Miniony sezon był ostatnim, w którym Michał Drymajło pełnił funkcję prezesa Texom Stali Rzeszów. Polski biznesmen zakończył nie tylko swoją prezesurę, ale również całkowicie wycofał się z grona sponsorów klubu. Tym samym zakończył się trzyletni okres intensywnej odbudowy rzeszowskiego żużla, który – pod jego kierownictwem – przeszedł drogę od Krajowej Ligi Żużlowej do zespołu z realnymi aspiracjami ekstraligowymi.
Decyzja Drymajły nie była nagła ani przypadkowa. Jak sam przyznał, przez cały okres swojej działalności w Rzeszowie musiał mierzyć się z narastającą i – jego zdaniem – nieuzasadnioną krytyką, która ostatecznie przelała czarę goryczy.
Trzy sezony, trzy wykonane cele
Michał Drymajło został ogłoszony nowym prezesem Texom Stali Rzeszów niedługo przed startem sezonu 2023. Od samego początku jego misja była jasno określona: odbudować klub sportowo, organizacyjnie i finansowo. Każdy z trzech sezonów zakończył się realizacją założonego planu.
W pierwszym roku Stal wywalczyła awans do Metalkas 2. Ekstraligi. Rok później zespół skutecznie utrzymał się na zapleczu PGE Ekstraligi, a w trzecim sezonie zrobił kolejny krok naprzód, meldując się w fazie play-off i potwierdzając aspiracje do walki o najwyższy poziom rozgrywkowy w Polsce.
Kolejnym etapem miała być bezpośrednia rywalizacja o awans do PGE Ekstraligi. Ten scenariusz został jednak brutalnie przerwany – już bez udziału człowieka, który przez trzy lata stał na czele projektu.
Odejście nie tylko z funkcji prezesa
Drymajło nie ograniczył się jedynie do rezygnacji z funkcji prezesa. Biznesmen podjął znacznie dalej idącą decyzję, całkowicie wycofując swoje wsparcie finansowe dla klubu. Jak sam podkreśla, nie był to efekt jednej sytuacji, lecz długotrwałego procesu.
W trakcie swojej kadencji musiał mierzyć się z licznymi problemami organizacyjnymi i wizerunkowymi. Regularnie był atakowany, a – jak twierdzi – część krytyki płynęła ze strony nieprzychylnych mu środowisk kibicowskich. Ostatnia fala komentarzy pojawiła się po jego wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”.
To właśnie reakcja na ten wywiad stała się bezpośrednim impulsem do publicznej odpowiedzi byłego już prezesa.
„Nie dam ani grosza więcej na żużel w Rzeszowie”
Jeden z kibiców opublikował w sieci wpis, w którym zarzucił Drymajle brak transparentności, a także umniejszał jego rolę jako sponsora klubu. Odpowiedź byłego prezesa była stanowcza i bardzo osobista.
„To jest typowy wpis, który pokazuje, dlaczego nie dam ani grosza więcej na żużel w Rzeszowie. Wpis pod tytułem: ‘nie znam sytuacji, ale się wypowiem’” – napisał Michał Drymajło w mediach społecznościowych.
Były prezes postanowił również odnieść się do zarzutów w sposób merytoryczny, publikując zestawienie sumarycznych wpływów do spółki w ostatnich trzech latach. Jak zaznaczył, zrobił to po to, by pokazać skalę swojego zaangażowania w rozwój klubu.
Według przedstawionych przez niego danych, do trzech największych źródeł finansowania należą kolejno:
- on sam,
- miasto Rzeszów,
- sponsor tytularny.
Spór o transparentność finansową
Jednym z najczęściej powtarzanych wobec Drymajły zarzutów była rzekoma nietransparentność finansowa. Były prezes stanowczo temu zaprzeczył, wskazując, że to nie on blokował dostęp do dokumentów.
„Poprosiłem nowy zarząd o opublikowanie bilansu za sezon 2025 (rok obrachunkowy 01.11.2024–31.10.2025), ale się nie doczekałem” – wyjaśnił.
Słowa te jasno pokazują, że konflikt nie dotyczył wyłącznie emocji, lecz także różnic w podejściu do komunikacji i odpowiedzialności wobec kibiców.
Koniec pewnej epoki w Rzeszowie
Odejście Michała Drymajły zamyka ważny rozdział w historii Stali Rzeszów. Trzy lata jego rządów to okres stabilizacji, sportowego progresu i wyraźnego wzrostu ambicji klubu. Jednocześnie był to czas ciągłych napięć i sporów, które – jak się okazało – skutecznie zniechęciły głównego architekta odbudowy do dalszego zaangażowania.
Przed Stalą Rzeszów teraz zupełnie nowa rzeczywistość. Bez prezesa i sponsora, który przez trzy sezony stanowił fundament projektu, klub będzie musiał na nowo zdefiniować swoje cele i możliwości. Czy uda się utrzymać obrany kurs bez człowieka, który go wyznaczył – pokażą najbliższe lata.
Zdjęcie: publiczny FB H69 Speedway Rzeszów






