Transferowe szaleństwo w PGE Ekstralidze trwa w najlepsze. Choć sezon 2025 ledwo osiągnął półmetek, kulisy przyszłorocznych składów już rozgrzewają kibiców i menedżerów do czerwoności. W centrum zamieszania znalazł się Maksym Drabik – jeden z najbardziej kontrowersyjnych i zarazem najskuteczniejszych zawodników obecnych rozgrywek. O lidera ROW-u Rybnik biją się dwaj giganci: Gezet Stal Gorzów i Orlen Oil Motor Lublin. Sam ROW nie zamierza oddać swojego kapitana bez walki. Nad Rybnikiem znów zawisło widmo utraty lidera…

Z Włókniarza na szczyt w Rybniku

27-letni Maksym Drabik to postać, której żużlowe CV elektryzuje fanów od lat. Dwukrotny indywidualny mistrz świata juniorów miał wzloty i upadki, a jego ostatni sezon we Włókniarzu Częstochowa był prawdziwą katastrofą. Brak ofert z PGE Ekstraligi na 2025 rok nie był więc wielkim zaskoczeniem. Wtedy rękę wyciągnął beniaminek – ROW Rybnik. Prezes Krzysztof Mrozek zaryzykował i mianował Drabika… kapitanem zespołu. Decyzja, którą wielu uznało za szaloną, dziś wygląda jak mistrzowski ruch.

Drabik z meczu na mecz zachwyca. Jego średnia 1,882 pkt/bieg czyni go nie tylko liderem ROW-u, ale i 18. najskuteczniejszym zawodnikiem całej Ekstraligi. To wynik, który nie umknął uwadze ligowej konkurencji.

Motor Lublin rozważa powrót „Syna Marnotrawnego”?

Według medialnych doniesień, temat powrotu Drabika na Lubelszczyznę nie jest wcale nierealny. Orlen Oil Motor Lublin potrzebuje bowiem wzmocnień – w sezonie 2026 z klubem żegna się Dominik Kubera, który przechodzi do Stelmet Falubazu Zielona Góra. Wprawdzie priorytetem lublinian mają być obecnie zawodnicy Włókniarza – Piotr Pawlicki i Kacper Woryna – ale Drabik pojawia się w kuluarowych rozmowach jako potencjalna opcja rezerwowa. Tyle że nie jedyna.

Gorzów działa szybko – konkretna oferta na stole!

Zdecydowanie bardziej zdeterminowana jest Gezet Stal Gorzów. Klub, który również zamieszany jest w walkę o utrzymanie, miał już złożyć Drabikowi konkretną ofertę. Początkowo w Gorzowie poważnie rozważano zatrudnienie Pawła Przedpełskiego, jednak to kapitan ROW-u Rybnik miał przekonać działaczy formą i… mentalnością. Drabik imponuje nie tylko na torze, ale – co może zaskakiwać – również w roli lidera zespołu.

Dla Gorzowa pozyskanie takiego zawodnika byłoby nie tylko sportowym, ale i psychologicznym ciosem zadanym bezpośredniemu rywalowi w walce o ligowy byt.

ROW musi działać szybko. Czy historia z Kurtzem się powtórzy?

W Rybniku mają powody do obaw. Zaledwie rok temu klub stracił Brady’ego Kurtza – najskuteczniejszego zawodnika Metalkas 2. Ekstraligi. Australijczyk podpisał dwuletni kontrakt z Betard Spartą Wrocław już w lipcu, mimo że ROW wciąż miał nadzieję, że zostanie na sezon 2025. Czy teraz historia zatoczy koło?

Prezes Mrozek zapewnia, że tym razem zrobi wszystko, by zatrzymać swojego lidera. Rozmowy z Drabikiem mają ruszyć niezwłocznie, a sam zawodnik – podobnie jak drugi filar drużyny, Rohan Tungate – ma czuć się w klubie dobrze. Rybniczanie liczą, że lojalność i komfort otoczenia przeważą nad finansowymi pokusami.

Kontraktowe domino trwa

ROW Rybnik już wie, jak trudne jest pozyskiwanie klasowych zawodników z zewnątrz. W maju sondowano możliwość sprowadzenia Mikkela Michelsena, ale Duńczyk wolał przedłużyć kontrakt z toruńską Pres Grupą Deweloperską. Tym bardziej ważne jest dla Mrozka zatrzymanie Drabika i Tungate’a, bo rynek staje się coraz bardziej ciasny.

W tej chwili ROW zamyka tabelę Ekstraligi i będzie musiał walczyć w fazie play-down. Paradoksalnie – ten sam los może spotkać Gezet Stal Gorzów, co tylko podsyca dramaturgię walki o Drabika. Bo to nie tylko transfer zawodnika – to także bezpośrednie osłabienie rywala w kluczowym momencie sezonu.

Co zrobi Drabik?

Na razie sam zawodnik milczy. Nie komentuje plotek, nie zdradza preferencji. Ale jedno jest pewne: przyszłość Maksyma Drabika znów stała się jednym z najgorętszych tematów żużlowej Polski. A kto go pozyska, może zyskać nie tylko klasowego lidera, ale i symbol zwycięstwa w pozasportowej bitwie o przetrwanie w najlepszej lidze świata.