zaledwie sześciu żużlowców, a niemal wszyscy zakończyli sezon jako indywidualni mistrzowie świata.

Australijczyk, który się nie zatrzymuje

Po sobotnim triumfie w GP Łotwy w Rydze, Kurtz stał się siódmym zawodnikiem w erze Grand Prix (od 1995 roku), który wygrał trzy turnieje z rzędu. Tym samym dopisał swoje nazwisko do elitarnej listy, w której widnieją takie żużlowe legendy jak Tony Rickardsson, Jason Crump czy Nicki Pedersen. Co więcej, Kurtz to dopiero trzeci Australijczyk z takim wyczynem, po Crumpie i Jasonie Doyle’u.

Ale to nie tylko statystyki. Kurtz w tym sezonie emanuje pewnością siebie, regularnością i sportową klasą. Na osiem rozegranych rund, aż siedem razy meldował się w finale, a sześciokrotnie stawał na podium. W ostatnich trzech przypadkach – nie pozostawiając rywalom żadnych złudzeń – sięgał po najwyższy laur.

Trójka z rzędu – historia wybrańców

Zwycięstwa w trzech kolejnych turniejach GP to wyczyn, który w ciągu niemal 30 lat istnienia cyklu osiągali tylko najlepsi w danym okresie. Oto ci, którym udało się ta sztuka:

ZawodnikKrajSezonWygrane – lokalizacjeMiejsce na koniec
Tony RickardssonSzwecja2005Krsko, Cardiff, Kopenhaga, Praga1. miejsce
Jason CrumpAustralia2006Wrocław, Eskilstuna, Cardiff1. miejsce
Nicki PedersenDania2006–2007Bydgoszcz, Lonigo, Wrocław1. miejsce
Jason DoyleAustralia2016Gorzów, Teterow, Solna5. miejsce
Bartosz ZmarzlikPolska2021Wrocław, Wrocław, Lublin2. miejsce
Artem ŁagutaRosja2021Togliatti, Vojens, Toruń1. miejsce
Brady KurtzAustralia2025Gorzów, Målilla, Ryga(sezon trwa)

Jak widać, aż czterech z sześciu poprzednich żużlowców, którzy wygrywali trzy rundy z rzędu, kończyło sezon ze złotym medalem. Wyjątkami byli Doyle, któremu plany pokrzyżowała kontuzja, oraz Bartosz Zmarzlik, który pomimo fenomenalnej formy musiał wówczas uznać wyższość Artema Łaguty.

Mocne deklaracje i forma bez zarzutu

Brady Kurtz coraz odważniej mówi o swoich ambicjach. Nie ukrywa, że celem jest złoty medal i tytuł mistrza świata. Jak podkreśla w wywiadach, czuje się gotowy, by sięgnąć po najwyższe laury, a jego styl jazdy i konsekwencja tylko to potwierdzają.

Nie chcę tylko dobrze wypaść, chcę wygrać wszystko. To mój czas – powiedział niedawno Australijczyk po zwycięstwie w Målilli.

Choć jego nazwisko do tej pory nie pojawiało się w kontekście walki o mistrzostwo świata, dziś nikt już nie ma wątpliwości, że Kurtz jest realnym kandydatem do końcowego triumfu. W klasyfikacji generalnej znajduje się w ścisłej czołówce, a każdy kolejny turniej przybliża go do spełnienia marzenia.

Wrocław – miejsce, które może przejść do historii

Szansa na kontynuację niesamowitej serii przydarzy się już 30 sierpnia, kiedy cykl Grand Prix zawita do Wrocławia. Stadion Olimpijski to dobrze znane miejsce dla Brady’ego Kurtza – to jego domowy tor w rozgrywkach PGE Ekstraligi, gdzie reprezentuje barwy Betard Sparty Wrocław. I to z dużym powodzeniem – w obecnym sezonie Australijczyk notuje tam znakomite wyniki, będąc jednym z liderów drużyny. Obecnie jest czwartym zawodnikiem PGE Ekstraligi ze średnią 2,233 pkt na bieg. Jego kolega klubowy Artem Łaguta z minimalnie lepszą średnia wynoszącą 2,234 pkt/bieg zajmuje w tej klasyfikacji 3 miejsce. (stan na 4 sierpnia br.)

To właśnie we Wrocławiu Kurtz może wyrównać rekord wszech czasów – cztery wygrane z rzędu w cyklu GP. Do tej pory dokonał tego tylko Tony Rickardsson w 2005 roku. Jeśli reprezentujący Betard Spartę Australijczyk zwycięży także na Olimpijskim, jego nazwisko jeszcze mocniej zapisze się w historii światowego żużla.

Nowy mistrz z antypodów?

Australia miała w historii żużla wielu znakomitych zawodników, ale ostatni tytuł mistrza świata dla tego kraju zdobył Jason Doyle w 2017 roku. Teraz Brady Kurtz ma realną szansę, by pójść jego śladem i ponownie uczynić by Australijczyk na zakończenie tegorocznego cyklu usłyszał swój narodowy hymn.

Jego forma, nastawienie i konsekwencja każą traktować go jako jednego z głównych faworytów do złota. A jeśli utrzyma dotychczasowe tempo – nie tylko wyrówna rekord Rickardssona, ale może sięgnąć po coś jeszcze cenniejszego.


Czy Kurtz zostanie mistrzem świata już w swoim pierwszym pełnym sezonie GP? Trudno wyrokować, bo przed nim jeszcze kilka trudnych rund. Ale już teraz jedno jest pewne – Brady Kurtz to nie tylko największe objawienie sezonu 2025, ale także człowiek, który z dnia na dzień staje się nową twarzą światowego speedwaya.

Zdjęcie: FIM Speedway Grand Prix