Wyrok w Gdańsku – sąd po stronie Madsena

Leon Madsen, jeden z najlepszych żużlowców świata i lider Stelmet Falubazu Zielona Góra, od miesięcy zmaga się z problemami daleko wykraczającymi poza tor żużlowy. Duńczyk prowadzi spór sądowy z byłą partnerką, Magdaleną Bradtke, dotyczący opieki nad ich wspólnymi dziećmi. Sprawa, która od półtora roku toczy się przed polskimi sądami, nabrała nowego wymiaru po decyzji Sądu Okręgowego w Gdańsku z 4 listopada 2025 roku.

Sąd stanął po stronie zawodnika, nakazując byłej partnerce zwrot dzieci do Danii w ciągu siedmiu dni. Wyrok zapadł w oparciu o Konwencję Haską, która dotyczy uprowadzeń dzieci przez jednego z rodziców do innego kraju.

Jednocześnie sąd uznał, że nie ma podstaw do zarzutów, jakie w ostatnich miesiącach stawiała Madsenowi jego była partnerka. Wyrok nie jest jednak prawomocny, a Magdalena Bradtke zapowiedziała złożenie apelacji.

Wydarzenia w Gdańsku natychmiast odbiły się szerokim echem w mediach duńskich i polskich. Obie strony — niemal równocześnie — opublikowały własne oświadczenia.


Leon Madsen: „Sprawiedliwości stało się zadość”

Żużlowiec Stelmet Falubazu Zielona Góra przekazał swoje stanowisko za pośrednictwem mediów społecznościowych. W długim wpisie na Instagramie odniósł się zarówno do wyroku, jak i do trwającego od ponad 18 miesięcy procesu, który — jak zaznaczył — „zrujnował jego życie rodzinne”.

Pełna treść oświadczenia Leona Madsena:

SPRAWIEDLIWOŚCI STAŁO SIĘ ZADOŚĆ

Po uprowadzeniu moich dzieci do Polski przez ich matkę półtorej roku temu, Sąd Rejonowy w Gdańsku wydał 4 listopada wyrok w sprawie dotyczącej Konwencji Haskiej w sprawie moich dzieci.

Sąd orzekł na moją korzyść i nakazał Magdzie zwrot dzieci do Danii w ciągu siedmiu dni. Jednakże decyzja może zostać zaskarżona do sądu apelacyjnego w Warszawie.

Ponadto sąd zadecydował, że Magda musi zapłacić 5000 złotych za każdy przypadek niezastosowania się do nakazu dotyczącego moich kontaktów z dziećmi.

Sąd nie znalazł podstaw dla fałszywych oskarżeń, które Magda stawiała przeciwko mnie, ponieważ nie było żadnych dowodów ani dokumentacji, które by je potwierdzały.

Wręcz przeciwnie, wszystkie dowody, w tym opinia psychologiczna, wykazały, że krytyczna sytuacja rodzinna, z którą dziś się mierzymy, jest wynikiem godnego ubolewania postępowania Magdy.

Doprowadziło to do tego, że dwie małe dziewczynki, które głęboko kochają swojego ojca, zostały pozbawione możliwości zobaczenia go przez półtorej roku.

Polski prokurator państwowy również stwierdził w sądzie, że dzieci powinny zostać zwrócone do Danii.

Chociaż sprawa trwa już ponad 18 miesięcy – pomimo międzynarodowych konwencji stanowiących, że powinna zostać rozwiązana w ciągu sześciu tygodni – jestem wdzięczny, że sąd i sędzia zachowali swoją uczciwość i bezstronność pomimo wielokrotnych prób opóźniania procesu przez stronę przeciwną.

Od samego początku utrzymywałem swoją niewinność i teraz zostałem oczyszczony we wszystkich sprawach sądowych – zarówno w Danii, jak i w najwyższym międzynarodowym sądzie w Polsce zajmującym się sprawami uprowadzeń dzieci.

To potwierdza, że zostałem niesłusznie poddany głęboko niesprawiedliwemu i emocjonalnie wyczerpującemu procesowi – polowaniu na czarownice, którego żaden rodzic nie powinien nigdy doświadczać.

