Światowe gwiazdy żużla spotkały się pod dachem w City of Industry w Kalifornii, gdzie w sobotę 25 października rozegrano trzecią edycję World Speedway Invitational. Na niezwykle krótkim, 200-metrowym torze zwyciężył Przemysław Pawlicki, który jako jedyny był niepokonany przez całe zawody. Finał zakończył się prawdziwym polskim triumfem – w czwórce najlepszych znaleźli się także Artem Łaguta i Maciej Janowski z Betard Sparty Wrocław.


Wróciła legenda z USA

Kalifornijskie zawody wróciły do kalendarza po ponad dekadzie przerwy. W latach 2012–2013 na tym samym obiekcie odbyły się imprezy pod szyldem Monster Energy World Speedway Invitational, w których triumfowali Billy Janniro i Scott Nicholls. Tym razem organizatorzy postawili na odrodzenie tego widowiska – i zrobili to z rozmachem. W City of Industry wystartowało 16 zawodników (plus dwóch rezerwowych), w tym największe żużlowe nazwiska z Europy.

Największe emocje budził występ mistrza świata z 2021 roku Artema Łaguty (Betard Sparta Wrocław), który rywalizował z polskim paszportem. W USA pojawili się też Przemysław Pawlicki (Falubaz Zielona Góra) i Maciej Janowski (Betard Sparta Wrocław). Obaj Polacy przyciągnęli uwagę kibiców i stali się magnesem medialnym całej imprezy. Oprócz nich wystartował jeszcze inny Polak. Oskar Hurysz (Stelmet Faklubaz) zajął 15 miejsce. A startujący w klubach PGE Ekstraligi – uczestnik tegorocznego SGP oraz Tauron SEC – Łotysz Andrzej Lebiediew był siódmy. Na starcie nie pojawili się zapowiadani wcześniej Brytyjczycy. Tom Brenan nie przystąpił do zawodów z powodu kontuzji nogi jakiej nabawił się na piątkowym treningu.


Zawody pod dachem, tor jak pudełko zapałek

Tor w City of Industry ma zaledwie 200 metrów długości – to jedna z najkrótszych żużlowych aren na świecie. Jazda przypominała sprint na ostrych łukach, z minimalnymi prostymi, a różnice w prędkościach były ogromne. Widowisko było jednak znakomite – kibice, szczelnie wypełniający trybuny, mieli wrażenie, że motocykle suną dosłownie o centymetry od nich.


Pawlicki bezbłędny – komplet punktów!

Od pierwszego wyścigu było jasne, że Przemysław Pawlicki przyjechał do USA po zwycięstwo. Wygrał wszystkie siedem biegów, zdobywając 21 punktów i zostawiając za plecami całą amerykańską czołówkę. Drugie miejsce zajął Broc Nicol, a trzecie – wspomniany Łaguta. Janowski, który również prezentował się świetnie, w finale zanotował upadek i ostatecznie zakończył zmagania tuż za podium.


Finał pełen emocji i dwóch upadków

Ostatni wyścig wieczoru rozegrano… dwukrotnie. W pierwszej odsłonie Pawlicki zaliczył upadek po kontakcie z Janowskim. Sędzia zdecydował się jednak na powtórkę w pełnym składzie. W drugim podejściu to Janowski leżał na torze, lecz tym razem bieg nie został przerwany. Pawlicki pojechał koncertowo i z ogromnym spokojem dowiózł zwycięstwo, przypieczętowując swój perfekcyjny wieczór.


Klasyfikacja końcowa World Speedway Invitational 3, 25 października 2025 r.:

  1. Przemysław Pawlicki (Polska) – 21 (3,3,3,3,3,3,3)
  2. Broc Nicol (USA) – 16 (2,3,2,3,2,2,2)
  3. Artem Łaguta (Polska) – 15 (2,2,3,1,3,3,1)
  4. Maciej Janowski (Polska) – 13 (3,3,3,2,0,2,u)
  5. Max Ruml (USA) – 14 (3,3,3,3,1,1)
  6. Slater Lightcap (USA) – 11 (2,2,2,2,2,1)
  7. Andrzej Lebiediew (Łotwa) – 10 (3,u,2,2,3,0)
  8. Billy Janniro (USA) – 9 (1,2,1,3,2,0)
  9. Austin Novratil (USA) – 5 (d,1,-,1,3)
  10. Gino Manzares (USA) – 5 (d,1,2,2,d)
  11. Alex Martin (USA) – 5 (1,2,1,0,1)
  12. Justin Almon (USA) – 4 (2,0,1,0,1)
  13. Timmy Dion (USA) – 4 (0,1,0,1,2)
  14. Wilbur Hancock (USA) – 3 (1,0,0,1,1)
  15. Oskar Hurysz (Polska) – 1 (0,1,0,0,0)
  16. Nick Hohlbein (USA) – 1 (1,0)
  17. Levi Leutz (USA) – 0 (0,t,0)
  18. Aaron Fox (USA) – 0 (0,w,-,-,-)

Bieg po biegu:

  1. Pawlicki, Lightcap, Janniro, Fox
  2. Janowski, Łaguta, Hancock, Hurysz
  3. Ruml, Almon, Martin, Dion
  4. Lebiediew, Nicol, Novratil (d3), Manzares (d4)
  5. Pawlicki, Łaguta, Novratil, Almon
  6. Ruml, Janniro, Manzares, Hancock
  7. Nicol, Martin, Hurysz, Fox (w/u)
  8. Janowski, Lightcap, Dion, Lebiediew (u2)
  9. Pawlicki, Lebiediew, Martin, Hancock
  10. Łaguta, Nicol, Janniro, Dion
  11. Janowski, Manzares, Almon, Leutz
  12. Ruml, Lightcap, Hohlbein, Hurysz
  13. Pawlicki, Manzares, Dion, Hurysz
  14. Janniro, Janowski, Novratil, Martin
  15. Ruml, Lebiediew, Łaguta, Hohlbein (Leutz – t)
  16. Nicol, Lightcap, Hancock, Almon
  17. Pawlicki, Nicol, Ruml, Janowski
  18. Lebiediew, Janniro, Almon, Hurysz
  19. Novratil, Dion, Hancock, Leutz
  20. Łaguta, Lightcap, Martin, Manzares (d4)

Półfinały:
21. Pawlicki, Janowski, Lightcap, Lebiediew
22. Łaguta, Nicol, Ruml, Janniro

Finał:
23. Pawlicki, Nicol, Łaguta, Janowski (u4)


Polacy rządzą w USA

To był wieczór biało-czerwonych. Pawlicki pokazał pełnię dojrzałości i perfekcyjnego przygotowania, Łaguta błyszczał szybkością, a Janowski do momentu upadku w finale prezentował świetną formę. Dla amerykańskich kibiców było to widowisko z najwyższej półki, a dla organizatorów – jasny sygnał, że żużel w USA wciąż potrafi przyciągać tłumy.

W 2026 roku planowana jest kolejna edycja turnieju – tym razem w grudniu. I jeśli ma wyglądać tak jak tegoroczna, kalifornijska publiczność znowu zobaczy żużel w najlepszym wydaniu.