Doświadczony trener o presji, hejcie i planach na przyszłość

Sezon 2025 dla Stali Gorzów był pełen napięcia, emocji i nerwów do samego końca. Klub z Gorzowa Wielkopolskiego utrzymał się w PGE Ekstralidze dopiero po barażowym dwumeczu z Polonią Bydgoszcz. To był trudny rok – nie tylko sportowo, ale też mentalnie. Szczególnie dla Piotra Śwista, który po raz pierwszy pełnił funkcję pierwszego trenera drużyny.

W rozmowie po ostatnim meczu sezonu legendarny gorzowski żużlowiec nie ukrywał emocji. Szczerze, bez owijania w bawełnę, opowiedział o kulisach pracy, hejcie i braku zaufania, który – jak sam przyznaje – był jego największym problemem.


„Radość i ulga. Wreszcie to ciśnienie z człowieka zeszło”

Na początek – emocje po utrzymaniu. Dla gorzowskich kibiców to była ulga, dla Śwista – coś więcej. Trener Stali po ostatnim biegu tegorocznego sezonu żużlowego na Jancarzu powiedział wprost co czuje:

– Radość i ulgę. Wreszcie to ciśnienie z człowieka zeszło – powiedział Świst, zapytany o swoje pierwsze uczucia po wygranym barażu.

Kiedy konkretnie pojawiła się świadomość, że Stal pozostanie w elicie? Trener nie miał wątpliwości.

– Gdy Oskar [Paluch] z Hubertem [Jabłońskim] przywieźli 5:1. Wtedy postawiliśmy kropkę nad i – przyznał z uśmiechem.


„Cały czas był hejt. Na okrągło było tylko ‘źle’, i ‘źle’, i ‘źle’”

Gdy rozmowa zeszła na temat całego sezonu, ton wypowiedzi Śwista momentalnie się zmienił. W jego słowach słychać było rozgoryczenie.

Cały sezon był ciężki. Jak tylko zacząłem pracę w klubie, to ‘jechano’ po mnie cały czas. Cały czas był hejt. Ja nic dobrego o sobie nie przeczytałem. Na okrągło było tylko ‘źle’ i ‘źle’, i ‘źle’. Nawet jak było dobrze, to było źle. Zawsze była Śwista wina – mówił trener Stali Gorzów.

To szczere wyznanie pokazuje, jak trudna była jego sytuacja w debiutanckim pełnym roku pracy na stanowisku trenera. Fala krytyki ze strony kibiców i mediów była nieustanna.


„To jest moja decyzja. Trzeba było kombinować”

Jednym z zarzutów pod adresem Śwista było częste zmienianie składu drużyny. Kibice i eksperci niejednokrotnie zastanawiali się, dlaczego w niemal każdym meczu zestawienie wyglądało inaczej. Trener odpowiada jednoznacznie.

– To jest moja decyzja. Pierwsze dwa mecze w tym sezonie pojechaliśmy standardowo. Nie wyszło, więc później trzeba było kombinować i układać skład pod danego rywala. W jednym zespole byli inni młodzieżowcy niż w drugim. Trzeba było więc przestawiać skład – tłumaczył Świst.


„Zapraszam do mnie do domu. Zobaczcie, jak jest stół zastawiony”

Świst przyznał również, że przygotowanie do każdego meczu wymagało ogromu pracy. W jego domu w tygodniu przed zawodami panował prawdziwy „sztab kryzysowy”.

Zapraszam do mnie do domu. Zobaczcie, jak jest stół zastawiony i usłyszcie, co żona mówi o tych wszystkich programach… – zaśmiał się gorzowski trener.

Jak się okazuje, każdorazowo przygotowywał wiele możliwych scenariuszy ustawienia drużyny.

Oczywiście. Zawsze tak się robi, żeby ten skład był najlepszy. Ja to układam, przychodzę z tym do Krzysia Orła [dyrektor sportowy Stali – red.], analizujemy, jeszcze raz przestawiamy, jeśli potrzeba – dodał.


„Żeby mi wreszcie zaufano”

Na zakończenie wywiadu Świst został zapytany, co musi się wydarzyć, by kolejny sezon był spokojniejszy – dla niego i dla drużyny.

Żeby mi wreszcie zaufano. To był mój pierwszy sezon jako trenera. Ja też się uczę. Nie jestem alfą i omegą. Pewnie, że można się pomylić w jedną czy drugą stronę, ale ja się uczę. Tak jak to jest w powiedzeniu, że człowiek całe życie się uczy, a głupim umiera – podsumował.

To słowa, które wiele mówią o jego podejściu do pracy i o chęci rozwoju mimo trudności. Widać, że mimo krytyki Świst się nie poddaje. Chce dalej budować zespół, zaufanie i atmosferę, która pozwoli Stali odbudować dawną pozycję.


Kontekst: pierwszy sezon Śwista w roli trenera

Piotr Świst objął funkcję trenera Stali Gorzów przed sezonem 2025, zastępując Marka Cieślaka. Dla 52-letniego szkoleniowca był to pierwszy sezon w roli głównego trenera zespołu PGE Ekstraligi. Przez lata był doradcą, mentorem młodzieży, a wcześniej – znakomitym zawodnikiem.

Zespół z Gorzowa zakończył rozgrywki na przedostatnim miejscu w tabeli, ale zdołał utrzymać się w elicie po dwumeczu barażowym z Polonią Bydgoszcz (94:86).