Chciałbym wyrazić serdeczne podziękowania wszystkim, którzy wspierali mnie i moje córki w tym trudnym czasie – mojej rodzinie, przyjaciołom, mojej prawniczce @adwokatnaobcasach i wszystkim, którzy przy nas stali.

Walka o sprawiedliwość może jeszcze nie jest zakończona, ale dzisiejsza decyzja stanowi ważny krok w kierunku sprowadzenia moich dzieci do domu i ponownego zjednoczenia naszej rodziny.


Magdalena Bradtke odpowiada: „To nie koniec, składam apelację”

Była partnerka Madsena, Magdalena Bradtke, niemal natychmiast opublikowała własne oświadczenie, również za pośrednictwem Instagrama. Oświadczyła, że nie zgadza się z decyzją sądu i zapowiedziała apelację. Jej wypowiedź jest obszerna i szczegółowo wskazuje, dlaczego — jej zdaniem — wyrok zapadł w atmosferze „braku bezstronności”.

Pełna treść oświadczenia Magdaleny Bradtke:

Odpowiadam na oświadczenie mojego byłego partnera.
Od początku w mojej sprawie działo się dużo „dziwnych” rzeczy, więc wyrok sądu w Gdańsku nie jest dla mnie zaskoczeniem. Wnosiłam o wyłączenie sędzi ze względu na brak bezstronności. Sędzina podejmuje decyzję wydania dziewczynek do Danii pomimo że:

  1. Rzecznik Praw Dziecka – jest za pozostaniem dzieci w Polsce.
  2. Prokurator, która przed jedną z rozpraw brała autograf od Leona.
  3. Opinia Pani Kurator – która po 11 listopada nie chciała brać udziału w widzeniach (było ich 7), ponieważ wówczas doszło do siłowej próby przejęcia dziewczynek przez ojca oraz kilku nieznanych mężczyzn. Pani Kurator obawiała się o swoje bezpieczeństwo oraz nie była w stanie zapewnić go dziewczynkom.
  4. Leon Madsen ma postawione zarzuty już w jednej ze spraw — z artykułu 190 kk (groźby śmierci wobec mojej osoby).
  5. Opinia OZSS wskazuje, że dziewczynki zdecydowanie deklarują chęć pozostania w Polsce, a także, że ojciec powinien mieć widzenia w miejscu bezpiecznym dla małoletnich pod okiem psychologa i pedagoga.
  6. Brak jakiegokolwiek zainteresowania dziećmi ze strony ojca przez 1,5 roku.
  7. Dziewczynki urodziły się w Polsce, tu spędziły 80 proc. swojego życia i porozumiewają się jedynie w języku polskim.

W mojej sprawie w marcu 2025 Sąd Okręgowy w Gdańsku odmówił wydania mojej osoby do Danii w celu przeprowadzenia tam postępowania karnego. Ten sam sąd — inna sędzia — zdecydowała, że dzieci mają być wydane do Danii.

Co dalej? Oczywiście składamy apelację.


Spór, który wykracza poza sport

Choć Madsen w ostatnich miesiącach starał się koncentrować na występach w PGE Ekstralidze i przygotowaniach do kolejnego sezonu, sprawa sądowa niewątpliwie miała wpływ na jego życie prywatne i zawodowe. W sierpniu 2025 roku Bradtke publicznie zarzuciła mu przemoc psychiczną i fizyczną, a także groźby karalne, co spotkało się z gwałtowną reakcją opinii publicznej.

Z kolei Madsen od początku utrzymywał, że jest ofiarą „niesłusznych oskarżeń” i że jego celem jest jedynie odzyskanie kontaktu z dziećmi.


Co dalej?

Wyrok gdańskiego sądu to ważny etap, ale nie koniec sporu. Bradtke zapowiedziała apelację, a sprawa trafi do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Do tego czasu decyzja o powrocie dzieci do Danii nie będzie wykonalna.

Zarówno prawne, jak i emocjonalne konsekwencje tej batalii są ogromne. Dla Madsena — zawodnika, który w 2025 roku reprezentował barwy Stelmet Falubazu Zielona Góra — to jeden z najtrudniejszych okresów w życiu.

Zdjęcie: Patrycja Knap

.