Choć sezon 2026 w PGE Ekstralidze dopiero nabiera tempa, w żużlowych kuluarach coraz głośniej mówi się już o przyszłorocznych transferach. Jednym z najgorętszych nazwisk na rynku staje się Jack Holder – lider Gezet Stali Gorzów, zawodnik, który po odejściu z Orlen Oil Motoru Lublin błyskawicznie wyrósł na centralną postać gorzowskiego zespołu.
Australijczyk miał być jednym z filarów drużyny walczącej przede wszystkim o spokojne utrzymanie. Tymczasem Stal zaskakuje całą ligę. Zespół punktuje regularnie, prezentuje się znacznie lepiej niż przewidywano, a Holder jest motorem napędowym tego sukcesu. Nic więc dziwnego, że wokół jego nazwiska zaczęły pojawiać się spekulacje o zainteresowaniu innych klubów.
Czy Gorzów może stracić swojego lidera? Na te pytania odpowiedział honorowy prezes Stali i senator, Władysław Komarnicki.
Gorzów może być spokojny. Klub usłyszał jasną deklarację
W ostatnich dniach coraz częściej pojawiały się informacje, że Jack Holder może być jednym z najbardziej pożądanych zawodników na rynku transferowym przed sezonem 2027. Powód jest prosty – wielu ligowych potentatów nie trafiło ze swoimi transferami, a zawodników gwarantujących stabilny wynik po prostu brakuje.
Holder, który znakomicie odnalazł się w Gorzowie, automatycznie znalazł się więc na liście życzeń kilku klubów. Jednak według Władysława Komarnickiego kibice Stali mogą zachować spokój.
Jak ujawnił honorowy prezes klubu, odbyły się już pierwsze rozmowy.
„Prezes klubu Zbigniew Głuchy wyznał mi, że rozmawiał z Holderem, który zapewnił go, że nigdzie się nie wybiera.”
To deklaracja, która dla gorzowskich kibiców brzmi jak najlepsza wiadomość. Zwłaszcza że, jak podkreśla Komarnicki, istnieje kilka bardzo konkretnych powodów, dla których Australijczyk miałby zostać.
„Powodów jest kilka. Wyjątkowo pasuje mu nasz tor, a on wie, że z naszego toru może wskoczyć na jedno z najwyższych miejsc na podium na świecie. Problemy w klubie też już są za nami, czego dowodem jest to, że płacimy na bieżąco. Dlatego proszę mi powiedzieć, jaką motywację musiałby mieć Holder, aby nas opuścić? Ufam ludziom, którzy są w Stali, i chcę zdementować bajki, że Australijczyk może nas opuścić.”
To ważne słowa, bo jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja finansowa Stali była jednym z najczęściej poruszanych tematów w polskim żużlu. Klub przeszedł trudny okres, ale dziś – według zapewnień władz – wszystko zaczyna się stabilizować.
Holder już raz odrzucił wielkie pieniądze
Komarnicki zwrócił uwagę także na charakter samego zawodnika. Jego zdaniem Holder udowodnił już, że nie kieruje się wyłącznie finansami.
Przypomniał sytuację podczas ostatniej zimy, gdy Australijczyk miał otrzymać bardzo atrakcyjną ofertę z Krono-Plast Włókniarza Częstochowa.
„Cenię Holdera za to, że niedawno nie dał się skusić Włókniarzowi, który obiecywał mu złote góry. Dotrzymał słowa i został w Stali, a dla mnie taki zawodnik to zawodnik z klasą.”
Dla działaczy to dowód lojalności, ale także sygnał, że Holder widzi w Gorzowie projekt długofalowy.
Naturalny lider i fundament przyszłości
Australijczyk nie tylko zdobywa punkty. Coraz częściej mówi się o nim jako o prawdziwym przywódcy zespołu. To szczególnie istotne w drużynie, która przechodzi przebudowę i chce wrócić do walki o najwyższe cele.
Komarnicki nie ukrywa, że to właśnie wokół Holdera ma być budowana przyszłość klubu.
„Po drugie to jest naturalny lider w naszej drużynie, drużynie — jak widzi cała Polska — rozwojowej, i jemu też zależy, by w takiej startować. Tu naprawdę buduje się coś wspaniałego.”
Honorowy prezes patrzy dalej niż tylko na obecny sezon.
„Jak nie w tym sezonie, to już na pewno za rok możemy walczyć o najwyższe cele. Są Holder i Thomsen, a za chwilę do tej dwójki sportowo dołączy Pollestad. W Gorzowie wszystko zaczyna się świetnie układać.”
To pokazuje, że Stal nie myśli wyłącznie o utrzymaniu obecnego poziomu, ale planuje realny atak na medalowe pozycje.
Przed Stalą wielki test. Motor przyjeżdża do Gorzowa
Już dziś Gezet Stal Gorzów stanie przed kolejnym ogromnym wyzwaniem. W zaległym meczu PGE Ekstraligi podejmie na własnym torze Orlen Oil Motor Lublin.
Choć rywale przyjadą osłabieni brakiem kontuzjowanego Fredrika Lindgrena, Komarnicki nie uważa tego za czynnik przesądzający.
„Serce mówi mi, że jesteśmy w stanie z nimi wygrać, ale rozum podpowiada, że wynik będzie oscylował wokół remisu.”
I dodaje:
„Nie zmienia tego fakt, że Lindgren jest kontuzjowany. Wbrew pozorom to nie jest wielkie osłabienie, bo w drużynie aż roi się od gwiazd. Tam zawsze jest komu jechać i zdobywać punkty.”
To pokazuje, z jakim respektem w Gorzowie podchodzi się do starcia z jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa Polski.
Transferowy spokój czy cisza przed burzą?
W żużlu deklaracje z maja nie zawsze mają znaczenie w listopadzie. Rynek transferowy potrafi zaskakiwać, a sytuacja finansowa i sportowa klubów może zmieniać się błyskawicznie.
Jednak dziś wszystko wskazuje na to, że Jack Holder nie zamierza opuszczać Gorzowa. Klub odzyskał stabilność, zawodnik czuje się tu znakomicie, a sportowy projekt zaczyna przynosić efekty.
Dla kibiców Stali to najlepsza możliwa wiadomość. Bo jeśli Australijczyk pozostanie liderem na kolejne sezony, Gorzów może znów zacząć marzyć naprawdę odważnie.








